Trzebiechów – dawne sanatorium

Trzebiechów to przypadek fascynujący, bo mówimy o miejscu, które przez niemal cały XX wiek funkcjonowało przede wszystkim jako budynek użytkowy - najpierw sanatoryjny, wreszcie jako Dom Pomocy Społecznej. Dopiero na początku XXI wieku zostało rozpoznane jako jedno z najciekawszych i najbardziej niezwykłych świadectw europejskiej kultury projektowej około 1900 roku. Wszystko za sprawą autora projektu – Henry’ego van der Velde. I właśnie dlatego zyskał miano kolejnego Pomnika historii...

Montparnasse, genialne wzgórze

„Są tak cholernie »intelektualni« i parszywi, że nie mogę ich już znieść” – oburzała się Frida Kahlo. Z kolei Jan Lorentowicz określił kolonię rodaków przybyłych do stolicy Francji na początku XX wieku rodzajem „Pacanowa”, w którym wszyscy znają się na wylot. Jaki obraz polskich artystek i artystów współtworzących Szkołę Paryską wyłania się z książki „Blask Montparnasse’u” Sylwii Zientek?

Strój bojowy w wersji luksusowej

Patrząc na zbroje, najczęściej – jeśli nie zawsze – myślimy wyłącznie o ich ochronnym charakterze. Trzeba jednak pamiętać, że od połowy XV wieku zbroje stają się także oficjalnym strojem dyplomatycznym, turniejowym, reprezentacyjnym i paradnym. Na dworach cesarskich, królewskich i książęcych zapanowała wręcz moda na strój bojowy w wersji luksusowej jako środek manifestacji potęgi i majątku...

W poszukiwaniu prasłowiańskich demonów

„Słowiańskie rośliny czarowne”, „Słowiańskie boginie ziół”, „Jak kochali Słowianie. Życie erotyczne Słowian”, „10 najlepszych slavic booków” - branża wydawnicza zdaje się nie mieć wątpliwości – chętnie patrzymy daleko w przeszłość i chcemy jak najlepiej poznać naszych tajemniczych antenatów. A co jeśli książki nam już nie wystarczają? Co jeśli chcemy zanurzyć się po uszy w prawdziwie słowiańskim doświadczeniu? Cóż, jeśli starczy odwagi, możemy wyruszyć w podróż śladem dawnych demonów. Kto wie, jeśli dopisze szczęście, może w którąś bezgwiezdną noc przyjdzie stanąć oko w oko z potężnymi reprezentantami słowiańskiego panteonu....

Zza zamkniętych oczu

Było ich pięciu: Leopold Gottlieb, Wlastimil Hofman, Mieczysław Jakimowicz, Jan Rembowski i Witold Wojtkiewicz. Od sierpnia 1905 do lutego 1908 roku tworzyli nieformalną – bo nigdy nie ogłosili żadnego manifestu – grupę artystyczną, która w dobie rozpoczynających się wielkich geopolitycznych przetasowań dążyła do uwolnienia się od narodowościowych, tożsamościowych czy społecznych obowiązków sztuki...