Rosa Bonheur, „Targ koński”, 1853 r.
Rosa Bonheur, „Targ koński”, 1853 r.
Fot. domena publiczna
Artykuły

Artystki wbrew czasom

Z tego artykułu dowiesz się:
  • która malarka wklejała do swoich obrazów skrzydła motyli
  • dlaczego Le Corbusier był wściekły na jedną ze swoich pracownic
  • w jakich okolicznościach Barbara Brukalska postanowiła zostać architektką

Aby stworzyć dzieła, które dziś należą do zabytkowych, przełamywały granice w życiu i sztuce.

Ich odważnej pracy często odmawiano jakości, a je same spychano na margines.

Kim były artystki, które tworząc w cieniu kanonu, same do niego trafiły?

Artemisia Gentileschi

Fot. domena publiczna
Artystki wbrew czasom
Artemisia Gentileschi, „Autoportret jako alegoria malarstwa”, 1638-1639 r., olej na płótnie, 98,6 × 75,2 cm. Pałac Kensington, Londyn

Ta malarka, która dziś jest uważana za wybitną artystkę pokroju Caravaggia, w XVII-wiecznej Europie była niemal „wybrykiem natury”. Sztuka była bowiem wówczas domeną mężczyzn. Zdeterminowanej artystce udało się jednak ocalić swój talent w zdominowanym przez nich świecie. Przeszła do historii jako twórczyni wybitnych obrazów i fresków, choćby „Zuzanny i starców” (1610), „Danae” (1612) czy „Judyty odcinającej głowę Holofernesowi” (1612-1613), który to zresztą obraz skrywa intrygującą tajemnicę.

W rysach morderczyni łatwo dostrzec samą autorkę, zaś Holofernes ma twarz mężczyzny, który zgwałcił artystkę, gdy była młodą dziewczyną. Swoją traumę odreagowała poprzez sztukę.

I to nie jeden raz, bo oprawcę „mordowała” na płótnach jeszcze wielokrotnie.

Maria Sibylla Merian

fot. domena publiczna
Artystki wbrew czasom
Jacob Marrel, portret Marii Sibylli Merian, ok. 1679 r.

Ta wybitna niderlandzko-niemiecka artystka i zarazem uczona była jedną z najbardziej zaskakujących niewiast swoich czasów, czyli baroku. Nie zgodziła się pełnić tradycyjnej, kobiecej roli, porzuciła męża, z którym nie była szczęśliwa, by poświęcić się nauce i sztuce. Specjalizowała się w rysunkach owadów i roślin i do historii przeszła właśnie za sprawą tworzonych od drugiej połowy XVII wieku, sugestywnych, magicznych rycin botaniczno-entomologicznych. Badanie „nieczystego robactwa” fascynowało ją zresztą tak bardzo, że oddawała mu się również jako entomolożka i to ona jako pierwsza udokumentowała i opisała wygląd owadów i ich cykl rozwojowy, czego efektem było kilka dzieł, w tym ta najważniejsza, bogato ilustrowana, przełomowa praca przyrodnicza tamtych czasów, czyli „Metamorphosis insectorum Surinamensium” wydana w 1705 roku.

Rachel Ruysch

1. Fot. domena publiczna
2. Fot. domena publiczna
Rachel Ruysch i Michiel van Musscher, Rachel Ruysch w swojej pracowni, 1692 r.
Godfried Schalcken, portret Rachel Ruysch
Rachel Ruysch i Michiel van Musscher, „Rachel Ruysch w swojej pracowni”, 1692 r. (slajd pierwszy) i Godfried Schalcken, „Portret Rachel Ruysch” (slajd drugi)

W czasach, gdy sztuka była domeną mężczyzn, istniała malarka, która już za życia odniosła ogromny sukces. Była ceniona przez kolekcjonerów, którzy nie wahali się płacić za jej prace ogromnych sum, a do tego jako pierwsza kobieta w historii została przyjęta do prestiżowej gildii malarskiej „Confrerie Pictura” w Hadze. Mowa o Rachel Ruysch,wybitnej, holenderskiej malarce barokowej, specjalizującej się w martwych naturach, a szczególnie w kompozycjach kwiatowych. Jako że

tworzyła od 15
do 83 roku życia, stworzyła ich setki,
a do dziś przetrwało około 250 prac.

Wśród nich choćby „Wiązanka kwiatów z owadami i motylami na marmurowym blacie” (1690) czy „Martwa natura z gniazdem i jaszczurką” (1710). Co ciekawe, artystka potrafiła wklejać w mokrą jeszcze warstwę farby skrzydła motyli, kupione od zbieraczy.

Fot. domena publiczna
Artystki wbrew czasom
Fot. domena publicznma
Artystki wbrew czasom
Rachel Ruysch, „Martwa natura z gniazdem i jaszczurką”, 1710 r. (z lewej) i „Wiązanka kwiatów z owadami i motylami na marmurowym blacie”, 1690 r. (powyżej)

Co jeszcze ciekawsze, udało jej się tworzyć, będąc matką… 10 dzieci!

Rosa Bonheur

1. Fot. domena publiczna
2. Fot. André Adolphe-Eugène Disdéri / domena publiczna
Edouard Louis Dubufe, „Rosa Bonheur, portret z bykiem”, 1857 r.
Rosa Bonheur, ok. 1863 r.
Edouard Louis Dubufe, „Rosa Bonheur – portret z bykiem”, 1857 r. (slajd pierwszy) i Rosa Bonheur na fotografii autorstwa André Adolphe-Eugène Disdéri, ok. 1863 r. (slajd drugi)

Ta realistyczna malarka odniosła sukces już w połowie XIX wieku, kiedy odbiorcy nie byli na to przygotowani. Podważano wartość sztuki tworzonej przez kobiety, a zatem pismo „Kłosy”, które w 1866 roku poświęciło malarce tekst na pierwszej stronie, radziło, by o jej płci po prostu… zapomnieć. Wszystko za sprawą niezwykłego, monumentalnego obrazu „Targ koński”, który został wystawiony na paryskim Salonie w 1853 roku i zrobił furorę.

Fot. domena publiczna
Artystki wbrew czasom
Rosa Bonheur, „Targ koński”, 1853 r.

Malarka, aby go stworzyć, przez półtora roku podglądała zwierzęta na targach i w rzeźniach, często przebrana za mężczyznę. Generalnie miała upodobanie do spodni, które zapewniały jej wygodę, gdy pracowała w plenerze lub zajmowała się mieszkającą w jej atelier, liczną menażerią. I tu był pewien problem.

W porewolucyjnej Francji męskie stroje były zakazane dla kobiet. Aby je nosić, artystka musiała… złożyć podanie do władz.

Za to w sprawie życia osobistego nikogo się nie radziła – nigdy nie związała się z mężczyzną, jej życiowymi miłościami były dwie kobiety.

Olga Boznańska

Fot. NAC
Artystki wbrew czasom
Olga Boznańska w pracowni, ok. 1930 r.

Była wielką (i nietuzinkową) damą polskiego malarstwa przełomu XIX i XX wieku. Żyjąca samotnie outsiderka upodobała sobie towarzystwo różnych zwierząt, a szczególnie myszy i to z nimi spędzała większość czasu w swojej paryskiej pracowni, całymi dniami malując. Ta „malarka za mgłą”, mistrzyni malarstwa psychologicznej głębi, wpisującego się w modernistyczny nurt poszukiwania „prawdy o człowieku”, była jedną z pierwszych Polek, którym udało się odnieść międzynarodowy sukces. Do tego stopnia, że

w 1938 roku otrzymała własną salę w polskim pawilonie na Biennale w Wenecji.

Do jej kanonicznych dzieł należą m.in. „Portret Paula Nauena” (1893 r.), „Dziewczynka z chryzantemami” (1894 r.) czy „Portret Włoszki” (ok. 1902 r.). 

Zofia Stryjeńska

Fot. NAC
Artystki wbrew czasom
Zofia Stryjeńska, lata 20. / 30. XX w.

Artystka wyjątkowo wszechstronna, która tworzyła zarówno malarstwo sztalugowe, jak i rysunki, grafiki, projektowała plakaty, dekoracje, ilustracje czy zabawki, od czasów młodości nie bała się podejmować wyzwań.

Zwana „księżniczką polskiego malarstwa”,

bardzo popularna w 20-leciu międzywojennym artystka, w latach 1911-1912 studiowała w Monachium przebrana za mężczyznę, jako że kobiet wówczas nie przyjmowano na  wyższe uczelnie.

Fot. domena publiczna
Artystki wbrew czasom
Zofia Stryjeńska jako Tadeusz Grzymała w monachijskiej Akademii Sztuk Pięknych, ok. 1911 – 1912 r. (zaznaczona krzyżykiem)

Później nie wahała się nawiązywać nieoczywistej współpracy zawodowej, jak choćby tej z firmą Wedel w latach 30., czego efektem był projekt pudełka czekoladek czy malowidło w warszawskim tzw. Domu Wedla. A wśród tych bardziej kanonicznych, najpopularniejszych prac znajdziemy cykl „Bożki Słowiańskie” (1918 r., 1922 r., 1934 r.) czy obrazy z cyklu „Łowy Bogów” (1921 r.).

Charlotte Perriand

Fot. domena publiczna
Artystki wbrew czasom
Charlotte Perriand, 1954 r.

Francuska architektka i projektantka nie bez przyczyny została okrzyknięta królową modernistycznego designu. Fascynowała ją era maszyn i nowoczesne, minimalistyczne rozwiązania. Uwierzył w nią nawet Le Corbusier, który zwykle raczej wykazywał seksistowskie zachowania i kobiety traktował lekceważąco. Zresztą nie inaczej obszedł się z Perriand – gdy ubiegała się o pracę w jego studiu, powiedział: „Nie haftujemy tutaj poduszek”. Przekonała go swoim projektem nowoczesnego baru „Bar Sous le Toit”. Zatrudnił ją w swoim studiu, gdzie w 1928 roku została współautorką czterech kultowych mebli: fotela z odchylanym oparciem LC1, kubicznych foteli biurowych LC2 i LC3 oraz szezlonga nazwanego „maszyną do odpoczynku”, czyli LC4. Niestety, jak widać, wszystkie projekty nazwano od inicjałów papieża designu i to jemu przypisywano ich wyłączne autorstwo.

Fot. domena publiczna
Artystki wbrew czasom
Fotel LC1
Fot. domena publiczna
Artystki wbrew czasom
Fotel LC2
Fot. domena publiczna
Artystki wbrew czasom
LC4

Dziś meble te są nadal sprzedawane przez włoską markę Cassina, a Perriand doczekała się uznania i figuruje już wśród autorów projektów.

Eileen Gray

Fot. domena publiczna
Artystki wbrew czasom
Eileen Gray

Irlandzka projektantka bez dyplomu zaprojektowała budynek, który rozwścieczył samego Le Corbusiera. Zbudowana w latach 1926-29 willa E-1027 to dziś ikona modernizmu. Znajduje się w miejscowości Roquebrune-Cap-Martin na Lazurowym Wybrzeżu (wkomponowana w otaczającą roślinność, dosłownie „wisi” na nabrzeżu), a od 2021 roku jest otwarta dla publiczności. O Gray i jej willi powstał nawet komiks (przetłumaczony na j.polski).

Fot. Bew
Artystki wbrew czasom
Willa E-1027, Roquebrune-Cap-Martin, Francja

A co z tym Le Corbusierem? Był tak zazdrosny o projekt, że w 1938 roku dokonał aktu wandalizmu – pokrył ściany domu muralami, a za nim wybudował inny dom, swojego projektu, słynny Cabanon, który zdominował przestrzeń i przyćmił „willę marzeń” Eileen Gray. Architektka spędziła więc niestety życie w cieniu swoich kolegów, nie tylko metaforycznym, ale i dosłownym.

Coco Chanel

Fot. Forum
Artystki wbrew czasom
Coco Chanel (Gabrielle Bonheur Chanel), ok. 1909 r. (koloryzowane współcześnie)

Zaczęła od kapeluszy i na tym miała skończyć, bo okazało się, że w lokalu, który wynajęła, już jest pracownia krawiecka i Coco nie ma prawa szyć sukien czy innych strojów. Ale Chanel nie zwykła robić tego, co jej każą. Dążyła do niezależności, a w projektach stawiała na minimalizm, co znalazło wyraz już w pierwszej kolekcji jej ubrań, jaką zaprezentowała w otwartym w 1913 roku w Deauville butiku.

W 1926 roku zaprojektowała słynną małą czarną, która przeszła do historii.
Fot. Chanel
Artystki wbrew czasom
Torebka Chanel 2.55

Choć nic tego nie zapowiadało, bo na początku sukienka wywołała wielką niechęć, nazywano ją nawet „luksusową nędzą”. W 1955 roku projektantka zaprezentowała światu swój kolejny, ikoniczny projekt: dwuczęściowy kostium. Wśród kultowych pomysłów Mademoiselle jest też pikowana torebka Chanel 2.55 oraz oczywiście najsłynniejsze perfumy świata, Chanel Nr 5. Jej rewolucjonizujące świat mody projekty prezentowane są dziś m.in. w paryskim Muzeum Mody w Palais Galliera.

Elsa Schiaparelli

Fot. BEW
Artystki wbrew czasom
Elsa Schiaparelli, ok. 1926 r.

Była największą rywalką Coco Chanel. Królowa mody z międzywojnia, pierwsza projektantka w historii, która trafiła na okładkę magazynu „Time”, wielką karierę zawdzięcza po części współpracy z surrealistą Salvadorem Dali. Wspólnie zaprojektowali kreacje, które dziś umieszczone są w muzealnych gablotach i stanowią zabytek mody. W 1937 roku zaprezentowali światu słynną, wykonaną z białej organzy suknię z czerwonym homarem, która wywołała skandal

– nikt nie sądził, że wieczorowy strój może tak wyglądać.

I pomyśleć, że podobno surrealista chciał do tego posmarować strój majonezem…

Ich innym, sztandarowym projektem jest kreacja szkieletowa z 1938 roku, czyli wykonana z czarnej krepy suknia, która miała odwzorowywać anatomię człowieka, a ściślej ukazywać jego kości. Zafascynowana surrealizmem Schiaparelli  znana jest też z wymyślenia torby przypominającej telefon, rękawiczek z pomalowanymi na czerwono paznokciami czy kapelusza – buta, zainspirowanego zdjęciem, jakie Gala, żona Dalego, zrobiła swojemu mężowi i na którym oczywiście nosi on but na głowie.

Tamara Łempicka

Fot. Bew
Artystki wbrew czasom
Tamara Łempicka, 1932 r.

Kobieta – legenda. Malarka polskiego pochodzenia, jedna z najważniejszych przedstawicielek estetyki art déco była czołową skandalistką swoich czasów. Miała liczne romanse z mężczyznami i kobietami, w tym z Gabrielem d’Annunzio, brała kokainę, brylowała w towarzystwie i wiodła wystawne życie

(mawiała, że „szampana zamawia na galony, nigdy na butelki”, ale kto wie, czy to prawda: w końcu była też mistrzynią autokreacji).

Mimo to pracy poświęcała się bezgranicznie, potrafiła pracować po kilkanaście godzin dziennie, dzięki czemu stworzyła swoje ikoniczne i bardzo wysoko wyceniane (a także uwielbiane przez gwiazdy Hollywood) prace, takie jak „Autoportret w zielonym Bugatti” (1929 r.), czy „Portret Marjorie Ferry” (1932 r.). Dziś jej prace znajdują się m.in. w Villi Fleur w podwarszawskim Konstancinie.

Fot. domena publiczna
Artystki wbrew czasom
Tamara Łempicka, „Autoportret w zielonym Bugatti”, 1929 r. (powyżej) i Tamara Łempicka, „Portret Marjorie Ferry”, 1932 r. (z prawej)
Fot. domena publiczna
Artystki wbrew czasom

Barbara Brukalska

Artystki wbrew czasom
Barbara Brukalska

To ona w 1948 roku jako pierwsza kobieta w polskiej historii objęła profesurę na Politechnice Warszawskiej. Jedna z najważniejszych, polskich architektek i projektantek awangardowych, wielbicielka Le Corbusiera nie tylko promowała idee taniego i funkcjonalnego budownictwa, ale i wcielała je w życie pracując ze swoim mężem, Stanisławem Brukalskim. Razem zaprojektowali m.in. osiedla WSM na Żoliborzu w Warszawie oraz dom z pracownią w tej samej dzielnicy, na ul. Niegolewskiego 8 (1927-29), który został okrzyknięty pierwszą awangardową realizacją w Polsce.

Fot. Henryk Poddębski / Biblioteka Narodowa Polona
Artystki wbrew czasom
Budynek WSM, Żoliborz, Plac Wilsona, Warszawa, 1939 r.

I pomyśleć, że Brukalska mogłaby w ogóle nie zostać architektką. Idąc w ślady ojca, początkowo zdecydowała się na studia rolnicze i ogrodnicze.

Ponoć dopiero poznana w górach 60 -latka, początkująca narciarka, uświadomiła jej, że na zmianę kierunku w życiu nigdy nie jest za późno i warto oddać się pasji.

Diana Reiter

Fot. Archiwum Narodowe w Krakowie
Artystki wbrew czasom
Portret Diany Reiter, autor nieznany

Inną pionierką kobiecej architektury w Polsce była Reiter,absolwentka renomowanej Politechniki Lwowskiej i pierwsza kobieta z dyplomem architekta w Krakowie. To w tym mieście do dziś istnieją dwa modernistyczne budynki, które zaprojektowała: przy ul. Beliny-Prażmowskiego 26 (1933-35) oraz Pawlikowskiego 16 (1937-39).

Fot. Tomasz Gotfryd
Artystki wbrew czasom
Elewacja kamienicy przy ul. Pawlikowskiego 16 w Krakowie, 2024 r.
Fot. Tomasz Gotfryd
Artystki wbrew czasom
Wnętrze mieszkania w kamienicy przy ul. Pawlikowskiego 16 w Krakowie, 2024 r.

Przed wybuchem wojny Reiter pracowała w biurze projektowym inż. Kazimierza Kulczyńskiego. I to właśnie wojna przerwała świetnie zapowiadającą się karierę projektantki. W 1941 roku pochodząca z żydowskiej rodziny architektka trafiła do getta, a dwa lata później do obozu KL Płaszów, gdzie zginęła w dramatycznych okolicznościach – na rozkaz Amona Goetha – prawdopodobnie w 1943 roku. Scena jej tragicznej śmierci została ukazana w filmie „Lista Schindlera” Stevena Spielberga, w której bohaterka sprzeciwia się błędom w budowie obozowych baraków.

Alina Szapocznikow

Fot. Władyslaw Sławny / Forum
Artystki wbrew czasom
Alina Szapocznikow w swojej pracowni koło Père-Lachaise, Paryż, 1964 r.

Rzeźbiarka, która wyprzedzała swój czas, tworząc sztukę osobistą, a wręcz ekshibicjonistyczną, przełamującą tabu związane z ciałem, chorobą i śmiercią, również żyła w sposób, który wielu mógł szokować. Lubiła romansować i to z kilkoma mężczyznami naraz, a Wojciechowi Fangorowi zaproponowała niegdyś życie w trójkącie. Oryginalne pomysły miała również w sztuce. Kiedy wyjechała do Ameryki, zapragnęła wykonać olbrzymich rozmiarów rzeźbę rolls-royce’a, która miała stanowić szyderczy komentarz do rozbuchanego, amerykańskiego konsumpcjonizmu. Niestety, nie udało jej się znaleźć funduszy na tak nietypowy projekt i musiała skończyć na dwóch małych rzeźbach tego auta.

Do najważniejszych dzieł kultowej dziś rzeźbiarki należą „Ekshumowany” (1955 r.), „Iluminowana” (1966 r.) czy „Zielnik” (1972-1973).

Magdalena Abakanowicz

Fot. Andrzej Wiernicki / Forum
Artystki wbrew czasom
Magdalena Abakanowicz w swojej pracowni. Warszawa, listopad, 1972 r.

Podczas egzaminu wstępnego na ASP przyszłej wybitnej polskiej rzeźbiarce powiedziano, że na studia na Wydział Rzeźby się nie nadaje, bo… nie ma wyczucia formy. Artystka początkowo przejęła się tą opinią, bo zajęła się malarstwem. Na szczęście nie udało jej się uciec od swojego powołania.

Raz na zawsze zraziła się jednak do formalnej nauki, wspominając studia jako „pasmo upokorzeń” i uznając, że jej wyobraźnia nie nadaje się do reguł i przepisów.

Zdecydowała się tworzyć już tylko to, co nie wpasuje się w żadną kategorię.

I chyba dobrze, bo w ten sposób doszło do powstania m.in. jej słynnych „abakanów”, czyli monumentalnych tkanych rzeźb z lat 60. i 70., instalacji „Embriologia” (1978-1980 r.), którą dziś w kolekcji ma brytyjskie muzeum Tate czy instalacji „Tłum III” z 1989 roku, sprzedaną kilka lat temu za ponad 13 mln zł.

Papierowa wersja magazynu „Spotkania z Zabytkami” ukazuje się jako kwartalnik. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!


Patrycja Pustkowiak

Pisarka. Wydała dwie powieści: „Nocne zwierzęta”, która znalazła się w finale Nagrody Literackiej Nike 2014 oraz była nominowana do Nagrody Literackiej Gdynia 2014 oraz „Maszkaron”. Opowiadania oraz teksty o literaturze publikowała m.in. w „Dzienniku”, „Dwutygodniku”, „Gazecie Wyborczej”, „Wprost”, „Bluszczu”, „Piśmie”, „Lampie” i „Polityce”. Dla portalu spotkaniazzabytkami.pl opisała historię krakowskich kawiarni: https://kawiarnie.szz.pl/

Popularne

Montparnasse, genialne wzgórze

„Są tak cholernie »intelektualni« i parszywi, że nie mogę ich już znieść” – oburzała się Frida Kahlo. Z kolei Jan Lorentowicz określił kolonię rodaków przybyłych do stolicy Francji na początku XX wieku rodzajem „Pacanowa”, w którym wszyscy znają się na wylot. Jaki obraz polskich artystek i artystów współtworzących Szkołę Paryską wyłania się z książki „Blask Montparnasse’u” Sylwii Zientek?