Przy okazji wystawy "HEM" w CSW Zamek Ujazdowski, która łączy prace Anny Baumgart z różnych momentów jej twórczości - od wczesnych realizacji wideo i rzeźb po najnowsze instalacje, przypominamy Kwestionariusz Prousta, opublikowany na naszych łamach.
Zmarł rankiem, w maju, we Lwowie. Jego ciało przywieziono do Krakowa koleją. Po południu przetransportowano zwłoki na Cmentarz Rakowicki i tam, w dzień jak na wiosnę zimny i pochmurny, spoczął „jeden z największych współczesnych architektów polskich”, o którym „pisma zagraniczne z najwyższemi pochwały się wyrażały”, a na jego grobie postawiono figurę sfinksa. Bardzo nietypowo, bardzo niezwykle, dokładnie tak, jak można się było spodziewać. Bo u Teodora Mariana Talowskiego za życia też wszystko było niezwykłe...
Ciekawa sprawa z tym domem Książków: im więcej się o nim wie, tym więcej pytań chciałoby się zadawać. O inwestora, twórcę, sąsiedztwo i – chyba przede wszystkim – o miasto i czasy, w których wyrósł. Tak, by poznać kontekst i lepiej zrozumieć tę wybitną realizację...
O tym, jak w swojej pracy nawiązuje do dzieł malarskich ojca, czym różni się tworzenie dekoracji dla teatru od projektowania muzealnych wystaw i dlaczego o jego pozostaniu w Warszawie zadecydowała „reżyseria listków”, mówi scenograf teatralny i architekt, dyrektor Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, Boris Kudlička.
Brody to dziś niewielkie, 20-tysięczne miasto w Ukrainie, które zasłynęło jako ważny ośrodek obronny w I Rzeczypospolitej. To właśnie w tym kresowym mieście przeżył pierwsze jedenaście lat swojego życia Józef Korzeniowski (1797-1863), wybitny, a obecnie zapomniany powieściopisarz, poeta, dramaturg epoki romantyzmu...
O tym, jak się gra na fortepianie z filmu „Amadeusz”, dlaczego kiedyś w wykonywaniu muzyki było więcej improwizacji i jak Disneyland wpłynął na jego miłość do ragtime’u, mówi pianista i kompozytor Marcin Masecki...
Historia sztuki lubi tworzyć opozycje. To wygodny sposób porządkowania rzeczywistości. Magdalena Abakanowicz miała być tą intuicyjną, organiczną, zanurzoną w materii. Wanda Czełkowska – intelektualną, konceptualną, analizującą samą naturę rzeźby. Jedna miała ufać ciału, druga myśli. Ten podział jest jednak bardziej konstrukcją historyków sztuki niż rzeczywistością. Przekonuje o tym wystawa w historycznej pracowni Wandy Czełkowskiej przy ul. Magazynowej 14a...
Dziś trudno wyobrazić sobie Kraków bez Wawelu. Jeszcze trudniej wyobrazić sobie polską wyobraźnię historyczną bez królewskiego wzgórza. Zamek i katedra są czymś więcej niż zabytkami – stanowią jeden z najważniejszych symboli polskiej państwowości. Warto jednak pamiętać, że Wawel, który znamy współcześnie, nie jest jedynie średniowiecznym i renesansowym reliktem przeszłości.
Na aukcjach dzieł sztuki, w krakowskich antykwariatach, a nawet na licytacjach internetowych znaleźć można czasem portrety sygnowane nazwiskiem Bolesław Barbacki. Nie osiągają tak zawrotnych cen jak obrazy jego nauczyciela Teodora Axentowicza (to prawda, często fałszowanego) albo starszego raptem o 6 lat Witkacego, nie wpisują się też w jakiekolwiek rewolucje, które przeorały sztukę europejską w pierwszych dekadach XX wieku. Są jednak doceniane przez kolekcjonerów, poszukiwane i kupowane...
Wyobraźmy sobie niewielkie studio w skromnej kamienicy ukrytej przed turystami w jednym z nielicznych zakątków paryskiego Montmartre’u, który – przynajmniej jak dotąd – zdołał nie poddać się disnejdalyzacji. We wnętrzu pnące się ku sufitowi bastiony książek, które – jakby wbrew fizyce – zdają się rozszerzać przestrzeń. Między nimi znalazło się miejsce dla naruszonego przez korniki XVII-wiecznego posągu św. Barbary, litografii Giacomettiego, olejnego portretu przedstawiającego Verlaine'a, jego żonę i Rimbauda, kilku starych fotografii… Pod oknem, za którym pojawia się solidnie rozgałęziony klon, znalazło się biurko: istna forteca broniona murem papierzysk i bibelotów...
Przejście z redakcji „Tygodnika Powszechnego” do „Piwnicy pod Baranami” zajmowało ze trzy minuty, do Krzysztoforów, gdzie przesiadywał Tadeusz Kantor i artyści związani z Grupą Krakowską – kolejne trzy. Aby posłuchać młodego Krzysztofa Komedę, Tomasza Stańkę czy Janusza Muniaka, trzeba już było przejść przez cały Rynek...
Przechowywanie herbaty to oczywiście sprawa istotna, ale jeszcze ważniejsze jest samo jej picie. Nie jest to sprawa błaha, istnieje bowiem coś, co nazwałbym herbacianym fundamentalizmem: przekonanie, że istnieje jeden, właściwy sposób przyrządzania i picia herbaty...