Indyanin w Galicji

W zwartym szyku, stoją konno najprawdziwsi Indianie. Nie żadni przebierańcy w prześcieradłach, nie malowani naiwnie farbką i szminką, lecz prawdziwie śniadzi, prosto trzymający się siodłach. Nieporuszeni, wyglądają na swoich koniach tak pomnikowo, że można by ich wziąć za zjawy z innego świata, szczególnie kiedy ich zestawić z Hucułem i tym oficerem w białych getrach i spodniach, który wygląda, jakby się urwał z wodewilu. Tymczasem rzecz dzieje się naprawdę, i to na dworcu w Krakowie.

Rosołowicz na nasze czasy

Wrocławski twórca znany jest jedynie z odprysków. Z rozrzuconych po kolekcjach dzieł: soczewkowych Neutronikonów, reliefowych obrazów, czy konceptualnych wizji w formie tekstów/projektów. Z pierwszej, wydanej właśnie, monografii Jerzego Rosołowicza wyłania się ktoś znacznie „większy” - nietuzinkowa postać, która z cienia wpływała na całe środowisko, a jego sztuka wciąż jest zaskakująco aktualna...