Wywiady

Zanim zamilkł wiejski krajobraz

Młotki z własnym ornamentem do zdobienia kowalskich okuć, narzędzia do robienia rynien i chwasty, które nie były wrogiem, lecz częścią swojskiego krajobrazu. Prywatne Muzeum Wsi w Lanckoronie to nie zbiór staroci, lecz archiwum wiedzy o świecie, w którym praca, przyroda i wspólnota tworzyły jedną trójliturgiczną całość. O tym wszystkim w kontekście roku 2026 ogłoszonego przez ONZ Rokiem Pastwisk opowiada jego założyciel Muzeum, prof. Zbigniew Mirek.

Wywiady

Kaszuby trzeba opowiedzieć na nowo

Kaszubskość to nie tylko tabakiera z rogów czy potrawy z ryb, ale przede wszystkim wspólna historia, której nie znamy. Jeśli nie zaczniemy jej poznawać i o niej głośno mówić, jako mniejszość nie mamy przed sobą przyszłości – mówi Stasia Budzisz, reporterka, Kaszubka, autorka książki „Welewetka. Jak znikają Kaszuby”…

Pomniki Historii

Trzebiechów – dawne sanatorium

Trzebiechów to przypadek fascynujący, bo mówimy o miejscu, które przez niemal cały XX wiek funkcjonowało przede wszystkim jako budynek użytkowy – najpierw sanatoryjny, wreszcie jako Dom Pomocy Społecznej. Dopiero na początku XXI wieku zostało rozpoznane jako jedno z najciekawszych i najbardziej niezwykłych świadectw europejskiej kultury projektowej około 1900 roku. Wszystko za sprawą autora projektu – Henry’ego van der Velde. I właśnie dlatego zyskał miano kolejnego Pomnika historii…

Artykuły

W poszukiwaniu prasłowiańskich demonów

„Słowiańskie rośliny czarowne”, „Słowiańskie boginie ziół”, „Jak kochali Słowianie. Życie erotyczne Słowian”, „10 najlepszych slavic booków” – branża wydawnicza zdaje się nie mieć wątpliwości – chętnie patrzymy daleko w przeszłość i chcemy jak najlepiej poznać naszych tajemniczych antenatów. A co jeśli książki nam już nie wystarczają? Co jeśli chcemy zanurzyć się po uszy w prawdziwie słowiańskim doświadczeniu? Cóż, jeśli starczy odwagi, możemy wyruszyć w podróż śladem dawnych demonów. Kto wie, jeśli dopisze szczęście, może w którąś bezgwiezdną noc przyjdzie stanąć oko w oko z potężnymi reprezentantami słowiańskiego panteonu….

Strój bojowy w wersji luksusowej

Patrząc na zbroje, najczęściej – jeśli nie zawsze – myślimy wyłącznie o ich ochronnym charakterze. Trzeba jednak pamiętać, że od połowy XV wieku zbroje stają się także oficjalnym strojem dyplomatycznym, turniejowym, reprezentacyjnym i paradnym. Na dworach cesarskich, królewskich i książęcych zapanowała wręcz moda na strój bojowy w wersji luksusowej jako środek manifestacji potęgi i majątku…

Flirt z filtrami

Współczuję temu panu – zauważyła przytomnie jedna z uczennic, kiedy podczas zwiedzania wrocławskiego Hydropolis znalazłem się nagle pośrodku rozkrzyczanej grupy w wieku średniopodstawówkowym, akurat przy wizerunkach dość strasznych ryb głębinowych. Choć widok na upiorną ławicę wydawał się przez chwilę znacznie…

Galerie

Topienie Marzanny

Topienie Marzanny to polski zwyczaj, który ma wyznaczać zakończenie zimy i nadejście wiosny. Marzanna jest w ludowej kulturze uosobieniem nie tylko pory roku pełnej śniegu i mrozów, ale także złych mocy, które trzeba przegonić, aby przyroda powróciła do życia. Zwyczaj ten, zakorzeniony w obrzędach ofiarnych, miał zapewnić urodzaj w nadchodzącym roku. Kukłę wykonywano ze słomy, owijano białym płótnem, zdobiono wstążkami i koralami.

„Lśnienie”, czyli infekcja, która daje odporność

Wystawa Łukasz Stokłosa działa jak wirus, zarażając współczesnością – świadomie i z premedytacją – Zamek Królewski w Warszawie. Wnika w historyczne wnętrza, ale ich nie kolonizuje. Ujawnia napięcie, pokazuje, że to miejsce żyje dziś w trybie rekonstrukcji, pamięci i nieustannego…

Siuda Baba

Wielkanoc to wyjątkowy czas także z powodu wciąż kultywowanych, regionalnych tradycji, często nieznanych w innych częściach Polski. Jedną z nich jest Siuda Baba, czyli zwyczaj ludowy, który można spotkać w Poniedziałek Wielkanocny w podkrakowskich miejscowościach, w Wieliczce oraz w Lednicy Górnej. Siuda Baba to mężczyzna…

Wywiady

Atak klonów

Nawet w części ogrodowej położonej blisko pałacu możemy dopuścić działania, które zwiększyłyby bioróżnorodność – wystarczy zmniejszyć regularność koszenia trawników. Powinniśmy też zrezygnować z dążenia do precyzji manikiurzystki w wygrabianiu opadłych liści – mówi Łukasz Przybylak, specjalista ds. ogrodów historycznych. Rozmawia Jarosław Trybuś…

Świat nie jest gotów na prawdziwą Lanckorońską

Karolina Lanckorońska, postać-monument. Wysoka, chłodna, nieprzystępna. Uczona, arystokratka, więźniarka Ravensbrück, filantropka. Jak to się mówi: kobieta-instytucja. Ale każdy monument ma rysy. O nich rozmawiamy z Marcinem Wilkiem, autorem biografii „Jedyna”, pytając nie tylko o fakty, lecz także o przemilczenia, o strażników pamięci, o emocje wyczyszczone z archiwów i o legendę, która wciąż nie chce ustąpić miejsca człowiekowi…

Skąd się biorą bloki w polu?

Po II wojnie światowej polska wieś stała się przestrzenią nie tylko gospodarczego, ale i architektonicznego eksperymentu. Najpierw zaproponowano jej nowoczesne zagrody, potem osiedla mieszkaniowe. I choć dziś „bloki w polu” mogą budzić wesołość, warto przyjrzeć się im uważniej, odkrywając opowieść o estetycznej i modernizacyjnej rewolucji, która w PRL dokonała się na prowincji. Do eksploracji zachęca wystawa „Ukryte szczątki. Centralnie planowana architektura mieszkaniowa na wsi”, którą można oglądać w Muzeum Architektury we Wrocławiu…

Recenzje

Montparnasse, genialne wzgórze

„Są tak cholernie »intelektualni« i parszywi, że nie mogę ich już znieść” – oburzała się Frida Kahlo. Z kolei Jan Lorentowicz określił kolonię rodaków przybyłych do stolicy Francji na początku XX wieku rodzajem „Pacanowa”, w którym wszyscy znają się na wylot. Jaki obraz polskich artystek i artystów współtworzących Szkołę Paryską wyłania się z książki „Blask Montparnasse’u” Sylwii Zientek?

Światło, nosisz je w sobie

To, co w tej wystawie najciekawsze, dzieje się na poziomie indywidualnych języków artystycznych. Bo „Światło. Praktyki odporności” w Fundacji Rodziny Staraków nie jest jednorodną opowieścią. Spotkamy tu raczej polifonię, zbiór bardzo różnych sposobów myślenia o świetle jako energii, napięciu, rytmie, a czasem jako… jego braku.

Zza zamkniętych oczu

Było ich pięciu: Leopold Gottlieb, Wlastimil Hofman, Mieczysław Jakimowicz, Jan Rembowski i Witold Wojtkiewicz. Od sierpnia 1905 do lutego 1908 roku tworzyli nieformalną – bo nigdy nie ogłosili żadnego manifestu – grupę artystyczną, która w dobie rozpoczynających się wielkich geopolitycznych przetasowań dążyła do uwolnienia się od narodowościowych, tożsamościowych czy społecznych obowiązków sztuki…