Fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.pl
Czy Nowa Hutę kazał zbudować Stalin? Czy na Starym Mieście nie napotkamy modernizmu? Gdzie warto pójść, by prześledzić rozwój grodu Kraka w zeszłym wieku? – o tym piszą autorzy esejów pomieszczonych w książce „Modernizm, socrealizm, socmodernizm, postmodernizm. Przewodnik po architekturze Krakowa XX wieku”.
Pozycja wymaga dwojakiej lektury. Pierwsza część to rozłożony w czasie esej na temat rozwoju miasta, z kolei druga wprowadza czytelnika w przestrzeń dziwnie znajomą, choć nie do końca rozpoznaną. A może właśnie nie dwojakiej, a podwojonej, syntetycznej, angażującej więcej zmysłów jednocześnie?

Nic nowego, ale inaczej
Największą zasługą autorów tego przewodnika nie jest to, że odkrywają przed czytelnikiem rzeczy nowe, lecz to, że miejsca nawet dobrze znane potrafią przedstawić w intensywniejszym świetle, a nawet w innym wymiarze.
Michał Wiśniewski, Marta Karpińska, Dorota Leśniak-Rychlak i Dorota Jędruch prowadzą nas przez meandry modernistycznej wizji Krakowa XX wieku.
Trzymając się chronologii wydarzeń, przywołują najważniejsze koncepcje, zrealizowane i odrzucone scenariusze, sylwetki architektów i recepcję ich dzieł.
2. Jakub Porzycki / Forum
Jednak podążamy nie tyle śladami Adolfa Szyszko-Bohusza, Witolda Cęckiewicza czy Janusza Ingardena oraz gmachów reprezentatywnych dla wszelkich przejawów architektury modernizmu – wciągając w to problematyczny socrealizm – ile tropem marzeń, narodzin i eksperymentów dokonanych w małopolskiej metropolii. Ta pierwsza, rozpisana na pięć rozdziałów część publikacji ukazuje Kraków jakby z lotu ptaka. Obejmuje perspektywę całego miasta, zwracając uwagę na najistotniejsze tendencje i podejmowane decyzje wraz z ich skutkami. To także cenne spojrzenie z dystansu na sprawy możliwe do wyważonej oceny dopiero po latach.
Przenikanie się wzorów i estetyki
Wyodrębnione opowieści o architektonicznym krajobrazie Krakowa z początku XX wieku, formowaniu się i wzajemnym wypieraniu kolejno modernizmu, socrealizmu, socmodernizmu, w końcu postmodernizmu mają tylko umowne początki i końce.
Autorzy poszczególnych esejów skupionych wokół konkretnego stylu nie przymykają oczu na przenikanie się wzorów i estetyki. Wręcz przeciwnie – w interesujący sposób punktują wszelkie niuanse, wzajemne inspiracje, budowlane cytaty. Zwracają również uwagę na śmiałość wielu projektów i rozwiązań, niekiedy pozostających w kontrze do „jedynej słusznej wizji”. W szkicu poświęconym architekturze miasta międzywojennego Michał Wiśniewski przekonuje: „Warto zauważyć, że realizowane wówczas liczne prace z zakresu konserwacji zabytków pokazywały, jak dalekie od szablonu i otwarte na zmiany było krakowskie środowisko architektoniczne. Najlepiej prezentują to prowadzone w tym czasie przez Adolfa Szyszko-Bohusza prace przy renowacji Zamku Królewskiego na Wawelu, którego wnętrza są w dużym stopniu wariacją na temat epok historycznych, czasów rozwoju zabudowy wzgórza”. I choć jego plany powstania narodowego Panteonu nie zostały zrealizowane – najpierw zabrakło środków, później wybuchła II wojna światowa – w dodatku „są sprzeczne ze współczesną metodologią konserwacji zabytków, projekty przebudowy Zamku oraz zewnętrznego dziedzińca Wawelu świadczą o rozmachu koncepcji, które chciano wdrażać w mieście w okresie II Rzeczypospolitej”.

Każda kolejna odsłona modernizmu krakowskiego przynosi kolejne rozstrzygnięcia, ale też prowokuje do dyskusji na temat wyglądu miasta i jego funkcjonalności, szczególnie w wymiarze czysto ludzkim. Dorota Jędruch zwraca uwagę chociażby na postmodernistyczny „powrót do historii”, idealnie wpisujący się w „atmosferę krytyki projektu modernistycznego, w tym związanego z nim uprzemysłowienia, które w Krakowie przyczyniło się do procesu degradacji zabytków. To poczucie »klęski ekologicznej« można czytać bardzo szeroko – nie tylko jako proces niszczenia zabytkowej tkanki miasta, ale także jako katastrofę cywilizacyjną: niszczenie pamięci, tożsamości i harmonijnych relacji między jednostką a jej otoczeniem”.

O Nowej to Hucie opowieść
Najciekawiej została przedstawiona historia Nowej Huty, której historyczny układ urbanistyczny jest obecnie chroniony zapisami konserwatorskimi.
„Z tej perspektywy szok wywołany decyzją o budowie Nowej Huty wydaje się równie odległy historycznie, co opowieści o najazdach tatarskich w średniowieczu. Ale tym właśnie był – gromem z jasnego nieba […]”
– zauważa Marta Karpińska. Odtwarzając losy powstania wizytówki krakowskiego realizmu socjalistycznego, historyczka sztuki przyjęła narrację polemiczną. Przywołuje rzeczowe argumenty, z uwagą przygląda się okolicznościom oraz reakcjom mieszkańców i specjalistów. Weryfikuje czarną legendę
jakoby lokalizacja zakładu metalurgicznego miała być zemstą Stalina „chcącego ukarać mieszczański Kraków za nieprawomyślne głosowanie w sfałszowanym referendum z 1946 roku”
– jako przyczynę historycy wskazują plan uprzemysłowienia terenów rolniczych na południu kraju, a nie na gest dyktatora. Autorka cierpliwie rozprawia się ze stereotypami na temat socrealizmu w architekturze, zwracając uwagę na nieokreśloność i hybrydyczność stylu.

Czytelnik „Modernizmu…” może powrócić do Nowej Huty w drugiej części przewodnika, w której zaproponowano kilka tras spacerowych po dzielnicach Krakowa, i już z dystansu czasowego przyjrzeć się ekspresyjnej kompozycji brył Nowohuckiego Centrum Kultury czy też dostrzec pozornie unoszący się nad ziemią blok zwany helikopterem, zwieńczony dachem utrzymanym w stylu Le Corbusiera. Wybierając wycieczkę Alejami Trzech Wieszczów, warto odłożyć na bok funkcje społeczno-kulturowe, jakie dziś pełnią rozsiane po okolicy uczelnie wyższe, Biblioteka Jagiellońska czy Muzeum Narodowe, a spojrzeć na budynki po prostu jako na dzieła architektury modernistycznej.
Miasto na co dzień
Czym może zaskoczyć Stare Miasto?
Przewodnicy po tej najbardziej spenetrowanej części Krakowa proponują wsłuchać się w historię Kamienicy Pod Pszczółkami lub zajrzeć do X Liceum Ogólnokształcącego im. Komisji Edukacji Narodowej, w którym już w latach 60. stworzono swoiste gospodarstwa przyklasowe z szatniami i węzłami sanitarnymi, a wnętrze rozjaśniono świetlikami.


Wielkim atutem tego przewodnika jest prezentacja nie tylko sztandarowych osiągnięć architektury modernistycznej miasta, lecz także pochylenie się nad osiedlami mieszkaniowymi. Dzięki wskazaniu kilku intrygujących formą lub wnętrzem bloków i kamienic możemy zobaczyć, gdzie żyli i żyją na co dzień Krakowianki i Krakowianie. Owe trasy wycieczkowe są lekko zmodyfikowaną i skondensowaną wersją internetowego Krakowskiego Szlaku Modernizmu, projektu realizowanego przez fundację Instytut Architektury. Papierowe wydanie, wzbogacone o wspomniane eseje, przenosi ciężar z nieco turystycznej formuły zwiedzania na bardziej świadomą włóczęgę ulicami miasta.
Bez wątpienia jest to lektura wymagająca aktywności odbiorcy, zachęcająca do samodzielnej eksploracji wskazanych miejsc, a nawet odkrywania własnych
– zwłaszcza że czytelnik został wyposażony w odpowiednią dawkę wiedzy. Jednak już sama wędrówka palcem po mapie dostarcza przyjemnych wrażeń za sprawą bogatego materiału ilustracyjnego i przejrzystej, a zarazem nowoczesnej szaty graficznej. Archiwalne zdjęcia prezentujące omówione budynki pokazują je w dużej mierze w latach swojej świetności, dopiero co oddane do użytku. Sfotografowani gdzieniegdzie mieszkańcy ożywiają modernistyczną architekturę, sprawiają, że ta staje się mniej obca, poniekąd przyjazna. Bezcenne projekty i makiety pozwalają zajrzeć za kulisy kluczowych decyzji. Brak współczesnych ujęć twórcy tłumaczą zachętą do zobaczenia gmachów na własne oczy. Wówczas można porównać zmiany, zaobserwować i ocenić proces przebudowy,
spojrzeć na XX-wieczny Kraków z dystansu, a jednocześnie być w samym środku tkanki miejskiej.
Mapy dołączone do każdej z proponowanych tras ułatwiają zaplanowanie spaceru, bo na dotarcie do niektórych miejsc trzeba przeznaczyć więcej czasu i energii.

Skupiając się na modernistycznej architekturze, autorzy przewodnika nie zapomnieli o artystycznym duchu Krakowa. Wraz ze Stanisławem Wyspiańskim obserwujemy przez okno jego pracowni przy ulicy Krowoderskiej zmiany pór roku na kopcu Kościuszki, podglądamy legendarną i wielobarwną – choć w książce czarno-białą – mozaikę Krystyny Strachockiej-Zgud w holu Kina Kijów, a wchodząc do wnętrza urządzonego w stylu empire Teatru Ludowego w Nowej Hucie, otrzymujemy obietnicę politycznej podmiotowości.
W takim Krakowie nie sposób się nudzić.

„Modernizm, socrealizm, socmodernizm, postmodernizm. Przewodnik po architekturze Krakowa XX wieku”, autorzy esejów: Michał Wiśniewski, Marta Karpińska, Dorota Leśniak-Rychlak, Dorota Jędruch; wydawnictwo: Fundacja Instytut Architektury, Kraków

Papierowa wersja magazynu „Spotkania z Zabytkami” ukazuje się jako kwartalnik. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!