- dlaczego Teodor Talowski uchodził za trudnego we współpracy (i jakie są na to dowody)
- jak architekt zakodował symbole, łacińskie sentencje i fantastyczne stworzenia na fasadach swoich budynków
- gdzie znaleźć „kwartał Talowskiego”
Zmarł rankiem, w maju, we Lwowie. Jego ciało przywieziono do Krakowa koleją. Popołudniu przetransportowano zwłoki na Cmentarz Rakowicki i tam, w dzień jak na wiosnę zimny i pochmurny, spoczął „jeden z największych współczesnych architektów polskich”, o którym „pisma zagraniczne z najwyższemi pochwały się wyrażały”, a
na jego grobie postawiono figurę sfinksa.
Bardzo nietypowo, bardzo niezwykle, dokładnie tak, jak można się było spodziewać. Bo u Teodora Mariana Talowskiego za życia też wszystko było niezwykłe.


Gra terenowa
Gdybyś, będąc w Krakowie, chciał udać się na wycieczkę szlakiem projektów Teodora Talowskiego, możesz oczywiście wyszukać w internecie adresy czy skorzystać z przewodnika. Lepiej jednak dać się zaskoczyć, samemu ruszyć na poszukiwania. Dla ułatwienia – kilka tropów.
Wypatruj budynków z cegły. Nie równej i gładkiej, ale wyszczerbionej, ułożonej nieregularnie, takiej, która sugeruje, że zbudowane z niej mury wzniesiono w odległych stuleciach.
Zwróć uwagę na obiekty, w których cegła przeplata się z elementami wycinanymi z białego kamienia. Te ostatnie mają być esowate, sprawiać wrażenie, jakby spływały po ścianach budynków lub spinały je niczym wielkie kotwy.
Niech twój wzrok przyciągają budynki, które mają wykusze, loggie, pinakle, szczyty z wolutami, sgraffita, kartusze herbowe (zwłaszcza puste) i motyw gwiazdy.
Przede wszystkim jednak zwróć uwagę na te domy, na których ścianach rozgrywają się niecodzienne sceny: żaba gra na mandolinie, smok zrywa się do lotu, osioł spogląda na przechodniów, gigantyczny pająk tka swoją sieć.
A gdybyś mimo odnotowania wszystkich tych elementów wciąż nie był pewny, czy stoisz przed kamienicą Talowskiego, twoje rozterki rozstrzygnie napis: „Projektował Teodor Talowski” albo „Fecit Theodorus Talowski”. Teraz nie ma już żadnych wątpliwości.
Długo myśl, prędko czyń
Kraków, druga połowa XIX wieku.

Miasto, które doprowadza się do porządku: remontuje ruiny, brukuje ulice, zakłada oświetlenie i kanalizację. Miasto, które rośnie: w centrum, a także w obszarach dotychczas uważanych za peryferyjne, jak Stradom czy Wesoła, powstają gmachy użyteczności publicznej i prywatne kamienice. Koniunktura gospodarcza jest dobra, instytucje finansowe udzielają kredytów, rozwojowi sprzyjają kroki, podjęte przez władze miasta, w tym pożyczka loteryjna zaciągnięta na publiczne inwestycje. Nic, tylko projektować i budować. Nic, tylko zaczynać karierę.
W takim właśnie momencie, na początku lat 80., do Krakowa, po studiach w Wiedniu i we Lwowie, przyjeżdża Teodor Talowski. Oprócz wykształcenia ma niewielkie doświadczenie – rozpoczął pracę nad projektem kościoła w podkarpackim Dobrzechowie. Ma zatrudnienie – uczy rysunku w Akademii Przemysłowo-Technicznej – i ambicje: chce nie tylko edukować, lecz także tworzyć.
Pierwsze domy projektuje na zlecenie – kamienice przy ulicy Karmelickiej 31 i Dietla 74. Jeszcze nic wyjątkowego, eleganckie, ale skromne budynki. Szybko jednak sam zaczyna kupować parcele i wznosić na nich kamienice na wynajem. Skąd początkujący twórca miał kapitał na takie inwestycje?

– Sam nie był majętny, ale wżenił się w bogatszą rodzinę i sprytnie obracał pieniędzmi żony – mówi Tadeusz Bystrzak, autor książki „Teodor Marian Talowski”, miłośnik i popularyzator dorobku architekta.
– Być może wspomógł się kredytem lub zaoszczędził pieniądze z pierwszych projektów – dodaje Jakub Jastrzębski, współtwórca socialmediowego profilu „Igraszki z czasem”, poświęconego architekturze i kulturze Krakowa przełomu XIX i XX wieku. – Można też założyć, że działki, które kupował, nie były zbyt drogie – tereny te leżały wówczas na końcu miasta.
Z całą pewnością można jednak powiedzieć, że to właśnie w projektach wznoszonych na własnych działkach talent Talowskiego rozwinął się z pełną mocą.
Na rogu ulic Karmelickiej i Batorego stawia kamienicę Pod Pająkiem, przy ulicy Retoryka kamienice Pod Osłem i Festina Lente. W sąsiedztwie tych dwóch ostatnich, powstają i inne, już zlecone realizacje – m.in. kamienica przy ulicy Retoryka 3, wzniesiona dla dr. Mariana Kozłeckiego, czy Smoleńsk 20, gdzie mieszkał malarz Antoni Piotrowski.
Z czasem cała okolica, ograniczona ulicami Piłsudskiego, Retoryka, Smoleńsk i Aleją Słowackiego, zyska nazwę „kwartału Talowskiego” i wygląd fantastycznej minidzielnicy – wizytówki architekta.
To właśnie tam doskonale widać, co definiuje jego styl. Są to nie tylko wspomniane już wcześniej zabiegi: malarskość, odrzucenie symetrii, umiejętne żonglowanie cytatami, ale przede wszystkim wrażenie, które wywołuje ich kombinacja. Iluzja, jakby budynki zostały wzniesione nie w epoce pary i maszyny, ale daleko wcześniej, w czasach zamków i legend. Sugestia, że działy się w nich rzeczy ważne i dziwne, że przez wieki nasiąkały historiami, które teraz swoją formą próbują przekazać.
Zresztą domy Talowskiego również w dosłowny sposób kierowały do przechodniów komunikaty. Na ich fasadach architekt umieszczał motta: „Faber est suae quisque fortunae” (Każdy jest kowalem własnego losu), „Długo myśl, prędko czyń”, „Ars longa, vita brevis” (Sztuka długa, życie krótkie), „Festina lente” (Spiesz się powoli). Ostatniej z tych maksym Talowski chyba jednak sam nie wziął sobie do serca. W tym samym czasie, w którym budował kamienice, projektował też w Krakowie m.in. Szpital Bonifratrów (wówczas uznawany za jeden z najnowocześniejszych w Galicji) i wiadukt w okolicy Dworca Głównego. Przyjmował zlecenie za zleceniem, jakby życia miało mu zabraknąć.
Rysunek z wolnej ręki – chwalebny
Tego, że to życie zwiąże ze sztuką, można było się domyślić. Na jednym ze szkolnych świadectw: język polski – dostateczny, matematyka – dostateczny, chemia – dostateczny. Za to rysunek z wolnej ręki – chwalebny. Gdy pójdzie na studia, na politechnice we Lwowie zostanie uznany za jednego z najzdolniejszych uczniów.
Pociąg do sztuki można więc wytłumaczyć widocznymi od młodości uzdolnieniami. Skąd jednak u niego ta skłonność do fantazji? Z ducha epoki – brzmi najprostsza odpowiedź. Schyłek XIX wieku to pociąg do malowniczości i eklektyzm. Ambicja, by budynek był syntezą tego, co wiemy o poprzednich epokach. Międzynarodowe mody Talowski łączy jednak z lokalnością: zestawienie cegły i jasnego kamienia, po które lubi sięgać, to zabieg często stosowany w krakowskim gotyku. Maszkaron z kamienicy Pod Pająkiem przywodzi na myśl dekorację Sukiennic, a wyryte na belkowaniu słowa
„Si Deus nobiscum, quis contra nos”
(Jeśli Bóg z nami, któż przeciw nam) znajdziemy też na Wawelu.



Choć dekoracyjność kamienic może wydawać się wizualną zabawą, Talowski być może zakodował w niej ukryte znaczenia. Ich rozszyfrowania podjął się prof. Wojciech Bałus. Jego zdaniem np. dekoracja kamienicy Pod Pająkiem ma poważną wymowę, odnoszącą się do ludzkiego losu (w uproszczeniu: tylko Bóg może wyplątać nas z matni). Kamienice przy Retoryka są zaś o wiele bardziej radosne – osioł ma symbolizować upór w dążeniu do celu, a żaba z mandoliną nawiązywać do płynącej wtedy w sąsiedztwie rzeki Rudawy, której brzegi zamieszkiwały te rechoczące stworzenia. „Talowski oscyluje między poważnym a niepoważnym stosunkiem do architektury (…). nie waha się ironizować na temat przeznaczenia budynku, podśmiechuje się wreszcie z samego siebie” – pisze prof. Bałus w tekście „Dom – przybytek – »Nastrój dawności«. O kilku kamienicach Teodora Talowskiego”.
(…)
Całośc artykułu – w kwartalniku „Spotkania z Zabytkami” nr 4/2026. Na rynku od 1 października. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!



