Bezoar z futerałem i podstawą, Indie, pojemnik: srebro, kute i złocone amalgamatem rtęciowym; kamień goa: kompozyt materiałów organicznych i nieorganicznych, złocony; całość: wys. 5,2 cm, śr. 4,4 cm, waga 68 g, XVII w., The Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork
The Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork
Artykuły

Bezoary: przez żołądek do sztuki

Z tego artykułu dowiesz się:
  • w leczeniu jakich chorób używano kamieni żołądkowych
  • we wnętrznościach których zwierząt powstawały cenione złogi
  • kto zasłynął z produkcji sztucznych bezoarów

W średniowieczu oraz wczesnej nowożytności bezoary i rzekome rogi jednorożca (o których mowa będzie w kolejnym numerze kwartalnika „Spotkania z Zabytkami”) uchodziły za cudowne panacea, lekarstwa na wiele chorób. Poprzedzał je teriak, antidotum wynalezione przez nadwornego medyka cesarza Nerona. Należały do najbardziej znanych i cenionych leków aż po XVIII wiek. Zamorscy kupcy i aptekarze zbijali na nich fortuny.

Teriak powstał jako antidotum na trucizny, zwłaszcza jad węży, ale szybko zyskał jednak reputację środka o uniwersalnym działaniu. Jego nazwa wywodzi się z greckiego słowa thērion, oznaczającego dzikie zwierzę lub żmiję, co wskazuje na pierwotne przeznaczenie preparatu. Z czasem teriak przestał być jedynie lekiem przeciw zatruciom, stosowano go do leczenia chorób zakaźnych, ochrony przed epidemiami, wzmacniania organizmu, a nawet przedłużania życia. Sekret jego sławy tkwił zarówno w przypisywanych mu właściwościach, jak i w niezwykle złożonym składzie.

Fot. Getty Images
Bezoary: przez żołądek do sztuki
Ibn Butlan, Theriac (Teriak), miniatura z rękopisu Tacuinum sanitatis (na podst. Taqwim al-sihha), Irak/Włochy, pergamin, tempera, karta rękopisu, XI w. – tekst źródłowy, XIV w. – kopia

Receptury teriaku obejmowały od kilkudziesięciu do ponad 70 składników, wśród których znajdowały się egzotyczne przyprawy i zioła,

takie jak cynamon, imbir czy mirra, a także substancje pochodzenia zwierzęcego, w tym sproszkowane mięso żmii. Istotnym elementem było również opium, nadające preparatowi działanie przeciwbólowe i uspokajające. Całość łączono zazwyczaj z miodem lub winem, tworząc gęstą, aromatyczną miksturę.

Produkcja teriaku miała charakter niemal rytualny. W Wenecji jego wytwarzanie odbywało się pod nadzorem władz i aptekarzy, co miało gwarantować autentyczność składników i wysoką jakość leku.

Chcesz być na bieżąco z przeszłością?

Fot. The Metropolitan Museum of Ar
Bezoary: przez żołądek do sztuki
Pieczęć stemplowa z jednorożcem i współczesny odcisk, cywilizacja doliny Indusu, steatyt wypalany (kamień), rytowany, wys. 3,8 cm, szer. 3,8 cm, gł. 1 cm, ok. 2600––1900 r. p.n.e., The Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork

W średniowieczu pojawiły się dwa kolejne panacea – bezoary i rogi jednorożca. Wraz z teriakiem należały do najbardziej pożądanych specyfików. Ich wartość wynikała nie tylko z przypisywanych im właściwości, lecz także z odległych i często tajemniczych miejsc pochodzenia.

Surowce do produkcji teriaku sprowadzano głównie z rejonów Bliskiego Wschodu, Indii i Azji Południowo-Wschodniej – za pośrednictwem rozwiniętych szlaków handlowych, które kontrolowali kupcy arabscy i włoscy, zwłaszcza weneccy. Bezoary, uznawane za skuteczne antidota przeciw truciznom, pochodziły z żołądków przeżuwaczy, przede wszystkim kóz i antylop żyjących w Persji, Indiach i Azji Środkowej. Stamtąd były transportowane do Europy, gdzie trafiały do aptek i kolekcji osobliwości jako cenne kurioza. Najbardziej niezwykłym towarem były tzw. rogi jednorożca, które w rzeczywistości były kłami narwala – arktycznego walenia. Pozyskiwano je w rejonach północnego Atlantyku, zwłaszcza u wybrzeży Grenlandii i Islandii, skąd trafiały do Europy za pośrednictwem kupców skandynawskich. Sprzedawane jako relikty mitycznego stworzenia, uchodziły za potężne środki lecznicze, a zarazem symbol luksusu.

1. The Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork
2. Fot. The Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork
Bezoar z futerałem i podstawą, Indie, pojemnik: srebro, kute i złocone amalgamatem rtęciowym; kamień goa: kompozyt materiałów organicznych i nieorganicznych, złocony; całość: wys. 5,2 cm, śr. 4,4 cm, waga 68 g, XVII w., The Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork
Bezoar z futerałem i podstawą, Indie, pojemnik: srebro, kute i złocone amalgamatem rtęciowym; kamień goa: kompozyt materiałów organicznych i nieorganicznych, złocony; całość: wys. 5,2 cm, śr. 4,4 cm, waga 68 g, XVII w., The Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork
Bezoar z futerałem i podstawą, Indie, pojemnik: srebro, kute i złocone amalgamatem rtęciowym; kamień goa: kompozyt materiałów organicznych i nieorganicznych, złocony; całość: wys. 5,2 cm, śr. 4,4 cm, waga 68 g, XVII w., The Metropolitan Museum of Art, Nowy Jork

Ozdoba gabinetów osobliwości

Kupcy dostarczali rzadkie materiały z odległych regionów świata, a aptekarze przekształcali je w drogie leki. Bezoary i rogi jednorożców były nie tylko medykamentami, lecz także niezwykle cenionymi eksponatami w gabinetach osobliwości (kunstkamerach i wunderkamerach). Tam je kunsztownie oprawiano i traktowano jako klejnoty kolekcji.

W kunstkamerach gromadzono zarówno naturalia (okazy natury), jak i artificialia (wytwory człowieka). Wspólną cechą naturaliów i artificialiówbyła ich niezwykłość.

Muszla łodzika mogła stać się czarą fantastycznego pucharu, koral zamieniał się w gałęzie rzeźbionych drzewek, a kamienie półszlachetne przyjmowały formę miniaturowych pejzaży.

W takich obiektach ceniono pomysłowość, rzadkość materiału i mistrzostwo wykonania. Ich wartość polegała zarówno na pięknie, jak i zdolności wzbudzania ciekawości i zdumienia – emocji stanowiących fundament kultury kolekcjonerskiej. Eksponaty w gabinetach osobliwości pełniły również funkcję poznawczą, odzwierciedlając proces odkrywania świata, także jego egzotycznych i nieznanych obszarów. Gromadzone przedmioty stawały się elementami specyficznej „encyklopedii” dokumentującej różnorodność natury i kultury. Zestawienie naturaliów i arificialiów tworzyło symboliczny obraz kosmosu – świata poznawanego, opisywanego i porządkowanego przez człowieka.

Przedmioty wykonane z bezoarów – puchary, pojemniki czy amulety, łączyły porządki sztuki i natury.

Były świadectwem niezwykłości przyrody, wszak w ciele zwierzęcia powstawał twór przypominający kamień, w dodatku o leczniczych właściwościach. Bezoary oprawiano w złoto lub srebro, a te mniejsze noszono jako amulety lub osadzano w pierścieniach, naszyjnikach i bransoletach. Wierzono, że czasze naczyń wykonanych z bezoarów „oczyszczają” napoje z trucizn, podobnie jak zanurzane w wodzie niewielkie bezoary oprawiane w filigran i noszone na łańcuszkach.

Fot. KHM-Museumsverband, Wiedeń
Bezoary: przez żołądek do sztuki
Jan Vermeyen, puchar bezoarowy z pokrywą, Praga, bezoar, złoto, emalia, wys. 14,5 cm, ok. 1600 r., KHM-Museumsverband, Wiedeń

Lek na wszystko, czyli na nic

Bezoary to konkrecje – twarde złogi powstające w żołądkach i jelitach niektórych zwierząt, przede wszystkim przeżuwaczy, takich jak jelenie, owce i antylopy, a szczególnie dzikich kóz z obszarów Persji.

Okazy różniły się kształtem, barwą i wielkością – zaczynając od form przypominających orzechy włoskie czy jajka, a skończywszy na nieregularnych bryłach o kolorach od żółtawego i jasnozielonego po ciemnozielony czy brunatny.

Nazwa „bezoar” wywodzi się z perskiego słowa padzahr, oznaczającego „antidotum”, i została przejęta przez język arabski jako określenie środka „przeciw wszelkiej truciźnie”. Kamienie żołądkowe miały nie tylko odtruwać organizm, lecz także leczyć choroby zakaźne, gorączki, choroby skóry, a nawet melancholię. Uważano je także za pomocne przy porodach, zatruciach, ukąszeniach jadowitych zwierząt czy w chorobach pasożytniczych.

(…)

Całośc artykułu – w kwartalniku „Spotkania z Zabytkami” nr 4/2026. Na rynku od 1 października. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!


Grażyna Bastek

Historyczka sztuki, autorka popularnych książek „Rozmowy obrazów”, „Ilustrownik. Przewodnik po sztuce malarskiej”, podcastu „Po co sztuka?” i bloga „Galeria Osobliwości”. Kustoszka malarstwa włoskiego w Muzeum Narodowym w Warszawie.

Popularne

Lotność fantazyi

Zmarł rankiem, w maju, we Lwowie. Jego ciało przywieziono do Krakowa koleją. Po południu przetransportowano zwłoki na Cmentarz Rakowicki i tam, w dzień jak na wiosnę zimny i pochmurny, spoczął „jeden z największych współczesnych architektów polskich”, o którym „pisma zagraniczne z najwyższemi pochwały się wyrażały”, a na jego grobie postawiono figurę sfinksa. Bardzo nietypowo, bardzo niezwykle, dokładnie tak, jak można się było spodziewać. Bo u Teodora Mariana Talowskiego za życia też wszystko było niezwykłe...