Fot. Netflix

Anna Baumgart. Artystka wizualna, przedstawicielka sztuki krytycznej. Tworzy rzeźby, instalacje, performance’y, wideo i fotografie. W swojej sztuce porusza tematy związane z problemami współczesnych kobiet i ich rolami życiowymi. Perspektywę feministyczną wykorzystuje jako narzędzie do diagnozy społeczeństwa.
Najstarsza rzecz w twoim domu?
Okna skrzynkowe z lat 30. ubiegłego wieku.
Skąd ją masz?
Zamieszkałam w budynku zaprojektowanym przez Romualda Gutta. Codziennie patrzę, jak pracuje światło w starannie wymyślonej przez niego przestrzeni mieszkalnej. Z pozoru bunkrowate przestrzenie, dzięki rozmieszczeniu okien względem dobowej wędrówki słońca i zakrzywieniom ścian przyokiennych, migoczą pulsującym światłem.
Pierwszy zabytek, który pamiętasz z dzieciństwa?
Bazylika Mariacka w Gdańsku.
Czy jesteś zbieraczką/kolekcjonerką?
Raczej minimalistką. Potrzebuję dużo przestrzeni, wolnych płaszczyzn, białych ścian, żeby zdyscyplinować kłębiące się myśli, zalew obrazów, które przychodzą wraz z nowymi projektami.
Z czym kojarzy ci się słowo „zabytek”?
Z dziecięcą nudą, koloniami letnimi i rozpalonym Krakowem.
Jaki jest twój ulubiony zabytek i dlaczego właśnie ten?
Freski Giotta w Padwie. To nieziemsko niebieskie niebo, które dla mnie jest jednocześnie wodą oceanów. Pływające w niej hybrydalne obiekty – ni to ludzie, ni to pojazdy kosmiczne – aniołowie, genderowo neutralni, przypominający, że na początku była woda.


Co nie jest uznane za zabytek, a powinno być?
Powojenny modernizm – zbyt często wyburzany, żeby dać miejsce nowym, bardziej „ekonomicznym” inwestycjom deweloperskim – jak np. pawilon Emilia czy Supersam na pl. Unii Lubelskiej.
Burzy się też rzeźby, bo są ideologicznie niepoprawne, jak np. rzeźbę pomnikową Xawerego Dunikowskiego w Olsztynie – wybitny rzeźbiarz i forma jego pracy kontra temat. Jestem zdania, że dzieł sztuki, nawet jeśli świadczą o trudnym dziedzictwie historii, nie należy niszczyć.
Wolałabyś mieszkać w modernistycznej willi czy w starym zamku?
W zamku z białego kamienia w Janowcu nad Wisłą – po to, by schodzić na kawę do Czarnej Damy, kawiarni usytuowanej u podnóża ruin.
Ulubione dzieło sztuki to…?
Mała czternastoletnia tancerka Edgara Degasa.

Ulubione muzeum to…?
Pitt Rivers Museum w Oksfordzie, gdzie prowadziłam kwerendę do projektu filmowego o Marii Czaplickiej i jej eweńskiej tłumaczce pt. „Miczika nie boi się aeroplanów”.
Twórca (malarz, rzeźbiarz, architekt), z którym chciałabyś pójść na kolację.
Olga Boznańska. Dzieląc swoją paryską pracownię na równych prawach z mysią rodziną, karmiąc ją i nadając myszom imiona, ta wspaniała malarka była prekursorką symbiotycznego spokrewniania, według słów Danny Haraway – „międzygatunkowego splątania”.
Zabytek, o którym marzysz, żeby go zobaczyć?
2. Fot. Netflix
Miasteczko Atrani, szczególnie to wykreowane w serialu „Ripley” przez operatora Roberta Elswita.
Zabytek, który już nie istnieje, a bardzo chciałabyś zwiedzić?
Biblioteka Aleksandryjska.

Artykuł ukazał się drukiem w kwartalniku „Spotkania z Zabytkami” nr 3/2024. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!