Przejrzyjcie naszą interaktywną mapę skojarzeń!
Na pewno znajdziecie coś dla siebie!
Czy zabytkiem może być tylko pokryta patyną wielowiekowa budowla? Kiedyś wiek obiektu miał większe niż dziś znaczenie przy wpisaniu go do rejestru zabytków. Współcześnie kryteria oceny są nieco szersze, a powodów do ochrony więcej. Najmłodszy polski zabytek powstał zaledwie kilkanaście lat temu. Zobaczmy, jakie jeszcze inne „młode” budynki zostały ostatnio objęte ochroną konserwatorską.
Co jednak ważne i należy zaznaczyć od razu – wybór jest subiektywny.
“Wierzę, że wpis kaplicy w Tarnowie ochroni tę budowlę i zachowa ją jako wybitne dzieło architektury drewnianej (…). Wpis umożliwi ratowanie kaplicy przez dotowanie remontu tego zabytku i jednocześnie wybitnego dzieła architektury drewnianej, które jest i będzie wymieniane we wszystkich opracowaniach architektury drewnianej w Polsce. Jeżeli jedyną możliwością zachowania kaplicy będzie jej translokacja w inne godne miejsce, powinno to nastąpić” – tak w listopadzie 2022 roku Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków prof.
Jakub Lewicki tłumaczył swoją – uznaną za kontrowersyjną – decyzję o objęciu ochroną konserwatorską maleńkiej, drewnianej kaplicy, zbudowanej zaledwie jedenaście lat wcześniej. Wpis był szeroko komentowany nie ze względu na jakość artystyczną projektu, bo tej nikt nie podważał, ale z powodu wyjątkowo młodego wieku budynku. Kaplica, zwana Votum Aleksa, powstała w 2011 roku z inicjatywy prywatnej fundacji. Za jej projekt odpowiadali Marta i Lech Rowińscy, twórcy pracowni beton. Kaplica stanęła na szczycie wiślanej skarpy w miejscowości Tarnów niedaleko Warszawy. Choć miała służyć celom sakralnym, ostatecznie jej właściciele wystawili ją na sprzedaż. Jak często w podobnych przypadkach bywa, stało się to realnym zagrożeniem dla przetrwania budowli, która wcześniej była szeroko doceniona, także na forum międzynarodowym. To wtedy prof. Lewicki podjął decyzję o objęciu budynku ochroną – nawet jeśli zostanie przeniesiony, będzie musiał zachować swoją formę i integralność.
Co ważne, sprawa – po uchyleniu wpisu przez Głównego Konserwatora Zabytków w poprzedniej kadencji- jest w toku. Ale budynek wciąż figuruje w Gminnej Ewidencji Zabytków.
Jerzy Nowosielski, jeden z najbardziej znanych i cenionych polskich malarzy współczesnych, wiele razy zdradzał swoje marzenie o zaprojektowaniu świątyni. Artysta, który zajmował się także pisaniem ikon, był osobą głęboko wierzącą, nic więc dziwnego, że stworzenie sakralnego obiektu miało być dla niego przeżyciem duchowym, a nie kolejnym doświadczeniem zawodowym. Udało się je zrealizować w 1997 roku – to wtedy w miejscowości Biały Bór na Pomorzu Zachodnim powstała cerkiew, której projekt wraz z pełnym wystrojem wnętrza stworzył człowiek, znany przede wszystkim jako wybitny malarz (Nowosielski współpracował przy tym przedsięwzięciu z architektem Bogdanem Kotarbą).
To wyjątkowy „Gesammtkunstwerk” – dzieło, w którym każdy element jest przemyślany i ważny. Od prostej, geometrycznej, niesymetrycznej bryły – jakby wykonanej ruchem ołówka – po nasycone mocnymi kolorami wnętrze, w którym jasne ikony na ciemnych ścianach sprawiają wrażenie, jakby emanowały światłem. Przestrzeń cerkwi w Białym Borze nasuwa skojarzenia z malarstwem Nowosielskiego, mistrza lakonicznych, lecz wyrazistych obrazów, które oddziałują mimo niewielkiej liczby elementów czy motywów. Świątynia została objęta ochroną konserwatorską w 2019 roku, 22 lata po wybudowaniu. W uzasadnieniu swojej decyzji Zachodniopomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków podkreślił, że „Budynek jest jedną z bardziej kompletnych sakralnych realizacji architektonicznych i malarskich wg projektu prof. Jerzego Nowosielskiego, pozostając przy tym wybitnym przykładem współczesnej architektury sakralnej na skalę europejską”.
Więcej o twórczości Nowosielskiego w najnowszym numerze kwartalnika “Spotkania z Zabytkami”, dostępnym obecnie na rynku. Zakupu można dokonać także TUTAJ.
Współcześni nie są w stanie wyobrazić sobie skali i wagi decyzji, jakie musieli podejmować nasi przodkowie w obliczu wojennego zniszczenia Warszawy. Zmieciona prawie z powierzchni ziemi historyczna zabudowa stolicy była sukcesywnie odbudowywana, a to bezprecedensowe przedsięwzięcie zyskało uznanie w oczach świata.
Właśnie dlatego warszawskie Stare Miasto trafiło przecież na listę dziedzictwa UNESCO (je samo można uznać „młody” zabytek, wszak w obecnej formie powstało w latach 50. XX wieku). Dźwigane z ruin zabytki, patrząc dosłownie, były budowlami nowymi, traktowano je jednak jak obiekty historyczne. Przykładem tego jest monumentalna siedziba Opery i Teatru Narodowego, pierwotnie wzniesiona w latach 30. XIX wieku według projektu Antonio Corazziego, a po II wojnie światowej zrekonstruowana z pewnymi zmianami przez Bohdana Pniewskiego. Uroczyste otwarcie gmachu po odbudowaniu miało miejsce pod koniec 1965 roku, tymczasem już pół roku wcześniej został on umieszczony w rejestrze zabytków.
W 1991 roku za zabytek uznano muzeum Panoramy Racławickiej we Wrocławiu. Było to zdarzenie niezwykłe co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, tuż po transformacji ustrojowej architektura powstała w czasach PRL-u nie cieszyła uznaniem. Po drugie, stało się to zaledwie sześć lat po zakończeniu budowy gmachu. Zaprojektowany specjalnie, by prezentować imponujący obraz „Panorama Racławicka”, nie został jednak wymyślony w latach 80. Projekt muzeum stworzyli Marek i Ewa Dziekońscy w 1958 roku. Jego budowa ruszyła wkrótce potem, jednak z różnych powodów (m.in. politycznych) była przerywana i wydłużyła się aż do 1985 roku. Na szczęście, cały czas odbywała się pod nadzorem Dziekońskich, dzięki czemu otrzymała zaprojektowaną przez nich, niezwykłą, rzeźbiarską formę.
5 grudnia 1975 roku, gdy otwierano w Warszawie Dworzec Centralny, budowla była najnowocześniejszą inwestycją w kraju, zwiedzały ją wycieczki (choćby po to, by wejść przez automatycznie otwierające się drzwi i zjechać ruchomymi schodami), opisywały gazety. Przez dekady główna stacja kolejowa w stolicy doskonale spełniała swoją rolę, jednak nie remontowana stała się ofiarą upływu czasu oraz… transformacji ustrojowej. Bo to właśnie wtedy obrosła budkami, straganami, chaotyczną zabudową punktów handlowych młodego polskiego kapitalizmu. Brud i przypadkowe przeróbki na tyle skutecznie zdegradowały modernistyczną architekturę projektu zespołu Arseniusza Romanowicza, że całkiem realnie zaczęto rozważać rozbiórkę budynku. Na szczęście, aby przyjąć kibiców przybywających do Warszawy na mecze Euro 2012, budynek przeszedł remont: dobudówki usunięto, a halę, perony i korytarze po prostu… umyto.
Budynek natychmiast wzbudził zachwyt, swoje chłodne piękno ukazała przede wszystkim surowa, betonowa struktura potężnej, zalanej światłem hali głównej. Mimo że w 2016 roku do jej wnętrza wstawiono mało pasujące antresole, w 2019 roku Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, prof. Jakub Lewicki objął dworzec ochroną. „Wpis do rejestru zabytków dworca centralnego w Warszawie jest jedną z najważniejszych decyzji, jakie podjąłem jako konserwator zabytków” – mówił kilka lat później.
8 września 2023 roku do rejestru zabytków Województwa Śląskiego został wpisany zespół sanatoryjno-uzdrowiskowy w beskidzkiej miejscowości Ustroń (decyzja nie jest ostateczna, trwa rozpatrywanie odwołania). Dzielnica leczniczo-rehabilitacyjna Ustroń-Zawodzie, zaprojektowana przez zespół Henryka Buszko, Aleksandra Franty i Tadeusza Szewczyka w latach 60., powstawała do lat 80.; w jej skład weszły modernistyczne zabudowania szpitala uzdrowiskowego, pawilonów sanatorium, domu zdrojowego i dyrekcji oraz kilkanaście budynków hotelowych o bardzo charakterystycznym kształcie przypominającym piramidę. Wszystkie zabudowania kompleksu zostały luźno rozrzucone na zboczu Równicy, w wyjątkowy sposób wpisując się w górski krajobraz. Realizacja jest żywym dowodem na to, że nowoczesna, modernistyczna architektura może współgrać z naturalnym pejzażem. Z tego też powodu została otoczona ochroną konserwatorską. Ten – jak go określono w uzasadnieniu decyzji – „ikoniczny przykład wczasowej architektury socmodernistycznej” doceniono za „wykorzystanie walorów malowniczego usytuowania”. Co ważne, „pomimo widocznych niewielkich śladów zużycia czy miejscowo niekorzystnych ingerencji budowlanych, większość obiektów zachowała pierwotny charakter i prezentuje czytelne wartości typologiczne i dawne walory”. Jednocześnie Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków uznał, że „dotychczasowy brak jakiejkolwiek ochrony konserwatorskiej zagrażać może integralności całego zespołu zabudowy, który może zostać zaburzony wtórną zabudową, bądź uszczuplony poprzez rozbiórki wartościowych obiektów zabytkowych”.
Więcej o zabudowaniach uzdrowiskowych w Ustroniu-Zawodziu w najnowszym numerze kwartalnika “Spotkania z Zabytkami”, dostępnym obecnie na rynku. Zakupu można dokonać także TUTAJ.
„Każda epoka pozostawia po sobie rzeczy wybitne, średnie i słabe. Są różne czasy, w niektórych powstaje wiele rzeczy wybitnych, w innych wiele słabych. Rolą konserwatora jest dostrzeganie tych wybitnych i ich ochrona. Kluczową formą ochrony obiektu jest wpis do wojewódzkiego rejestru zabytków. Taki wpis nie tylko chroni obiekt przed niepożądanymi działaniami, ale też buduje świadomość społeczną” – tak Henryk Merick, Miejski Konserwator Zabytków w Rybniku w maju 2023 roku tłumaczył decyzję o objęciu ochroną dwóch budowli z epoki PRL-u. To Teatr Ziemi Rybickiej projektu Jerzego Gottfrieda, Henryka Buszki i Aleksandra Franty (projekt: 1956, realizacja: 1958 – 1964 ) i tzw. Okrąglak (ukończony w 1974 roku, proj. Barbara Meisel, Norbert Warnecki), czyli siedziba Cechu Rzemiosł oraz Małej i Średniej Przedsiębiorczości w Rybniku oraz Spółdzielni Rzemieślniczej Wielobranżowej. Co ciekawe, w tym drugim przypadku to właśnie zajmujące budynek organizacje wystąpiły o wpis – rzadko się to zdarza, bo ochrona konserwatorska właścicielom kojarzy się raczej z kłopotami i trudnościami przy remontach. Tu jednak uznano, że oba gmachy są w przestrzeni miasta na tyle istotne, że warto ująć je w rejestrze zabytków.
W 1964 roku decyzją Rady Ministrów powstał Zakład Elektronicznej Techniki Obliczeniowej (ZETO), instytucja, która posiadając filie w różnych miastach Polski miała przyczyniać się do rozwoju „elektronicznej techniki obliczeniowej”. Pierwszy Zakład ZETO powstał we Wrocławiu i już pod koniec lat 60. otrzymał specjalnie na ten cel zaprojektowaną siedzibę. Trzykondygnacyjny budynek zbudowano przy ul. Ofiar Oświęcimskich według projektu Anny i Jerzego Tarnawskich.
Architekci skroili obiekt na miarę przedsiębiorstwa: stworzyli tu otwartą przestrzeń, w której łatwo można było ustawiać kolejne maszyny obliczeniowe, a przez całkiem przeszklone elewacje parteru przechodnie mogli podziwiać rozwój tych najnowocześniejszych na owe czasy technologii. Mimo że budynek stanął na terenie Starego Miasta, otrzymał nowoczesną, modernistyczną formę kubika o poziomych pasach przeszkleń i z czarno-białą mozaiką pokrywającą elewacje. „Niedopasowanie” do staromiejskiej zabudowy przez lata było architektom wytykane i powoduje do dziś niechęć niektórych mieszkańców. Mimo że od lat stoi pusty, w 2022 roku ten wyjątkowy budynek trafił do rejestru zabytków.
W 2016 roku we własności spółki Polskie Koleje Państwowe znajdowało się 2136 dworców kolejowych, w tym 574 czynne. Wiele z dworców do niedawna było w bardzo złym stanie, jednak od kilkunastu lat PKP sukcesywnie je remontuje (lub rozbiera, zastępując nowymi obiektami). W ostatniej dekadzie dziesiątki budynków kolejowych odzyskało swój blask, a dzięki remontom pasażerowie zyskali znacznie większy komfort podróżowania. Do 2030 roku PKP planuje zmodernizować 150 dworców, a wydać ma na to ok. 4,4 mld zł. Ponad 40 proc. z czynnych dworców znajduje się w rejestrze zabytków. Ale wciąż „dołączają” do nich nowe. Jak zbudowany w latach 1960-1963 według projektu architekta Zbigniewa Czekanowskiego i konstruktora inżyniera Konrada Kubińskiego dworzec kolejowy w Grudziądzu. Ten modernistyczny, prosty, przeszklony budynek w 2021 roku został zabytkiem. Kujawsko-Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków uznał, że obiekt „posiada wszystkie wartości, które składają się na definicję zabytku. Są to cechy artystyczne, jako niepowtarzalne indywidualne dzieło architektoniczne, naukowe jako przykład do badań nad architekturą tego okresu oraz historyczne jako przykład polskiej myśli architektonicznej po 1945 roku”.
W 2021 roku Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego utrzymał w mocy decyzję Lubuskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o wpisie do rejestru zabytków dworca PKS w Sulechowie. Niewielki obiekt, położony z daleka od turystycznych traktów, jest na pewno jedną z ciekawszych realizacji powojennego modernizmu w regionie. Zbudowany został w latach 1963-1965, a jego projekt powstał w zespole pod kierunkiem Eugeniusza Stochela. Dworzec ma niezwykłą formę: z założonym na planie koła głównym budynkiem za pomocą obłych daszków połączono dwa niewielkie pawilony, także w kształcie przeszklonych rotund. Niezwykle spójny, a zarazem niebanalny obiekt do dziś pełni swoją funkcję.
Na pewno znajdziecie coś dla siebie!
Niewiele zachowało się w Polsce naprawdę starych budowli, ale nie tylko data budowy świadczy o tym, na ile zabytek może nam coś opowiedzieć o przeszłości. Przedstawiamy TOP 10 najstarszych polskich zabytków – z zaznaczeniem, że to lista bardzo subiektywna. 1....
Polskie kino nie lubi opowiadać o malarskich gwiazdach, albo zwyczajnie nie potrafi tego robić. Artyści widziani oczami reżyserów stają się upostaciowaniem wielkich idei, punktem wyjścia do dyskusji o roli sztuki lub obiektem hołdu. Rzadko bywają natomiast samodzielnym tematem godnym pełnometrażowego...
W Polsce zachowało się do naszych czasów niewiele przykładów tekstyliów z dawnych wieków. Upływający czas, a wraz z nim zmieniające się estetyczne gusta, postępująca ewolucja rynku produkcji oraz szereg nieszczęśliwych wydarzeń jakie zaszły na przestrzeni wieków, zdziesiątkowały luksusowe wyroby wybitnych...