„Gruba Kaśka to stacja pomp. Wybudowana na środku Wisły. Ma około pięćdziesięciu metrów wysokości, z czego trzydzieści pod poziomem wody. Rozchodzi się od niej piętnaście drenów, czyli rur o przekroju trzystu milimetrów. Cztery olbrzymie pompy – polskiej produkcji – tłoczą 3100 metrów sześciennych wody na godzinę, co daje...” – wylicza z zapamiętaniem Leopold, by się w końcu zmitygować: „Przepraszam, panią to nudzi”. „Ależ nie, to bardzo interesujące” – spieszy z zapewnieniem Katarzyna...
Wystawa poświęcona często pomijanemu tematowi wytwórczości stolarskiej w Kolbuszowej oraz wywodzącemu się stąd terminowi „mebli kolbuszowskich”.
O pałacu w Małej Wsi nie można napisać mało. To jeden z najciekawszych, największych i najpiękniejszych tego typu obiektów na Mazowszu. Wszystkie te określenia cisną się na usta, gdy oszołomieni stoimy przed frontem okazałej, arystokratycznej siedziby z XVIII wieku. Nawet szum dobiegający z szosy, biegnącej tuż za bramą, nie psuje piorunującego efektu. To prawdziwy cud, że taki obiekt przetrwał rozmaite zawieruchy dziejowe, w tym tę ostatnią, II wojnę światową. I zapewniam, że eleganckie zewnętrze to tylko wstęp do tego, co nas czeka po przekroczeniu progu...
To jeden z ciekawszych architektonicznie obiektów wzniesionych w Warszawie po II wojnie światowej. Niegdyś kontrowersyjny, nieoczywisty, owiany legendami, był tłem i bohaterem wielu zjawisk związanych nie tylko z architekturą...
Architekt, grafik, malarz, projektant wnętrz, podróżnik, dziennikarz i żołnierz – trudno w jednym słowie zawrzeć całe życie Mariana Walentynowicza, twórcy pierwszych polskich reklam komiksowych...
Na początku była wieża. Rycerska. Taka, jakich wiele w średniowieczu stało w całej Europie. Pełniły funkcje mieszkalno-obronne i były zwane donżonami. I do dziś niektóre zachowały się w tym stanie – jak ta w Siedlęcinie, Żelaźnie, Stołpie, Tudorowie czy Witkowie. Inne z czasem zaczęły się rozbudowywać, obrastać w kolejne sale, pomieszczenia reprezentacyjne i lokale gospodarcze. Słowem: zmieniać się w zamki i pałace, czasem pozostając jednak widocznym w strukturze budynku znakiem przeszłości. I taki też los czekał Korzkiew...
Samobójca, stojąc na balustradzie Pont des Arts, najpierw rzucił w nurt surdut z dokumentami, sam skoczył dopiero później. Surdut wyłowiono od razu, ciało znaleziono dopiero 21 maja. Nazywał się Bronisław Piłsudski i był starszym bratem przyszłego marszałka Polski...
Po II wojnie polska kinematografia musiała zaciskać pasa. Filmów powstawało niewiele, a te, które realizowano, zwykle były kręcone w zastanych lokacjach. Właśnie dzięki temu polskie kino lat 1945-1960 stało się niezwykłą wyprawą do świata podnoszącego się do życia...
Ta historia zaczyna się w Amsterdamie, w 2016 roku. Wtedy to Rijksmuseum wraz z TU Delft i Microsoftem postanowiły sprawdzić, czy da się „nauczyć” komputer malować jak Rembrandt...
W Krakowie – proszę o wybaczenie historyków i historyków sztuki – panuje tak zastała atmosfera, że przyjezdnym, a często i samym mieszkańcom, wszystko wydaje się wiecznotrwałe, jakby było od zawsze, niezmienione, jakby nie imał się miasta czas ani wielkie katastrofy, które – bywa – potrafią w ciągu minut zburzyć, spalić, pochłonąć całe miasta, tak że właściwie nie wiadomo, czy jest jeszcze sens je odbudowywać. Kraków jest stary: tak się sprzedaje, to jego persona na pokaz, nowoczesność mieszkańców nieco zawstydza...
Wystawa „Gabinet osobliwości” w Zamku Książ to opowieść o dziejach miejsca, Dolnym Śląsku, a także o kolekcjonowaniu i o tym, że historia lubi wracać – nawet po 80 latach. Mamy tu meble z duszą i ekspozycję, która udowadnia, że określenie „kuriozum” to nie obelga, ale wyraz wyjątkowości i ekstrawagancji w podejściu do świata. Właśnie otwarto nową odsłonę tej wystawy - z eksponatami z kolekcji Hanny Szudzińskiej.
W latach 90. latem widywało się często panów w opiętych na piwnych brzuchach koszulkach z radosnym napisem „Piwo to moje paliwo”. Jeśli chodzi o paliwo pisarzy, to niektórzy faktycznie działali dzięki alkoholowi (choć w krajach anglojęzycznych były to raczej whisky i burbon, a w Rosji i Polsce – wódka; Karen Blixen funkcjonowała ponoć na diecie z kawioru i szampana), inni na opium i meskalinie, a Balzac na kawie. Moim paliwem jest herbata...