życiecodzienne

Zaniechajmy liczyć na oręż: wielkopolski Szlak Pracy Organicznej

Polacy nie mając miejsca na mapie politycznej świata, szukali sposobów odzyskania wolności. Jeden z nich to romantyczna walka naznaczona krwawymi powstaniami narodowymi, drugi to pozytywistyczne budowanie potencjału ekonomicznego i edukacyjnego, który w efekcie miał budować poczucie przynależności do narodu polskiego i przygotować społeczeństwo na odzyskanie wolności...

Choinka świadomie ubrana

Z Anną Myczkowską-Szczerską, autorką książki „W polskim tylko stroju. Projektowanie ozdób choinkowych i koncepcja choinki polskiej 1909–1939”, o „ruchu na rzecz choinki polskiej”, znanych artystach, których uwiodła idea przygotowywania ozdób i innych przykładach dekorowania wnętrz na święta. I – co warte zaznaczenia – niektóre z nich (jak np. lubelskie pająki czy Tradycje Wigilii Bożego Narodzenia w Polsce) trafiły na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego...

Półtora wieku gaszenia

W Krakowie – proszę o wybaczenie historyków i historyków sztuki – panuje tak zastała atmosfera, że przyjezdnym, a często i samym mieszkańcom, wszystko wydaje się wiecznotrwałe, jakby było od zawsze, niezmienione, jakby nie imał się miasta czas ani wielkie katastrofy, które – bywa – potrafią w ciągu minut zburzyć, spalić, pochłonąć całe miasta, tak że właściwie nie wiadomo, czy jest jeszcze sens je odbudowywać. Kraków jest stary: tak się sprzedaje, to jego persona na pokaz, nowoczesność mieszkańców nieco zawstydza...

Ceremonie herbaciane

W latach 90. latem widywało się często panów w opiętych na piwnych brzuchach koszulkach z radosnym napisem „Piwo to moje paliwo”. Jeśli chodzi o paliwo pisarzy, to niektórzy faktycznie działali dzięki alkoholowi (choć w krajach anglojęzycznych były to raczej whisky i burbon, a w Rosji i Polsce – wódka; Karen Blixen funkcjonowała ponoć na diecie z kawioru i szampana), inni na opium i meskalinie, a Balzac na kawie. Moim paliwem jest herbata...

Lalki pokojowe

Cztery lata okupacji drastycznie wpłynęły na życie mieszkańców stolicy Francji. Z istniejących przed wojną 70 domów mody oraz pracowni krawiectwa artystycznego co prawda wojnę przetrwało 60, ale wszystkie ogromnym kosztem. Hitlerowcy wprowadzili mnóstwo reglamentacji, brakowało dosłownie wszystkiego, także podstawowych materiałów krawieckich, kaletniczych i szewskich. Oczywiście tworzenie haute couture,niebędącego przecież niezbędnym aspektem sztuki użytkowej koniecznym do przetrwania w trudnych czasach, już od 1940 roku ograniczyło swoje rozmiary. Niektóre pracownie zamknięto, inne zaś – by uniknąć tego losu – decydowały na kolaborację w postaci szycia szykownych kreacji dla żon hitlerowskich dowódców...