Wystawa „Przy książęcym stole. 290. rocznica powstania miśnieńskiego serwisu Aleksandra Józefa Sułkowskiego” w Zamku w Bielsku-Białej ma podwójny – artystyczny i sentymentalny – charakter. Z jednej strony przedstawia fragment jednego z najsłynniejszych miśnieńskich serwisów porcelanowych. Z drugiej, przypomina rodzinę, która rządziła niegdyś księstwem bielskim.
A wszystko to w roku, w którym miasto nosi zaszczytny tytuł Polskiej Stolicy Kultury.
Pałac Sułkowskich to najstarsza budowla zabytkowa w Bielsku-Białej. Jak głosi legenda, znajduje się na miejscu warowni zbójników, którzy napadali na kupców przemierzających szlaki handlowe między Morawami a Krakowem czy Górnym Śląskiem a Węgrami. Podobno rozbił ich książę opolski Kazimierz (zmarły 1229/30), który zbudował tu dwór myśliwski (wykopaliska potwierdzają istnienie w tamtych czasach niewielkiego, drewnianego gródka).

Po pożarze w XIV wieku powstał zamek murowany, stanowiący najważniejszy punkt fortyfikacji miejskich, a także pełniący funkcję strażnicy na granicy księstwa cieszyńskiego i oświęcimskiego, potem Czech i Polski, a jeszcze później rozdzielającej państwo Habsburgów i Rzeczpospolitą. Trawiony pożarami, kształtowany gustami właścicieli zmieniał formę, aż do dzisiejszej, w dużym stopniu eklektycznej.
Awanse, tytuły, pieniądze
(był już wtedy właścicielem rezydencji w wielkopolskiej Rydzynie i Lesznie, odkupionych od zmuszonego do wyjazdu z Polski Stanisława Leszczyńskiego).
Sułkowski to archetypiczny niemal typ XVIII-wiecznego polskiego magnata. Człowiek, dla którego polityka była przede wszystkim narzędziem budowania własnej kariery i majątku rodziny.
Jeszcze niedawno wielu badaczy uważało, że był jednym z niezliczonych dzieci Augusta II Mocnego – to tłumaczyłoby, jak szybko odnalazł się na dworze Wettynów. Dziś wiadomo, że jego ojcem był Stanisław, burgrabia krakowski i starosta krzeszowski. Syn zaszedł dalej. O wiele dalej.
Aleksander Józef Sułkowski zaczynał ścieżkę kariery jako paź na drezdeńskim dworze, gdzie zaprzyjaźnił się z następcą tronu – królewiczem Fryderykiem Augustem II, późniejszym królem Augustem III Sasem. Zdobył zaufanie Augusta II Mocnego (który zazwyczaj starał się trzymać Polaków z daleka), do tego stopnia, że wysłał go z królewiczem w Kavaliertour po Europie, powierzając na ten czas kontrolę nad finansami syna.

Kariera magnata nabrała tempa w 1733 roku, gdy Fryderyk August został elektorem saskim i podjął starania o polską koronę: Sułkowski bardzo zaangażował się w tę sprawę.
Awanse nabrały tempa: wielki koniuszy, szambelan i najwyższy ochmistrz dworu saskiego, generał piechoty, tajny radca, minister gabinetowy, „współminister” spraw zagranicznych (wraz ze swoim konkurentem Heinrichem Brühlem), dyrektor Grünes Gewölbe – elektorskiej kolekcji numizmatów, naturaliów, grafik, gemm, książek, instrumentów naukowych…
Za funkcjami szły zaszczyty. Już w sierpniu 1733 za sprawą elektora saskiego Karol VI nadał Sułkowskiemu dziedziczny tytuł hrabiego Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Wkrótce potem magnat zostanie kawalerem Orderu Orła Białego. W gruncie rzeczy nie zaszkodzi mu nawet fakt, że pięć lat później intrygi Brühla doprowadzą do tego, że będzie musiał opuścić Drezno. W 1754 roku otrzyma od cesarzowej – dla siebie i całej rodziny – tytuł księcia Rzeszy, zaś państwo bielskie zyska status księstwa.
Miśnieńskie tajemnice
Ważne, że w związku ze sprawowanymi funkcjami miał Sułkowski dostęp do tajemnic państwowych Saksonii. Wiedział, co dzieje się w dobrze strzeżonym zamku Albrechtsburg nad Łabą w Miśni. A tam od 1710 roku produkowano pierwszą europejską porcelanę – nazywaną wówczas białym złotem.

Być może chciał przy okazji utrzeć nosa Brühlowi, który, jak się zdaje, ostatecznie „podniesie stawkę”: zamówi słynny „serwis łabędzi”, zastawę dla stu osób, składającą się z 2200 elementów (znacząca jej część zostanie zniszczona w Brodach koło Gubina przez Armię Czerwoną w 1945 roku).
Tymczasem w projekcie Sułkowskiego kryła się pewna doza bezczelności; najpewniej nie powiadomił o nim króla, rozgrywał między sobą pracowników miśnieńskiej manufaktury. Wiadomo jedno: poza magnatem najważniejszą postacią jest w tej historii jest Johann Joachim Kaendler, współautor rzeźbiarskiej dekoracji Zwingeru, a później „arkanista”, strażnik tajemnic, czyli kierownik miśnieńskiej manufaktury porcelany.
Jak pisze znawca tematu, Grzegorz Madej: „w maju [1735 – przyp. red.] modelarz wykonał dwa prototypowe talerze (jeden o krawędzi wycinanej, drugi prostej), których brzegi ozdobił reliefowym ornamentem w formie plecionego koszyka. Zapewne był on tożsamy ze znanym nam współcześnie pod nazwą Sulkowski-Ozier [szlak Sułkowskiego – przyp. red.], który został przeniesiony prawie na wszystkie elementy ministerialnego serwisu…”
I dalej: „O ile pomysł dekoracji reliefowej był niezaprzeczalnym dziełem modelarza, to już koncepcja form naczyń korpusowych zastawy być może zrodziła się w głowie samego Sułkowskiego. Za wzorzec posłużył dobrze mu znany, przechowywany w Hofsilberkammer, wykonany ze złoconego srebra serwis stołowy augsburskiego złotnika Johanna Ludwiga Billera (1656-1732), przygotowany na królewski ślub w 1719 roku”.
Królewski debiut

Był wyjątkowy nie tylko ze względu na skalę, różnorodność i pierwszeństwo (wcześniej żaden dostojnik nie zdobył się na taki projekt). Znów warto oddać głos Grzegorzowi Madejowi:
„Stał się rozpoznawalny dzięki szerokim, wyraziście kształtowanym formom barokowym, wygiętym stopom w kształcie wolut w stylu Ludwika XIV, energicznie modelowanym głowom kobiet, drobno wygiętym uchwytom i kartuszom, a także karczochom jako uchwytom niektórych pokryw. Został zaprojektowany tak, aby obok walorów reprezentacyjnych cechował się również funkcjonalnością”.


Oryginalny był także debiut zastawy. Minister na dworze Wettynów po raz pierwszy użył jej bowiem… łamiąc protokół. Rzecz miała miejsce 28 lutego 1737 roku w drezdeńskim pałacu Sułkowskiego przy Pirnaische Gasse, podczas zaślubin 50-letniego generała porucznika Jerzego Ignacego księcia Lubomirskiego z 14-letnią Joanną baronówną von Stein, szwagierką Aleksandra Józefa. Uroczystość uświetnił swoją obecnością sam August III z żoną i dziećmi.
Gdy królewski spowiednik pobłogosławił już młodej parze, wybrzmiały oracje, wysłuchano koncertu, goście przeszli do galerii, gdzie czekał na nich posiłek.
Protokół wymagał, by podano go na srebrnej zastawie, tymczasem stoły zastawiono porcelaną. To było coś więcej niż niespodzianka, to była manifestacja siły. Jak się miało okazać – przedwczesna.
Bo choć Sułkowski pozostawał lojalny wobec króla, choć skrupulatnie wypełniał obowiązki wojskowe i urzędnicze, dworską konkurencję wygrał Brühl. 5 lutego 1738 roku w pałacu magnata pojawili się wysłańcy władcy z pismem pozbawiającym go urzędów i nakazującym wyjazd z Saksonii. August III zachował jednak pewien sentyment do przyjaciela z młodości: wypłacił mu gigantyczną odprawę, pozwolił zachować majątki w Saksonii, ba, ofiarował nawet swój portret.

Między Wielkopolską a Śląskiem
Były urzędnik szybko się otrząsnął. Pomogły pieniądze od Wettyna, za które wykupił dobra Leszczyńskiego, stając się właścicielem 7 miast i 90 wsi w Wielkopolsce. Swoją główną siedzibą uczynił Rydzynę koło Leszna z pięknym barokowym pałacem, który przebudował, dodając elementy rokoka i klasycyzmu. Tu został przeniesiony zarówno serwis, jak i inne wyroby porcelanowe z kolekcji Sułkowskiego: wazony, filiżanki, figurki papug i perliczek… Oczywiście, jak było to w zwyczaju, stworzył dla nich osobny gabinet.
Jednocześnie Aleksander Józef nie porzucił dawnych ambicji. Chciał uzyskać dla rodziny tytuł książęcy, a że w Rzeczpospolitej nie było to możliwe, trzeba było zwrócić się w stronę Wiednia. Po to było magnatowi śląskie Bielsko.
Gdy 18 marca 1752 roku Maria Teresa nadała wreszcie Sułkowskiemu upragniony tytuł, dawne państwo stanowe stało się księstwem, a on jego władcą. Chciał tu zamieszkać, ale gdy tylko przybył, wybuchł pożar, który częściowo strawił zamek. Aleksander Józef zmarł w Lesznie 21 maja 1762 roku. I wtedy nastąpił pierwszy podział potężnego majątku.
W Bielsku ostatecznie osiadł trzeci syn Aleksandra Józefa – Franciszek. Wiadomo, że na zamku znalazły się wówczas elementy miśnieńskiej zastawy, które zapewne w części uległy zniszczeniu podczas kolejnych pożarów w latach 1808 i 1836.
– w należącej do miasta strzelnicy (dzisiejszym Bielskim Centrum Kultury), później zaś pokazano ją jako depozyt w muzeum w Opawie.
Na aukcjach i w muzeach
Jednocześnie wiadomo też, że od połowy XIX wieku obiekty z zastawy Sułkowskiego w coraz większej liczbie trafiały na rynek kolekcjonerski (np. do słynnego londyńskiego domu aukcyjnego Sotheby’s). Ostatni inwentarz majątku bielskiej linii Sułkowskich sporządzono pod koniec okupacji niemieckiej. Gdy nadeszły wiadomości o zbliżającej się Armii Czerwonej, książę Aleksander Ludwik i jego żona Anna z domu Mallinger podjęli decyzję o ewakuacji (wywieźli ponad sto skrzyń): znaleźli się w Styrii. Po śmierci męża księżna – niezainteresowana historią jego rodziny – zintensyfikowała wyprzedaż.
2. Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie
Dziś elementy serwisu rozsiane są po świecie – od Tennesse po Odessę, od Bazylei po Brno, od Chicago do Norymbergi; w zbiorach publicznych i kolekcjach prywatnych. Najczęściej to pojedyncze obiekty.
Wyjątkiem jest monachijskie Nationalmuseum (Schloss Lustheim), które zgromadziło ich aż 32. W Polsce – poza Muzeum Historycznym w Bielsku – części zastawy znaleźć można w Muzeum Narodowym w Poznaniu, na Zamkach Królewskich w Warszawie i na Wawelu. Z pewnością nigdy nie doświadczymy całego splendoru, którym serwis emanował w chwili debiutu w drezdeńskiej rezydencji Sułkowskich. Ale być może nie jest to w ogóle istotne.
Kameralna wystawa w salonie muzycznym (dawnej jadalni) bielskiego zamku – obejmująca dzieła z kolekcji polskich oraz, co szczególnie interesujące, z rodzinnych zbiorów Romana Herziga z Wiednia, wnuka księcia Romana Sułkowskiego – budzi innego rodzaju emocje. Nie tylko pozwala uważnie przyjrzeć się każdemu talerzowi, sosjerce czy flakonowi z osobna, ale każe myśleć o (nierzadkiej w naszych szerokościach geograficznych) kruchości wielkich projektów. Czasem równie kruchych jak porcelana.
Korzystałam z książki Grzegorza Madeja pt. „Historia miśnieńskiego serwisu Aleksandra Józefa Sułkowskiego i jego dzieje na zamku w Bielsku”. Autorowi, a zarazem kuratorowi wystawy, dziękuję za wszelką pomoc.
Papierowa wersja magazynu „Spotkania z Zabytkami” ukazuje się jako kwartalnik. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!
A w numerze dostępnym od 1 lipca w naszym stałym cyklu “NieWĄSkie spojrzenie” przeczytać można tekst Katarzyny Wąs i Leszka Wąsa o Bielsku Białej jako Polskiej Stolicy Kultury i potencjale miasta.

Muzeum Historyczne w Bielsku-Białej; „Przy książęcym stole. 290. rocznica powstania miśnieńskiego serwisu Aleksandra Józefa Sułkowskiego”; kurator: Grzegorz Madej; wystawa potrwa do 31 sierpnia 2026.