Patrol brygady kawalerii z Suwałk składa wieniec u stóp Krzyża Legionów na Przełęczy Rogodze (Przełęczy Pantryjskiej). Marsz szlakiem huculskim II Brygady Legionów, luty 1934 r.
Fot. Witold Pikiel / Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny / NAC
Artykuły

Kruche pomniki niepodległości

Z tego artykułu dowiesz się:
  • co symbolizuje krzyż na Przełęczy Legionów
  • jaki pomnik Konstantego Laszczki należy do najwybitniejszych osiągnięć artysty
  • jak udało się uratować płytę Nieznanego Żołnierza w Kołomyi

W dużej części nie sposób do nich dotrzeć i ich zobaczyć. Te, które się zachowały często wyglądają dziś inaczej niż w przeszłości. O świetności tych miejsc przypominają fotografie, przedstawiające różne uroczystości patriotyczne, plany, projekty lub prace przy ich powstawaniu. Mowa o dawnych pomnikach i ich bogatej historii.

Szczególną rolę przed wybuchem II wojny światowej odgrywały upamiętnienia związane z odzyskaniem przez Polskę niepodległości.

Przypominały o ważnych wydarzeniach, ofiarach wojen, uczestnikach bitew i ich bohaterstwie. Dbano przy tym o zachowanie w pamięci doświadczeń lokalnych społeczności.

Mimo upływu lat, nadal pozostaje wiele do odkrycia. Zwłaszcza jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś więcej o pomnikach na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej. Obszar województwa stanisławowskiego (obecnie obwód iwanofrankiwski w Ukrainie) jest tego dobrym przykładem. Było to najbardziej wysunięte na południe województwo II Rzeczypospolitej, a Stanisławów i Kołomyja to miasta, które niegdyś rywalizowały ze sobą o palmę pierwszeństwa w tym regionie.

Fot. Biblioteka Narodowa Polona
Kruche pomniki niepodległości
Stanisławów (obecnie Iwano-Frankiwsk) – stolica województwa stanisławowskiego. Widok ogólny, od lewej widać wieże katedry greckokatolickiej, kolegiaty i będącego wówczas w przebudowie ratusza. Pocztówka wydana nakładem Wydawnictwa „Współczesna Sztuka” w Przemyślu ok. 1929-1932 r.

Trudna pamięć

W listopadzie ubiegłego roku minęła 107 . rocznica wybuchu wojny polsko-ukraińskiej o Galicję Wschodnią, która trwała osiem miesięcy.

W lipcu 1919 roku, gdy wojska ukraińskie zostały wyparte za Zbrucz nastąpiło jej zakończenie. Wydarzenia z tego okresu na trwale wpisały się w historię obu narodów.

Polacy, którzy okazali się zwycięzcami w tej wojnie, mieli większe pole do tworzenia pamięci zbiorowej dotyczącej własnego wysiłku zbrojnego oraz ofiar tego konfliktu.

Mieszkańcy podnosili potrzebę budowy pomników, niedługo po przyłączeniu Galicji Wschodniej do odrodzonego państwa, mimo wielu trudności, których doświadczyli w ostatnich latach (zniszczenia po I wojnie światowej, zubożenie materialne, braki w dostawach żywności). Pierwszy taki obiekt na omawianym terytorium powstał w Rohatynie (miasto pochodzenia Roksolany, znanej jako sułtanka Hürrem). Jego autorem był najprawdopodobniej zapomniany dziś rzeźbiarz, twórca dekoracji fasad wielu lwowskich kamienic, Zygmunt Kurczyński. Przedstawił on w swym dziele kolumnę z kapitelem jońskim na wysokim cokole, na którym umieszczono tablicę, zapewne z nazwiskami Polaków poległych w walce i zamordowanych. U dołu kolumny przytwierdzono wizerunki orła z kamienia.

Pomnik znajdował się przed gmachem Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Został poświęcony 11 lipca 1920 roku, a już następnego dnia członkowie „Sokoła” opuścili Rohatyn, by bronić ojczyzny przed bolszewikami.

Fot. Biblioteka Narodowa Polona
Kruche pomniki niepodległości
Gmach Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Rohatynie, na środku, przed budynkiem widoczny pomnik z kolumną na wysokim cokole, poświęcony Polakom poległym i pomordowanym w czasie wojny polsko-ukraińskiej. Został zniszczony po 1939 r.

Podobne upamiętnienia powstały w Stanisławowie, Śniatynie (jedno z najstarszych miast w województwie) i Kołomyi, gdzie do dziś możemy podziwiać na cmentarzu rzymskokatolickim pomnik autorstwa Stanisława Daczyńskiego, malarza, ucznia Jana Matejki, który wysunął projekt 8 metrowego krzyża na tle ściany w kształcie trapezu. Na krzyżu widnieje napis „OFIAROM KOSACZOWA RODACY”. Ofiary w tym przypadku, to osoby zmarłe w obozie dla internowanych i jeńców wojennych na Kosaczowie (przedmieścia Kołomyi), działającym w Zachodnioukraińskiej Republice Ludowej w latach 1918-1919. Być może fakt, że pomnik znajduje się w mało widocznym miejscu, na cmentarzu, uchronił go przed zniszczeniem.

Fot. z kolekcji Tomasza Kuby Kozłowskiego
Kruche pomniki niepodległości
Pomnik Ofiar Kosaczowa na cmentarzu rzymskokatolickim w Kołomyi, po wybuchu II wojnie światowej uległ dewastacji, w ostatnich latach został gruntownie odnowiony

„Młodzieży polska…”

Pod względem liczby na terenie województwa stanisławowskiego najwięcej pomników było poświęconych II Brygadzie Legionów Polskich. Miało to związek z tym, że

w latach 1914
1915 legioniści toczyli zacięte boje z wojskami rosyjskimi w Karpatach Wschodnich.

Ze względu na teren ich działań w tym czasie oraz odwagę i wytrwałość w walkach, brygada nazywana była „Karpacką” lub „Żelazną”. Większość tych obiektów powstała na Huculszczyźnie, zamieszkałej w dużej części przez miejscowych górali, Hucułów, którzy włączali się w opiekę nad nimi oraz brali udział w obchodach rocznicowych bitew. Mimo prostej formy, pomniki te miały ogromne znaczenie dla kształtowania pamięci o czynie legionowym, a także oddziaływały na postawy obywatelskie. Można było tego doświadczyć we wsi Mołotków.

Na mogile legionistów naprzeciwko cerkwi wzniesiono skromny, kamienny obelisk zwieńczony krzyżem.

W 1929 roku, z okazji 15. rocznicy bitwy pod Mołotkowem, zorganizowano przed nim wielkie jubileuszowe uroczystości. Do tej odległej miejscowości przybyli przedstawiciele władz państwowych z Warszawy, w tym minister reform rolnych i komendant główny Policji Państwowej, oraz liczne delegacje z różnych miejscowości. Zebrały się kilkutysięczne tłumy, nie tylko Polaków, lecz także Ukraińców i Hucułów, którzy stali ma polach mołotkowskich. Atmosfera była bardzo podniosła, zważywszy na udział w obchodach byłych uczestników walk. Kapelan legionowy ks. Władysław Antosz miał wówczas powiedzieć z trybuny: „Mołotków! to nie martwe cmentarzysko, to pole marsowe, to łąka życia! Z tych darni bije płomienny blask legionowego bohaterstwa”.

Fot. NAC
Kruche pomniki niepodległości
Delegacja ludności huculskiej z wieńcami podczas uroczystości pod pomnikiem w Mołotkowie. Na szarfie widnieje napis: „Poległym Bohaterom”. 20. rocznica bitwy, 29 października 1934 r.
Fot. Lazar i M. Hellerowie / Biblioteka Narodowa Polona
Kruche pomniki niepodległości
Pomnik ku czci poległych legionistów w Mołotkowie. Zniszczony przez ukraińskich nacjonalistów w czasie II wojny światowej. Odbudowany w 1994 r. Pocztówka wydana nakładem Księgarni „Aba Heller” w Nadwórnej, 1928 r.

Symbolem walk w Karpatach Wschodnich jest krzyż postawiony na Przełęczy Legionów upamiętniający wybudowanie przez legionistów 7 km drogi umożliwiającej im przeprawę przez trudno dostępne tereny górskie w 1914 roku. Jak podkreślano,

droga została „wyrąbana siłą woli żołnierza polskiego” w zaledwie kilka dni, przy zaangażowaniu tysiąca osób.

Miejsce to było licznie odwiedzane przez uczniów, harcerzy, letników i turystów górskich. Stojąc przed pomnikiem można było przeczytać wówczas dobrze znany wiersz:

Młodzieży polska patrz na ten krzyż

Legiony Polskie dźwignęły go wzwyż

przechodząc góry lasy i wały

Dla Ciebie Polsko i dla twej chwały

Nie tylko Warszawa

Upamiętnienie Nieznanego Żołnierza pojawiło się w kilku miejscowościach województwa stanisławowskiego. Było one widoczne na cmentarzach rzymskokatolickich lub umiejscowione blisko głównych ulic i placów, nierzadko wśród zieleni miejskiej. Otaczano je szczególną czcią. W Stanisławowie na przykład w pobliżu pomnika odbywały się, aż do wybuchu II wojny światowej, defilady i pochody z okazji świąt państwowych i wojskowych. Mieszkańcy przechodząc obok płyty zdejmowali nakrycia głowy.

Z jednym z takich miejsc wiąże się niezwykła historia. Chodzi o Kołomyję, gdzie wzniesiono pomnik w kształcie sarkofagu, zwieńczony płytą kamienną z Krzyżem Walecznych i napisem:

„Nieznanemu żołnierzowi z walk o niepodległość ojczyzny w hołdzie. Obywatele miasta Kołomyi 1.XI.1925”.

Kruche pomniki niepodległości
Pomnik Nieznanego Żołnierza w kształcie sarkofagu do 1939 roku znajdował się na Rynku w Kołomyi. Na zdjęciu ok. 1925-1928 r.

We wrześniu 1939 roku, w obawie przed zniszczeniem przez Sowietów, kołomyjanie ukryli płytę z pomnika na cmentarzu rzymskokatolickim. Przeleżała tam ponad pół wieku. Dopiero w 1995 roku dowiedziano się, że leży pod trawą. Na miejsce pojechali księża i parafianie, którzy przetransportowali ja do kościoła pojezuickiego św. Ignacego Loyoli. Jak się okazało, na zachowanej płycie wyryto nazwę wykonawcy – znanego zakładu rzeźbiarsko-kamieniarskiego Mariana Antoniaka w Stanisławowie.

Ta wyjątkowa patriotyczna pamiątka została wstępnie oczyszczona, a następnie po latach odrestaurowana i umieszczona przy ścianie, obok wyjścia z kołomyjskiego kościoła. 26 października 2006 roku płytę poświęcił metropolita lwowski Marian Jaworski.

Fot. domena publiczna
Kruche pomniki niepodległości
Ocalona płyta z pomnika Nieznanego Żołnierza, ustawiona przy ścianie kościoła pojezuickiego św. Ignacego Loyoli w Kołomyi

Zapomniane dzieło Laszczki

Postać Józefa Piłsudskiego cieszyła się szczególną czcią w latach międzywojennych, zwłaszcza w miejscach, które odwiedził Marszałek. Nie inaczej było na Kresach Wschodnich. Przed wybuchem II wojny światowej w województwie stanisławowskim istniały trzy pomniki z nim związane, w Stryju (miasto urodzenia Kornela Makuszyńskiego), we wsi Wygodzie niedaleko Rohatyna oraz w Kołomyi.

Nie sposób przejść obojętnie obok dzieła w ostatniej z wymienionych miejscowości, którego autorem jest wybitny rzeźbiarz Konstanty Laszczka. Artysta ten, jako pierwszy w Polsce, przedstawił w Kołomyi Józefa Piłsudskiego w całej postaci, gdyż dotychczasowe realizacje pomnikowe Marszałka ograniczały się do płaskorzeźb.

1. Fot. NAC
2. Fot. NAC
Konstanty Laszczka w pracowni. Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie, grudzień 1933 r.
Konstanty Laszczka przy pracy nad rzeźbą przedstawiającą Fryderyka Chopina, maj 1933 r.
Konstanty Laszczka podczas pracy

Zakładano, że koszty wykonania projektu wyniosą aż 100 tysięcy złotych.

Nad całym przedsięwzięciem czuwał Pokucki Komitet Budowy Pomnika Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, a protektorem tego zespołu został prezydent Ignacy Mościcki.

Do zbiórki pieniędzy włączyły się oprócz kołomyjan, lokalne stowarzyszenia i urzędy, a także wiele instytucji i osób z innych zakątków Polski.

Rzeźba Laszczki została odlana z brązu. Autor przedstawił Piłsudskiego siedzącego na fotelu, w mundurze wojskowym, z odznaką legionową. Dzieło zostało ustawione na wysokim cokole, na którym wyryto napis:

„Józef Piłsudski Wskrzesiciel Ojczyzny”.

Fot. Biblioteka Narodowa Polona
Kruche pomniki niepodległości
Rzeźba Piłsudskiego dłuta Laszczki. W lewej dłoni Marszałek trzyma księgę z hasłem Rewolucji Francuskiej: “Wolność Równość Braterstwo”

Pomnik wzbudził szerokie uznanie. Na łamach „Polski Zbrojnej” pisano: „Całość przedstawia się okazale i stanowi prawdziwą ozdobę rynku kołomyjskiego”. Natomiast Artur Schroeder, krytyk sztuki, stwierdził że monument należy do najwybitniejszych dzieł artysty.

Uroczystość odsłonięcia miała miejsce w 1929 roku, z udziałem tłumu mieszkańców, Hucułów, przyjezdnych gości, w tym płk. Jana Głogowskiego reprezentującego prezydenta Mościckiego, wojewody i kilku posłów na Sejm RP.

Fot. NAC
Kruche pomniki niepodległości
Uczniowie przy udekorowanym pomniku Józefa Piłsudskiego. Kołomyja, marzec 1936 r.
Fot. NAC
Kruche pomniki niepodległości
Uroczystości żałobne po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego – przy pomniku w Kołomyi, maj 1935 r.

Pomnik odgrywał ogromną rolę w przestrzeni miejskiej w Kołomyi. Był nie tylko miejscem spotkań mieszkańców, a przede wszystkim obiektem, przy którym odbywały się różne wydarzenia o charakterze narodowym.

Jakie były jego losy po ataku Armii Czerwonej na Polskę? Bożena Krupska, która dotarła do wspomnień świadków pisała:

„Sowieci po wkroczeniu do Kołomyi skoszarowali w »Sokole« setki żołnierzy i oficerów WP, których aresztowali na Pokuciu. Pod broną zmusili grupę polskich żołnierzy do zrzucenia z cokołu posągu Marszałka z brązu, opasawszy go przedtem grubą liną. Następnie żołnierze – jeńcy wojenni przeciągnęli monument po ziemi na wewnętrzny dziedziniec ratusza. To był wstrząsający widok dla kołomyjan wszystkich nacji”.

Chcesz być na bieżąco z przeszłością?

Co nam pozostało?

Odnaleziona w prasie relacja z odsłonięcia pomnika, czy stara karta pocztowa, na której umieszczono monument, to niekiedy jedyne ślady ich istnienia na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej. Gdy odsłaniano dzieło Laszczki w Kołomyi, wiceburmistrz dr Józef Funkenstein powiedział: „W imieniu zarządu miasta obejmuję ten pomnik w opiekę z gorącym życzeniem, by stał po wieczne czasy, jako spiżowe świadectwo wdzięczności obywateli na cześć i sławę Rzeczypospolitej Polskiej”.

W wielu przypadkach los opisanych obiektów był przesądzony niedługo po zajęciu Kresów Wschodnich przez Armię Czerwoną we wrześniu 1939 roku.

Pozostały po nich kruchy i łatwopalny papier, okazał się trwalszy niż marmur, kamień i inny materiał wykorzystywany do budowy pomników.


Jarosław Krasnodębski

Doktor nauk humanistycznych w zakresie historii, pracownik Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej, wiceprezes Stowarzyszenia „Res Carpathica”, badacz dziejów Kresów Wschodnich, autor książek, w tym między innymi: Z Wilna nad Wilią do „Wilna nad Wisłą”. Ekspatriacja i osiedlenie się mieszkańców Wileńszczyzny w Toruniu (1944-1948) oraz Nie tylko Mickiewicz… Wybrane pomniki i tablice pamiątkowe Stanisławowa

Popularne