Leopold Gottlieb (autor pierwowzoru, grafik), reprodukcja rysunku „Brygadier Piłsudski przy szachach, Nowy Sącz, 14 grudnia 1914, 7 wieczór” (teka „Legiony Polskie 1914–1918”, cz. I). Pocztowka, papier, karton, druk, 9x14 cm, 1914–1918 r., Muzeum Narodowe w Warszawie
Leopold Gottlieb (autor pierwowzoru, grafik), reprodukcja rysunku „Brygadier Piłsudski przy szachach, Nowy Sącz, 14 grudnia 1914, 7 wieczór” (teka „Legiony Polskie 1914–1918”, cz. I). Pocztówka, papier, karton, druk, 9×14 cm, 1914–1918 r., Muzeum Narodowe w Warszawie
Artykuły

Ikona propagandy, mistrz autopromocji

Z tego artykułu dowiesz się:
  • jaki wpływ na wizerunek Piłsudskiego miał jego okres legionowy
  • jak postać Marszałka była wykorzystywana na plakatach wyborczych
  • który projekt pomnika Wodza został użyty w pomniku Wdzięczności Armii Czerwonej

– A co to za plac?
– Plac Piłsudskiego, panie marszałku!
– Bardzo dobrze. A to, co to za ulica?
– Marszałkowska, panie marszałku!
– Bardzo dobrze. A ten plac jak się nazywa?
– Plac Zbawiciela, panie marszałku!
– Wiem, że chcieliście dobrze, ale czy to aby nie przesada?

Fot. Muzeum Narodowe w Krakowie
Ikona propagandy, mistrz autopromocji
Józef Piłsudski, fotografia, 7,6×9,2 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie

Przedwojenny dowcip trafnie oddaje sytuację.

Kult Komendanta (dla familiantów) i Marszałka, ewentualnie Dziadka (dla pozostałych) – osoby bądź co bądź żyjącej, nie miał w Polsce precedensu.

Może dopiero specyficznie polskie uwielbienie dla Jana Pawła II mogłoby się z nim równać. Dobrze się składało – Józef Piłsudski, czego wielokrotnie dowodził, był w sobie zakochany, łaknął hołdów, zezwalał na nie, a czasem – wręcz inspirował. Zwłaszcza wydawane przez niego zarządzenia dotyczące pośmiertnych losów jego ciała wydają się tu symptomatyczne – Marszałek osobiście wybierał cytaty ze Słowackiego, które miały zdobić nagrobek jego serca na wileńskiej Rossie, sam również zdecydował o przekazaniu swojego cennego mózgu do badań naukowych.

Po przewrocie majowym kult Piłsudskiego stał się czymś w rodzaju państwowej religii –

plac Saski przemianowano na plac Piłsudskiego w 1928 roku, sześć lat później wodowano transatlantyk Piłsudski (poprzedni statek o nazwie Józef Piłsudski amerykańska Polonia wprowadziła do służby już w 1921 roku, niestety pływał tyko rok). W 1920 roku Józef Piłsudski podpisał dekret, w którym zatwierdzał przyznany sobie stopień marszałka, w 1929 roku ukazała się książka „Józef Piłsudski o sobie”, w której Zygmunt Zygmuntowicz zebrał wypowiedzi Marszałka na własny temat (również w narracji trzecioosobowej),

Fot. Biblioteka Uniwersytetu Marii Curie‑Skłodowskiej w Lublinie
Ikona propagandy, mistrz autopromocji
Zygmunt Glinicki, „Praca dla Polski”, Warszawa, plakat, litografia, 100×70 cm, 1930 r., Biblioteka Uniwersytetu Marii Curie‑Skłodowskiej w Lublinie
Fot. Biblioteka Narodowa Polona
Ikona propagandy, mistrz autopromocji
Władysław Skoczylas, „Józef Piłsudski”, litografia barwna, 35,4×29 cm, 1920 r.
Fot. Biblioteka Narodowa Polona
Ikona propagandy, mistrz autopromocji
„Józef Piłsudski. Naczelnik Państwa i Naczelny Wódz – Pierwszy Marszałek Polski”, plakat wojskowy, 100×81 cm, lata 30. XX w.

„My, Pierwsza Brygada” niemal nie została hymnem państwowym w 1927 roku (podczas jej wykonań trzeba było wstawać),

a imieniny Józefa stały się nieformalnym, choć oficjalnie obchodzonym świętem. Istniał Główny Obywatelski Komitet Obchodu Imienin Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, który w 1933 roku oświadczał:

„Józef Piłsudski – to chlubny pokój, owoc pracy zwycięskiego Wodza Narodu, Józef Piłsudski – to hasło wspólnego trudu dla utrwalenia potęgi Rzeczypospolitej w nowej społeczności polskiej”.

Nic dziwnego, że sztuki plastyczne, z poruszenia własnych serc artystów lub na państwowe zamówienie, doskonale odnalazły się w podtrzymującej ów kult produkcji artystycznej. Tym chętniej, że charakterystyczna twarz Marszałka z mocno zarysowanymi kośćmi policzkowymi, krzaczastymi brwiami i wąsem była obiektem pod tym względem niezwykle wdzięcznym.

Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie
Ikona propagandy, mistrz autopromocji
Ludomir Ślendziński, „Piłsudski pod Wilnem”, olej na płótnie, ok. 2×2,5 m, 1927 r. Muzeum Narodowe w Warszawie

Ojciec

„Pod oknem przy telefonie rozebrany siedział Piłsudski i wydawał rozkazy głosem bardzo władczym, ale tak spokojnym, jak gdyby szło o partię szachów. Tak, tutaj był to już nie prorok, lecz wódz w całym tego słowa znaczeniu” – wspominał Stanisław Thugutt, peowiak i legionista, późniejszy minister spraw wewnętrznych, przebieg bitwy z Rosjanami w 1916 roku. „Coraz bliższy byłem wiary, że moc jakaś czarodziejska strzeże Komendanta” – opisywał Bolesław Wieniawa-Długoszowski swoje wrażenia ze słynnej bitwy pod Kostiuchnówką, w której „gdy Piłsudski był na reducie, nie spadł na nią ani jeden pocisk”. W dziesiątkach legionowych wspomnień przewija się obraz Brygadiera-cudotwórcy, kogoś o nadnaturalnych mocach, genialnego stratega wojskowego, który patrzy dalej, widzi więcej i wskrzesi Polskę, w co powszechnie wierzono.

Fot. Muzeum Narodowe w Krakowie
Ikona propagandy, mistrz autopromocji
Leopold Gottlieb, „Brygadier Józef Piłsudski”, Kraków, akwaforta, karton, grafika, 33×27,7 cm, 1914 r., Muzeum Narodowe w Krakowie

Sam Komendant również starannie pracował nad „marką własną” – wybite zęby przesłaniał krzaczasty wąs, „demokratyczna” maciejówka stała się jego znakiem rozpoznawczym, podobnie jak prosty, szary i (świetnie skrojony) mundur strzelca bez dystynkcji.

Powszechnie to dostrzegano i podkreślano w hagiografii („Jedzie, jedzie na Kasztance, siwy strzelca strój…”, „…ale pod tą bluzą szarą serce ze złota”).

Jednostkowe, istniejące tylko w jednym egzemplarzu mundury, związane z postacią Wodza, jeszcze nie były powszechne w Europie, trzeba było na to poczekać kilka lat. Ostatnim, noszącym „mundur ponad podziałami” (na formacje i szarże) był Napoleon.

Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie
Ikona propagandy, mistrz autopromocji
Józef Ryś, „Portret Brygadiera Józefa Piłsudskiego”, Zakopane, odbitka fotograficzna, pocztówka, karton, 13,5×8,7 cm, 1914 r., Muzeum Narodowe w Warszawie

Legiony były armią specyficzną – to inteligenckie wojsko, w którym w randze strzelców (choć oczywiście nie tylko) służyli pisarze, malarze, rzeźbiarze, poeci. Jednak biorąc pod uwagę nawet to, musi dziwić, jak szybko powstała ikonografia Komendanta.

W wydanym w 1920 roku tomiku „Karmazynowy poemat” Jan Lechoń (pracujący wówczas w Biurze Prasowym Wodza Naczelnego Józefa Piłsudskiego) zebrał wiersze napisane w latach 1916–1918. Zawarty tam utwór „Piłsudski” podkreśla różnicę stroju między tytułową postacią a resztą wojska:

„Konnica ma rabaty pełne galanterii
Lansjery-bohatery! Czołem kawalerii
Hej, kwiaty na armaty! Żołnierzom do dłoni!
Katedra oszalała! Ze wszystkich sił dzwoni.
Księża idą z katedry w czerwieni i złocie.
Białe kwiaty padają pod stopy piechocie.
Szeregi za szeregiem! Sztandary! Sztandary!
………………………………………………
A On mówić nie może! Mundur na nim szary”.

Wiersz, najpewniej napisany już po odzyskaniu niepodległości, przedstawia uroczyste (organizowane przez Niemców) powołanie Rady Regencyjnej z listopada 1917 roku. Piłsudski nie mógł mówić nie ze wzruszenia, ale z powodu nieobecności. Był już bowiem więziony w Magdeburgu (jak Chrobry, nawiasem mówiąc), skąd za rok miał triumfalnie powrócić. Magdeburska „twierdza” (w rzeczywistości był to domek, podarowany zresztą później Polsce przez III Rzeszę i ustawiony w Łazienkach) wizerunkowo bardzo mu się przysłużyła. Przybył do Warszawy 10 listopada, nazajutrz intronizowana rok wcześniej Rada Regencyjna przekazała mu władzę wojskową. Niebawem piłsudczycy ustanowili ten dzień Świętem Niepodległości. Mesjasz spełnił pokładane w nim nadzieje – Polska zmartwychwstała.

Sam Józef Piłsudski chętnie ustawiał się w roli ojca, do żołnierzy zwracał się „dzieci”, słynne „Do mnie, dziecko, będziesz strzelał?” wypowiedziane przezeń podczas zamachu majowego pod adresem porucznika wojsk wiernych prezydentowi, w roku 1926, brzmiało już „normalnie” – Piłsudski był ojcem narodu. Po Maju jego portret wisiał w każdej szkolnej klasie. Dwa lata później na ekrany kin w całej Polsce wszedł fabularny biograficzny film „Komendant” Henryka Bigosta. Jednak kult Komendanta, jego „lookbook” i „identyfikację graficzną”, jego ikonografię i storytelling zdefiniowały Legiony. I on sam.

Fot. dp
Ikona propagandy, mistrz autopromocji
Jacek Malczewski, „Portret brygadiera Józefa Piłsudskiego” , 1916 r.

Komendant

„Trzeba przyznać, że za łaskawym przyzwoleniem szanownej Komendy Legionów rozmaici dziennikarze, malarze, różnego rodzaju politycy znajdowali w wojsku ciepły kącik, no i oficerskie gwiazdki”

– notował Józef Piłsudski w „Moich pierwszych bojach”. W Legionach samych artystów plastyków służyło blisko 200. Rekrutowali się z krakowskiej ASP, warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych, stowarzyszenia „Młoda Sztuka” Tadeusza Pruszkowskiego. Nie tylko studenci, w Legionach można było spotkać także profesorów – Juliana Fałata czy Leona Wyczółkowskiego, którzy do tej formacji trafili już w charakterze zawodowych malarzy armijnych, inaczej niż np. dawny wychowanek Wyczółkowskiego, Edward Rydz-Śmigły. Wśród legionowych artystów znaleźli się m.in. Józef Kordian-Zamorski, Tadeusz Korpal, Franciszek Prochaska, Ignacy Pinkas, Zygmunt Rozwadowski czy Leopold Gottlieb.
Pierwszy portret Komendanta powstaje już w grudniu 1914 roku – Stanisław Janowski rysuje Piłsudskiego śmiejącego się z własnego wizerunku po zgoleniu brody.

Niebawem pojawią się kolejne portrety. „Oddałbym nie wiem co, życie bym oddał, żeby mi chciał cierpliwie popozować […] w nim jest wszystko! wszystko! – gorączkował się Leopold Gottlieb portretujący kilkakroć Komendanta podczas walk na Podhalu. To wtedy powstaje chyba pierwszy konny portret późniejszego Marszałka i jego kolejne wizerunki. W roku 1915 Gottlibowi udaje się przekonać Piłsudskiego do pozowania. Powstaje portret Wodza o marsowym obliczu. Mniej więcej wtedy dowódca 1 Pułku Piechoty I Brygady, major Śmigły-Rydz maluje portret Piłsudskiego w napoleońskiej pozie, z ręką zatkniętą za połę płaszcza (Piłsudski Napoleona otaczał kultem
). Co ciekawe – model Śmigłemu nie pozuje, późniejszy marszałek maluje późniejszego Marszałka… z pocztówki.
Te bowiem od końca roku 1914 lub samego początku 1915, opatrzone faksymilem jego autografu, były masowo produkowane i dystrybuowane w Legionach. Powstająca na froncie sztuka miała charakter propagandowy. Portrety Józefa Piłsudskiego stanowiły element wystaw w Warszawie, Krakowie, Lwowie, Lublinie a także w Wiedniu czy Zurychu. W lwowskim „Katalogu wystawy Legionów Polskich” z 1917 roku czytamy: „Fałat, Malczewski, Wyczółkowski, Mehoffer, Kossak, Rozwadowski, Lentz, Rembowski, Uziembło, Janowski i tylu, tylu innych w godowy mundur przystroili żołnierza polskiego i zwartym ordynkiem stanęli w kresowym grodzie na przegląd, na podniesienie ducha i pociechę rodaków”.

Fot. dp
Ikona propagandy, mistrz autopromocji
Leopold Gottlieb, “Marszałek Józef Piłsudski”, litografia barwna,

Naczelnik

Obie rzeźby Laszczki to dopiero początek pomnikomanii. Na razie jednak, od dzieł związanych z oficjalną, państwową hagiografią, która zabetonuje ikonografię Piłsudskiego w latach 30., znacznie ciekawsze wydają się realizacje powstające wcześniej. W nich najlepiej odbija się rozmaitość funkcji i ról, w których Józef Piłsudski był obsadzany.

W 1919 roku Edward Okuń maluje portret Naczelnika Państwa otoczonego skrzydłem Orła Białego i dzierżącego miecz, zapewne Szczerbiec. I ptak, i mąż patrzą w dal w jednym kierunku. Pięć lat wcześniej artysta zaprojektował okładkę „Faraona” Bolesława Prusa – tam Horus czarnym skrzydłem okrywa trzymającego miecz Ramzesa XIII (również patrzą w tę samą stronę). Czy Okuń chciał związać postać Naczelnika z budzącym sympatię, idealistycznym władcą z powieści? To niecodzienne wyobrażenie jeszcze powróci jako temat litografii w niezwykłej kampanii wyborczej roku 1928. Na razie jednak, mimo chwili osobistej słabości podczas wojny polsko-bolszewickiej, Piłsudski po raz kolejny, w roku 1920 staje się mężem opatrznościowym. „Józef Piłsudski” Władysława Skoczylasa powstaje w roku 1920. W centrum rysunku stylizowanego na ludowy drzeworyt, na siwym koniu siedzi Józef Piłsudski w maciejówce wznosząc szablę do cięcia. Koń wspina się na zadnie nogi, pod jego kopytami leży bolszewik o dzikiej twarzy. Z boku, na pierwszym planie, pod wiszącą na drzewie kapliczką, znajduje się chłopska rodzina z trójką małych dzieci (i pieskiem). Chłop pozdrawia-błogosławi rycerza, w oddali płoną strzechy chat zasnuwając niebo czerwoną łuną. Stylizacja na ludowy obraz-ikonę św. Jerzego jest tu oczywista.

Z wojny bolszewickiej Piłsudski powraca jako triumfator. 14 listopada 1920 roku na Placu Zamkowym ma miejsce uroczystość wręczenia mu buławy marszałkowskiej. Wydarzeniu towarzyszy plakat „Józef Piłsudski Naczelnik Państwa i Naczelny Wódz. Pierwszy Marszałek Polski”, wykonany na konkurs Centralnego Komitetu Propagandy. Zwycięzca jedzie na siwku na tle maszerującego wojska. Koń na munsztuku paradnie pochyla łeb i wysoko podnosi nogi, a hieratycznie ujęty Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa i Naczelny Wódz, Pierwszy Marszałek Polski, trzymając w ręku obnażoną szablę, patrzy w dal. Za nim łopocze czerwony sztandar z białym orłem, na pierwszym planie – żona wręcza powracającemu z wojny robotnikowi-ochotnikowi (fartuch i karabin) blond-dziecko wpatrzone w Wodza. Ponad sceną girlanda z inskrypcją „On z narodem, naród z nim”. To jeden z dwóch plakatów z Piłsudskim oficjalnie towarzyszących uroczystości. Drugim był zwycięzca konkursu – monochromatyczny rysunek Edmunda Johna przedstawiający przeskalowanego bohatera stojącego nad­ okopem z walczącymi żołnierzami.

Fot. Biblioteka Narodowa Polona
Ikona propagandy, mistrz autopromocji
Sztab Jeneralny I. Brygady (Piłsudski, Sosnkowski, Sławek, Sieroszewski), autorstwa Leopolda Gottlieba, pocztówka z 1915 r.

Zanim więc Marszałek usunie się do Sulejówka (i zanim z niego powróci), czeka go nieprzerwany ciąg uhonorowań. By wspomnieć samo Wilno: honorowe obywatelstwo – już w 1919, ulica własnego imienia – 1920, Trakt im. Marszałka Piłsudskiego – 1924, ponadto liczne tablice, popiersia i pamiątkowe inskrypcje oraz wiele instytucji noszących jego imię. Produkcja artystyczna związana z jego wizerun­kiem już pracuje pełną parą. Po przewrocie majowym będzie jej jeszcze więcej.

Marszałek

Zanim sanacyjna ikonografia Marszałka zdefiniuje się (i zredukuje) w latach 30., Józef Piłsudski stanie się ikoną Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem podczas wyborów 1928 roku. Typ św. Jerzego z plakatu Skoczylasa sprzed ośmiu lat ustąpi typowi Matki Miłosierdzia, z którego skorzysta autor jednego z propagandowych plakatów listy BBWR. Górujący nad otoczeniem Józef Piłsudski, w mundurze i przy szabli, otula płaszczem garnący się do niego lud – także ubogich i kalekich. Podczas tych samych wyborów Marszałek występuje w wielu rolach, nie tylko Matki Boskiej. Jest siewcą – Zygmunt Glinicki maluje przeskalowanego giganta w mundurze, który na tle złotej tęczy maszeruje przez Polskę siejąc, w dali dymią fabryki, inskrypcja głosi: „Siewca prawdy i sprawiedliwości społecznej Józef Piłsudski. On z narodem, naród z nim” (hasło z 1920 roku pozostało). Jerzy Winiarz na plakacie wyborczym przedstawia go z siwą czupryną, w mundurze wyjściowym (eleganckie szasery) i fartuchu, przy pomocy młota układającego bloki kamienia. Scena osadzona jest wewnątrz żelbetowej konstrukcji. Pod Marszałkiem umieszczono przedstawicieli różnych „stanów”, w tle tłum z transparentami wskazującymi na listę nr 1, w oddali Wawel z pomnikiem Kościuszki. Inskrypcja: „Pomóżmy marszałkowi Piłsudskiemu budować Polskę. Głosujcie na listę nr 1”. „Pod jego przewodem zbudujemy potężną Polskę” – głosi najdojrzalszy artystycznie plakat Listy nr 1, na którym Stefan Norblin znów przedstawi Piłsudskiego jako budowniczego – tym razem modernistycznego gmachu przypominającego nieco Pałac Kultury. Piłsudski jest tu artystą-architektem a zarazem robotnikiem. Ubrany w nieokreślone robocze ubranie z podwiniętymi rękawami sam wznosi symboliczny gmach. Jego sylwetka wypełnia całą przestrzeń. Na dole chłop orze ziemię a tuż obok pływa transatlantyk – symbol nowoczesności i aspiracji.

„Praca dla Polski, Polska dla pracy”

– głosi hasło na innym plakacie przedstawiającymi ręce wznoszące transparenty z numerem listy wyborczej. Nad sceną góruje popiersie Marszałka. W tle tęcza. To znów Zygmunt Glinicki. Wtedy również powraca obraz Okunia, który jako grafika, z dodaną inskrypcją („Oddaj głos na nr 1. Pomożesz dziełu tworzenia potężnej Polski”) staje się plakatem wyborczym BBWR. Na jednym z takich plakatów, ujęty karykaturalnie Józef Piłsudski w samej koszuli zamierza się pięścią na wielogłową hydrę reprezentującą inne komitety wyborcze.

Fot. NAC
Ikona propagandy, mistrz autopromocji
Delegacja ludności Górnego Śląska u marszałka Polski Józefa Piłsudskiego. Warszawa, Belweder, luty 1928 r.

Rok 1928, po którym sanacja przejęła rządy w Polsce, był dla ikonografii Marszałka istotną cezurą. To niemal ostatni moment, kiedy wyobrażenia Józefa Piłsudskiego będą miały jeszcze indywidualny charakter. Powstały rok wcześniej „Piłsudski pod Wilnem” Lubomira Ślendzińskiego, choć może śmieszyć nagromadzeniem elementów symbolicznych i choć czyni z Piłsudskiego postać centralną, nie pokazuje jego twarzy, nie sięga do hieratycznych póz. Datowany na rok 1928 portret autorstwa Wojciecha Kossaka przedstawia bohatera wprawdzie w marszałkowskim mundurze i przy szabli, lecz w zadumie dalekiej od triumfalizmu, przypominającego raczej Matejkowskiego „Stańczyka”. W tym samym roku Kossak maluje słynny portret konny, wpisujący się już w późniejszą sztampę. Nie uniknął jej nawet Edward Wittig (popiersie, 1930) – przedstawienia Marszałka, choć zachowujące indywidualny rys artysty, stają się jednak bardzo do siebie podobne. Najwięcej szczęścia miało popiersie dłuta Stanisława Szreniawy-Rzeckiego z 1936 roku docierało – Wojskowa Sekcja Filmowo-Fotograficzna sfotografowała rzeźbę a zdjęcie rozpowszechniła w tysiącach egzemplarzy. Można odnieść wrażenie, że biusty Komendanta, jego głowy lub wyobrażenia całopostaciowe tworzyli wszyscy parający się rzeźbą. Zapotrzebowanie było ogromne. Gabinetowe brązy lub obecne wszędzie gipsowe odlewy powtarzały dwa główne typy wykształconej niedawno oficjalnej ikonografii: popiersie w mundurze marszałka z odkrytą głową lub cała postać – również w mundurze marszałka, przy orderach, ze wstęgą orderu Virtuti Militari, lecz w maciejówce, z rękami wspartymi na szabli. Ta masowa produkcja odlewnicza (podobnie jak oficjalne oleodruki oparte na dwóch portretach fotograficznych) na dobre rozpowszechniła się w latach 30. osiągając apogeum po roku 1935, czyli po śmierci Piłsudskiego.

Fot. NAC
Ikona propagandy, mistrz autopromocji
Wieża z flagą żałobną po śmierci Józefa Piłsudskiego, 1935 r.

W kolejnych konkursach na pomnik Marszałka mający stanąć na warszawskim Placu na Rozdrożu, biorą udział najwybitniejsi: Henryk Kuna, Marian Wnuk, Tadeusz Beyer, Edward Wittig. Plac, po przemianowaniu na Plac Wolności, ma stanowić bramę do planowanej Dzielnicy Marszałka Piłsudskiego. Ostatecznie, po trzech latach, zwycięża koncepcja Xawerego Dunikowskiego – na wzniesieniu, do którego prowadzą trzy grupy schodów, na cokole siedzi Marszałek flankowany, niczym skrzydłami bramy, monumentalnymi elementami rzeźbionego portalu ze scenami batalistycznymi. Monument jest ogromny. Konkurs rozstrzygnięto 21 lipca 1939 roku. Po wojnie elementy projektu rzeźbiarz wykorzysta w Pomniku Wdzięczności Armii Czerwonej w Olsztynie.

Artykuł ukazał się w kwartalniku „Spotkania z Zabytkami” nr 1/2026

Zachęcamy do zakupu prenumeraty, bądź numeru pisma


Łukasz Modelski

Dziennikarz i pisarz, historyk sztuki i kultury średniowiecza, znawca historii kuchni. Autor radiowej (PR2) audycji literacko-kulinarnej „Droga przez mąkę” i książek takich jak „Dzieje się je. Mała historia kuchni” czy „Piąty smak. Rozmowy przy jedzeniu”.

Popularne

Sulejówek – Milusin, zespół domu Marszałka Józefa Piłsudskiego

Sulejówek to miasto w województwie mazowieckim położone około 20 kilometrów od Warszawy, w zachodniej części powiatu mińskiego. Jako część aglomeracji warszawskiej jest znakomicie skomunikowany ze stolicą. Związek Sulejówka z Warszawą jest jednak nie tylko geograficzny. To tu czołowe postacie warszawskich...