Brody, ul. Korzeniowskiego (obecnie Wasyla Stusa) na pocztówce wydanej nakładem Władysława Kocyana, 1925 r.
Brody, ul. Korzeniowskiego (obecnie Wasyla Stusa) na pocztówce wydanej nakładem Władysława Kocyana, 1925 r.
Fot. Biblioteka Narodowa Polona
Artykuły

Korzenie Korzeniowskiego, czyli jak uczcić pisarza

Z tego artykułu dowiesz się:
  • jakie działania podejmowała lokalna społeczność, aby zachować pamięć o „swoim” poecie i pisarzu
  • który wybitny rzeźbiarz był autorem pomnika Korzeniowskiego
  • jaki problem wiązał się z pierwszym monumentem

Brody to dziś niewielkie, 20-tysięczne miasto w Ukrainie, które zasłynęło jako ważny ośrodek obronny w I Rzeczypospolitej. W przeszłości stanowiło również ważny ośrodek handlowy. Choć położone jest kilkadziesiąt kilometrów od Lwowa i obecnie przynależy do obwodu lwowskiego, przed II wojną światową wchodziło w skład województwa tarnopolskiego.

Najliczniejszą społeczność Brodów tworzyli wówczas Żydzi, a na kolejnych miejscach znajdowali się Polacy i Ukraińcy.

To właśnie w tym kresowym mieście przeżył pierwsze jedenaście lat swojego życia Józef Korzeniowski (1797-1863), wybitny, a obecnie zapomniany powieściopisarz, poeta, dramaturg epoki romantyzmu.

Fot. Biblioteka Narodowa Polona
Korzenie Korzeniowskiego, czyli jak uczcić pisarza
Portret Józefa Korzeniowskiego

Do jego najważniejszych dzieł należą dramat ludowy osadzony na Huculszczyźnie „Karpaccy Górale”, a także powieści „Spekulant” i „Kollokacja”, których akcja rozgrywa się na Podolu i ukazuje tamtejszy „światek szlachecki”. Wśród komedii, na czoło wybija się utwór „Żydzi”.

Korzeniowski łączył pisanie z pracą w oświacie. Był uznanym pedagogiem, między innymi wykładał w Liceum Krzemienieckim, a po jego likwidacji przez długi czas pracował na stanowisku dyrektora gimnazjum w Charkowie. Od początku drugiej połowy lat 40. mieszkał w Warszawie, gdzie jedną z jego aktywności była praca jako wizytator szkół. Podnosił w niej sprawę nauki języka polskiego w szkołach działających na terenie zaboru rosyjskiego. Zmarł w Dreźnie, dokąd udał się w celach leczniczych.

Brody – jak wspominał Korzeniowski swoje dzieciństwo – to miasto żydowskie, którego ulice wszystkie i budynki stoją mi przed oczami; ten kościół, gdziem tyle razy do mszy służył; nawet ta budka z doskonałemi bułeczkami, która była między kościołem i probostwem, zkąd jeszcze teraz dolatuje mię zapach świeżych bułeczek i albanki [rodzaj tabaki] razem pomieszany; wszystko to przerzuca mię jak laską czarodziejską do owego czasu, i pięćdziesiąt kilka lat zdejmuje mi z pleców”.

1. Fot. Biblioteka Narodowa Polona
2. Fot. Biblioteka Narodowa Polona
Korzenie Korzeniowskiego, czyli jak uczcić pisarza
Brody na pocztówce wydana nakładem Władysława Kocyana, 1929 r.
Brody na pocztówkach wydawanych nakładem Władysława Kocyana (1929 r.): rynek (slajd pierwszy) i widok ogólny (slajd drugi)

Brodzianie przez pokolenia pielęgnowali pamięć o swoim wielkim krajanie. Z niespotykanym nigdzie indziej zaangażowaniem, przypominali o pisarzu, poświęcając mu pomniki, wybierając go na patrona ulicy i placówek oświatowych, a także drukując jego dzieła. 

Jeden, a nawet dwa

„Dotychczas żadne miasto, nawet bogaty i potężny Lwów, nie zdobyło się na uczczenie autora »Karpackich Górali«, więc też obywatelstwu brodzkiemu słusznie należy się wdzięczność za to, że ono przynajmniej nie zapomniało o geniuszu, który wyszedł z jego łona” – pisano na łamach NowościIllustrowanych w 1904 roku.

Pierwsze upamiętnienie Korzeniowskiego stanęło na miejscu jego dawnego domu rodzinnego w Starych Brodach (obecnie południowo-wschodnia część Brodów). Warto zaznaczyć, że ustalenie, gdzie dokładnie znajdował się ów dom, okazało się nie lada wyzwaniem. „Trzeba było – jak pisano – przeglądać stare akta, plany, mapy katastralne itd. i porównać to ze słowami pisarza, jakie o miejscu swego urodzenia zostawił. Po długich poszukiwaniach nareszcie oznaczono położenie domku, dziś już nieistniejącego”.

Fot. NAC
Korzenie Korzeniowskiego, czyli jak uczcić pisarza
Pomnik wzniesiony w miejscu urodzenia Józefa Korzeniowskiego
Fot. NAC
Korzenie Korzeniowskiego, czyli jak uczcić pisarza
Pomnik wzniesiony w miejscu urodzenia Józefa Korzeniowskiego. Za nim widoczny budynek, który często mylnie nazywany był domem pisarza

Skromny „powleczony cementem” pomnik w kształcie kapliczki z marmurową płytą został odsłonięty w 1879 roku.

Uroczystość odbyła się w ramach Walnego Zgromadzenia Galicyjskiego Towarzystwa Pedagogicznego, przy udziale wielu gości, w większości przybyłych ze Lwowa.

Z czasem dostrzeżono, że w napisie na tablicy zawarto błędną datę urodzenia Korzeniowskiego. Zamiast niej podano dzień, w którym pisarz został ochrzczony.

Nawiasem mówiąc błędy w inskrypcjach pomnikowych zdarzały się stosunkowo często. Można to tłumaczyć utrudnionym dostępem do źródeł (działało wówczas niewiele archiwów) i brakiem odpowiednich opracowań.

Lucjan Tatomir, lwowski nauczyciel i autor podręczników, podczas odsłonięcia brodzkiego pomnika mówił: „Jednym z tych mistrzów słowa wprawdzie nie z tych, co orlim lotem geniuszu jak Mickiewicz, Krasiński i Słowacki, wzbijają się w niedoścignione sfery – ale nie mniej zasłużonych pracą i niepospolitym talentem był Józef Korzeniowski. Przepraszam – przemówiłem się – chciałem powiedzieć: jest Józef Korzeniowski. Tak – jest!”.

Z biegiem lat Brodzianie jeszcze mocniej kultywowali pamięć o „swoim” pisarzu. Kolejnym dużym przedsięwzięciem było postawienie Korzeniowskiemu pomnika – tym razem przedstawiającego postać pisarza. Jak łatwo się domyślić, jego realizacja wymagała znacznie więcej przygotowań i nakładów finansowych niż poprzednie upamiętnienie. Wielkie zasługi na tym polu położył młody lwowski rzeźbiarz Antoni Popiel. Artysta ten, znany później ze swych wielkich dzieł rzeźbiarskich we Lwowie (Adama Mickiewicza) i w Waszyngtonie (Tadeusza Kościuszki), bezinteresownie opracował koncepcje pomnika i wykonał go z kamienia. Wpływ na taką decyzję miały związki artysty z Brodami, gdzie Popiel uczył się w tamtejszej szkole ludowej i gimnazjum oraz gdzie mieszkali jego rodzice. „Miło mu zatem będzie zostawić trwałą pamiątkę w tym mieście, z którym łączy go tyle wspomnień” – odnotowano w protokole z posiedzenia komitetu budowy pomnika.

Rzeźba Korzeniowskiego stanęła przed wejściem do niewielkiego ogrodu miejskiego znanego jako park „Rojekówka”.

Poświęcenie pomnika odbyło się w 1898 roku, choć planowano je rok wcześniej,
w związku z 100 . rocznicą urodzin Korzeniowskiego.

Co ciekawe na uroczystości obecna była rodzina pisarza, między innymi jego wnuk: dr Józef Korzeniowski, uznany bibliotekarz, przyszły delegat na konferencję pokojową w Rydze. Wydarzenie to było relacjonowane w prasie we wszystkich trzech zaborach.

Fot. NAC
Korzenie Korzeniowskiego, czyli jak uczcić pisarza
Pomnik Józefa Korzeniowskiego dłuta Antoniego Popiela

Pomnik mierzył pięć metrów wysokości. „Przedstawia – jak pisano – postać dramaturga w postaci stojącej, w jednej ręce – rękopis, w drugiej – pióro, a z wyrazu twarzy wynosić można, że Korzeniowski czyta”. Gdzie indziej zwracano uwagę na „modelowanie głowy o twarzy wielce wyrazistej”. Podkreślano, że dzieło „przynosi zaszczyt p. Popielowi”.

Oba pomniki, zarówno ten pierwszy, który przypominał o miejscu urodzenia Korzeniowskiego, jak i drugi, będący swoistym wyrazem hołdu dla jego twórczości, zostały zniszczone przez Sowietów po II wojnie światowej. Podzieliły one los większości polskich upamiętnień na dawnych Kresach Wschodnich.

Orędownik

„Podnieść polskie księgarstwo wydawnicze na prowincji na równą wyżynę z wielkomiejskim” – to główny cel działań Feliksa Westa. Brodzianin był jednym z najbardziej zasłużonych księgarzy polskich działających na obszarze dawnej Galicji.  „Niezależnie od tego – jak pisano w wielu miejscach – podkreślić trzeba wybitną działalność organizacyjną Westa na odcinku społeczno-gospodarczym”. Warto zaznaczyć, że to on był inicjatorem postawienia pomnika rzeźbiarskiego Korzeniowskiego. West przyczynił się także do podniesienia popularności twórczości Brodzianina, wydając jego dzieła w zaszczytnej serii:  „Arcydzieła polskich i obcych pisarzy”, która była „wydawnictwem prawdziwie pożytecznym, robionym starannie, nie spekulacyjnie”. To jednak nie wszystko. Dowodem przywiązania do Korzeniowskiego przez Westa było umieszczenie jego popiersia w niszy budynku swojej księgarni pośród Trzech Wieszczów: Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego. Mimo zawieruchy obu wojen światowych oraz sowietyzacji, rzeźby się zachowały.

Fot. Zastavki / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Korzenie Korzeniowskiego, czyli jak uczcić pisarza
Kamienica przy ulicy Złotej w Brodach. Dawna siedziba księgarni Feliksa Westa. Na fasadzie medaliony z podobiznami polskich pisarzy, 2018 r.

Imię zobowiązuje

Pamięć o autorze „Kollokacji” w Brodach miała szczególny wymiar w okresie zaborów, ale jej przejawy były widoczne również po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Ważnym przykładem takiego działania była oświata. Chodzi o nadanie imienia pisarza dwóm różnym placówkom. Pierwsza z nich to bursa polska, która została utworzona w 1906 roku i otrzymała imię Korzeniowskiego. Kilka lat później bursa doczekała się własnej siedziby, a kamień węgielny pod jej budowę poświęcił sam ks. arcybiskup lwowski Józef Bilczewski, dziś święty Kościoła katolickiego. W jednopiętrowym budynku o dwóch skrzydłach każdego roku opiekę znajdowało kilkudziesięciu uczniów.

Fot. NAC
Korzenie Korzeniowskiego, czyli jak uczcić pisarza
Bursa polska im. Józefa Korzeniowskiego

Z brodzkim pisarzem kojarzyło się także miejscowe gimnazjum, które w końcu 1920 roku przyjęło za patrona Korzeniowskiego.

Nie był on jednak jego absolwentem, ani uczniem, jak można przeczytać w niektórych publikacjach. Z prostej przyczyny: gdy Korzeniowski rozpoczynał naukę na poziomie średnim, w Brodach nie istniała taka szkoła. Dopiero w drugiej połowie XIX wieku, na bazie działającej szkoły realnej, utworzono najpierw niższe, a później ośmioklasowe wyższe gimnazjum. Z czasem otrzymało ono nazwę im. arcyksięcia Rudolfa, następcy tronu Austro-Węgier, która przetrwała aż do czasu odrodzenia państwa polskiego.

Fot. NAC
Korzenie Korzeniowskiego, czyli jak uczcić pisarza
Gmach Gimnazjum im. Józefa Korzeniowskiego w Brodach, 1925 r. (obecnie gimnazjum im. Iwana Trusza).

W gimnazjum tym uczyło się wiele wybitnych postaci, przedstawicieli różnych narodowości zamieszkujących ten region, jak na przykład: Wawrzyniec Dayczak, znany polski architekt, specjalizujący się w tematyce sakralnej, Iwan Trusz, ukraiński malarz impresjonista, czy Joseph Roth, austriacki pisarz żydowskiego pochodzenia.

Chcesz być na bieżąco z przeszłością?

Z centrum ku obrzeżom

W mieście takim jak Brody nie mogło zabraknąć ulicy imienia Józefa Korzeniowskiego. Pisarz był patronem jednej z głównych ulic w centrum miasta, która prowadzi do dawnego renesansowego kościoła parafialnego, a obecnie cerkwi grekokatolickiej. To właśnie do niej przylega przywołany wcześniej ogród „Rojekówka”.

Fot. Biblioteka Narodowa Polona
Korzenie Korzeniowskiego, czyli jak uczcić pisarza
Brody, ul. Korzeniowskiego (obecnie Wasyla Stusa) na pocztówce wydanej nakładem Władysława Kocyana, 1925 r.

Nazwę jej nadała Rada Miejska w 1879 roku, tuż po odsłonięciu pierwszego pomnika. Ulica nosiła imię Korzeniowskiego przez ponad pół wieku. W wyniku zmian politycznych miejsce pisarza zajęły inne postaci. W czasach ZSRR ulica upamiętniała najpierw sowieckiego dyktatora Stalina, a później carskiego uczonego Łomonosowa. Obecnie jej patronem jest wybitny ukraiński poeta Wasyl Stus.

Świadectwem przeszłości tego miejsca jest zachowana architektura: niskie, jednopiętrowe budynki z czasów autonomii galicyjskiej i II Rzeczypospolitej. Trudno jednak odnaleźć wśród nich takie, które pamiętają jeszcze dzieciństwo Korzeniowskiego.

I na koniec ciekawostka: ulica brodzkiego pisarza wprawdzie dziś istnieje, ale… poza centrum, w pobliżu dworca kolejowego i miejsca, gdzie stał dom pisarza.

Papierowa wersja magazynu „Spotkania z Zabytkami” ukazuje się jako kwartalnik. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!


Jarosław Krasnodębski

Doktor nauk humanistycznych w zakresie historii, pracownik Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej, wiceprezes Stowarzyszenia „Res Carpathica”, badacz dziejów Kresów Wschodnich, autor książek, w tym między innymi: „Z Wilna nad Wilią do <<Wilna nad Wisłą>>. Ekspatriacja i osiedlenie się mieszkańców Wileńszczyzny w Toruniu (1944-1948)” oraz „Nie tylko Mickiewicz… Wybrane pomniki i tablice pamiątkowe Stanisławowa”.

Popularne

Gdzie diabeł mówi dobranoc, czyli zapomniane dzielnice Legnicy i Wałbrzycha

Nowoczesne dzielnice robotnicze, z udogodnieniami typu toalety na półpiętrze czy umywalnie na strychu i pralnie w piwnicy, z przestronnymi kościołami, szkołami, a nawet salami kinowymi, dawały najważniejszym przedstawicielom klasy robotniczej rozpędzonego przemysłowego świata - górnikom i kolejarzom - wszystko, czego mogli potrzebować, aby żyć komfortowo, higienicznie, z dostępem do edukacji i kultury. Jak i kiedy ich chwała przeminęła?