Matejko na barykadzie

W 1882 roku wydaje się, że Jan Matejko jest u szczytu twórczych sił. Cztery lata wcześniej ukończył „Bitwę pod Grunwaldem”, a teraz nanosi ostatnie poprawki na „Hołdzie pruskim”. Darzony wielką estymą nie mógł narzekać na brak zleceń, mimo to w lipcu przyjął nietypową prośbę Marii Mierzejewskiej, marzącej o tym, by mistrz uwiecznił Karola Podlewskiego. Problem w tym, że… model nie żył już od dwóch lat.

Jawor – kościół ewangelicko–augsburski pw. Ducha Świętego, zwany Kościołem Pokoju

Ma ponad 360 lat i jest zaliczany do największych drewnianych budowli barokowych na świecie. Mowa o kościele ewangelicko-augsburskim pw. Ducha Świętego w Jaworze. Powstał w 2. połowie XVII wieku na mocy porozumień pokoju westfalskiego kończącego w 1648 roku wojnę trzydziestoletnią...

Co ma piernik do wiatraka?

Przepis na nie podobno przywędrował do Polski dzięki Krzyżakom. Już bowiem w XI wieku w Europie – a dokładnie na terenach dzisiejszych Niemiec - zaczęto zajmować się piernikarstwem w zakonach. Ale tradycja ich wyrobu sięga starożytnej Grecji, Egiptu, a także Chin! Rzekomo ulubionym przysmakiem cesarza Nerona. Lecz kedy dokładnie piernik pojawił się w Toruniu - nie wiadomo...

Drewniane cerkwie w polskim i ukraińskim regionie Karpat

Wieś Smolnik lokowano w XVI wieku na prawie wołoskim, jak wiele innych miejscowości w ziemi sanockiej. Wkrótce potem powstała tu cerkiew. Po spaleniu świątyni przez Tatarów zbudowano następną, potem kolejną. Ostatnia cerkiew została wybudowana w innym niż jej poprzedniczka miejscu, w środku wsi, na odkrytym wzgórzu oddzielonym wodami potoku Smolniczek. W latach 20. XX wieku 80 procent mieszkańców miejscowości było grekokatolikami. Po II wojnie światowej teren wsi wraz z cerkwią znalazł się na obszarze Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Ludowej, by z ostatnią powojenną zmianą granic w roku 1951 roku znaleźć się znów po stronie polskiej...

Słodka historia

Wejście do Fabryki Czekolady – muzeum otwartego niedawno w zakładach Wedla na warszawskim Kamionku – nie znajduje się przy głównej bramie fabryki. Nietrudno tu jednak trafić, bo po okolicy krążą grupy podekscytowanych dzieci. Zmierzają na wystawę lub wychodzą z niej z plecakami pełnymi słodyczy. – Rzeczywiście, musimy nauczyć naszych zwiedzających, że do muzeum czekolady nie wchodzi się od ulicy Zamoyskiego, ale od strony Parku Skaryszewskiego – przyznaje dyrektor Robert Zydel...