Niezależnie od terminologii założenia osady są podobne: dom latarnika, obora, stodoła, pomieszczenie gospodarcze. I choć to tam przez dziesięciolecia toczyło się życie, w fachowej literaturze pozostają w cieniu latarń morskich...
Domy artystów często zamieniają się po latach w pomniki, tracąc to, co najcenniejsze: obecność właściciela. Pracownia Magdaleny Abakanowicz pozostaje rodzajem intymnego archiwum codzienności...
Nowoczesne dzielnice robotnicze, z udogodnieniami typu toalety na półpiętrze czy umywalnie na strychu i pralnie w piwnicy, z przestronnymi kościołami, szkołami, a nawet salami kinowymi, dawały najważniejszym przedstawicielom klasy robotniczej rozpędzonego przemysłowego świata - górnikom i kolejarzom - wszystko, czego mogli potrzebować, aby żyć komfortowo, higienicznie, z dostępem do edukacji i kultury. Jak i kiedy ich chwała przeminęła?
Zwiedzający reprezentacyjne komnaty Zamku Królewskiego na Wawelu zwykle zwracają uwagę na arrasy Zygmunta Augusta, renesansowe stropy czy monumentalne portale. Tymczasem jedne z najcenniejszych zabytków znajdują się często tuż obok nich, na ścianach...
Dziś trudno wyobrazić sobie Kraków bez Wawelu. Jeszcze trudniej wyobrazić sobie polską wyobraźnię historyczną bez królewskiego wzgórza. Zamek i katedra są czymś więcej niż zabytkami – stanowią jeden z najważniejszych symboli polskiej państwowości. Warto jednak pamiętać, że Wawel, który znamy współcześnie, nie jest jedynie średniowiecznym i renesansowym reliktem przeszłości.
Wielkoprzestrzenna hala targowa to wynalazek XIX-wieczny. Ówczesny rozwój nauk przyrodniczych i medycznych oraz pogłębianie wiedzy na temat higieny i bakteriologii spowodowały wzrost zainteresowania warunkami sanitarnymi, w jakich handlowano żywnością...
Nikt tak jak ona nie umiał opowiadać o ciele, podkreślając zmysłowe, ale i dramatyczne, związane z cierpieniem i przemijaniem aspekty ludzkiego losu. Alina Szapocznikow przełamywała tabu nie tylko w sztuce, ale i w swoim trudnym, nietuzinkowym i mimo wszystko pełnym radości życiu...
Na aukcjach dzieł sztuki, w krakowskich antykwariatach, a nawet na licytacjach internetowych znaleźć można czasem portrety sygnowane nazwiskiem Bolesław Barbacki. Nie osiągają tak zawrotnych cen jak obrazy jego nauczyciela Teodora Axentowicza (to prawda, często fałszowanego) albo starszego raptem o 6 lat Witkacego, nie wpisują się też w jakiekolwiek rewolucje, które przeorały sztukę europejską w pierwszych dekadach XX wieku. Są jednak doceniane przez kolekcjonerów, poszukiwane i kupowane...
Poza wolą kilku ludzi nie było dosłownie niczego: ani pieniędzy, ani eksponatów, ani sal, a co gorsze brakowało w tutejszym społeczeństwie zrozumienia dla tego przedsięwzięcia...
Nie ma nic gorszego niż osobiste zwierzenia nieznanego bliżej autora. Zatem jak najkrócej: gromadzę groszową kolekcję varsavianów...
Wojny i kataklizmy nie uznają żadnych świętości. Znamy przykłady bombardowanych czy celowo wysadzanych w powietrze świątyń, jak i takich, które zostały zmienione na lazarety czy arsenały. Jednym z wielu przykładów jest chociażby kościół pw. Narodzenia NMP w Złotoryi, który podczas kampanii Napoleońskiej 1813 roku zamieniono na salę operacyjną, szpital i kostnicę w jednym. Mimo takich wydarzeń, zdecydowanej większości kościołów chrześcijańskich w Polsce udało się nie tylko przetrwać dziejowe zawieruchy, ale i zachować swój bezcenny wystrój malarski, a nierzadko także wyposażenie...
Przejście z redakcji „Tygodnika Powszechnego” do „Piwnicy pod Baranami” zajmowało ze trzy minuty, do Krzysztoforów, gdzie przesiadywał Tadeusz Kantor i artyści związani z Grupą Krakowską – kolejne trzy. Aby posłuchać młodego Krzysztofa Komedę, Tomasza Stańkę czy Janusza Muniaka, trzeba już było przejść przez cały Rynek...