Teatr na Wyspie. Łazienki Królewskie, Warszawa, maj 2026 r.
Teatr na Wyspie. Łazienki Królewskie, Warszawa, maj 2026 r.
Fot. Paweł Czarnecki / Muzeum Łazienki Królewskie.
Wywiady

Biel to przekłamanie

Najpierw odkryto pastelowy odcień różu. Później przyszły kolejne wyzwania: wzmocnienie XVIII-wiecznych fundamentów, konserwacja rzeźb, odbudowa mostków, analiza historycznej zieleni i spór o nowoczesne technologie. Remont Amfiteatru w Łazienkach Królewskich pokazał, że konserwacja zabytku bywa bardziej skomplikowana niż budowa nowego obiektu. Zwłaszcza gdy chodzi o miejsce, które od początku miało być wielką teatralną iluzją, o czym przekonuje Marianna Otmianowska, dyrektorka Muzeum Łazienki Królewskie.


Czy Amfiteatr w Łazienkach Królewskich nie jest przypadkiem tylko ładnym bibelocikiem?

Zupełnie nie. Łazienki są dziełem totalnym: z wystrojem wnętrz, koncepcją architektury, ogrodu.

Repr. Muzeum Narodowe w Warszawie
Biel to przekłamanie
Zygmunt Vogel, „Amfiteatr w Łazienkach”, gwasz, ok. 1794 r.

To nie jest zwykły miejski park z „pałacykiem”, tylko letnia siedziba ostatniego króla Polski,

dziś należąca do ARRE, prestiżowego Stowarzyszenia Europejskich Rezydencji Królewskich. To jedyna taka rezydencja w Europie, znajdująca się w ścisłym centrum stolicy i oferująca gościom bezpłatny dostęp do ogrodu. Wystarczy przeczytać „Ostatniego króla Polski” Adama Zamoyskiego, czy przyjrzeć się korespondencji króla Stanisława Augusta z malarzem Marcellem Bacciarellim dotyczącej Łazienek Królewskich. Wówczas można nabrać podziwu dla królewskiej wizji realizowanej jako część większej, starannie przemyślanej całości. W Łazienkach wszystko jest wielowątkowe. Podobnie przedstawia się Amfiteatr i jego historia. Jest unikatem. W koncepcji króla teatr był bardzo istotny. Stanisław August był twórcą Teatru Narodowego. Inauguracja sceny narodowej odbyła się 19 listopada 1765 roku. Teatr służył zarówno rozrywce, jak również realizował społeczną misję modernizacji kraju. Był ostatnim teatrem, jaki został w Łazienkach wzniesiony. Trzeba pamiętać, że przed nim były inne. Zanim Jan Chrystian Kamsetzer zaprojektował tę scenę, w 1782 roku istniał w Łazienkach Teatr Mały, a w 1788 roku został otwarty Teatr Królewski w Starej Oranżerii. Sceny teatralne znajdowały się także w Zamku Królewskim w Warszawie i Zamku Ujazdowskim. Zanim Teatr na Wyspie powstał w całej, znanej nam dziś okazałości, zbudowana została w tym miejscu dość prowizoryczna scena.

Fot. Konrad Brandel / Muzeum Narodowe w Warszawie
Biel to przekłamanie
Łazienki. Pałac i Teatr na Wyspie, Warszawa, ok 1888 r.

Na czym polega unikatowość łazienkowskiego Amfiteatru?

Po pierwsze – usytuowany jest na wyspie otoczonej wodą. Jest założeniem mieszającym teatr rzymski z greckim – nie ma drugiego takiego w Europie. Mamy jedyny Teatr Królewski w Polsce, bo na Wawelu nie było teatru, a w warszawskim Zamku grano tylko niewielkie przedstawienia. Muzeum Łazienki Królewskie uczestniczy w projekcie badań i wymiany wiedzy między teatrami dworskimi w Europie. Są w nim królewskie teatry europejskie takie jak Opera w Wersalu, Teatr Królewski w Fontainebleau, Teatr Królewski w Compiegne.

Jak często grano w Amfiteatrze?

7 września 1791 roku kamienny Amfiteatr został otwarty baletem historycznym „Kleopatra” („Cléopâtre et Marc-Antoine) z librettem księdza Abbé Renaud’a, w choreografii Curza i muzyką Harta. Autorem rzeźb ukazujących dramatopisarzy starożytnych i nowożytnych był Tomasso Righi, a ich projekty wykonał „pierwszy rzeźbiarz” Stanisława Augusta, André Le Brun. Przedstawicie inauguracyjne uwiecznił na akwarelach Jan Piotr Norblin i stąd wiemy, że autorzy spektaklu wykorzystali do inscenizacji bitwy wodę między sceną, a widownią.

Repr. Zamkek Królewski w Warszawie – Muzeum
Biel to przekłamanie
Jan Piotr Norblin, wystawienie baletu “Kleopatra” w Łazienkach Królewskich w Warszawie – widok zza kulis sceny Teatru na Wyspie, akwarela, ok. 1789-1791 r.

Chcesz być na bieżąco z przeszłością?

Z odtworzeniem innych sztuk z afisza jest trudniej, ponieważ nie dysponujemy takimi źródłami jak teatr publiczny. Wiemy, że w Łazienkach, szczególnie w okresie letnim wystawiano opery, balety, komedie, pantomimy, karuzele, a nawet pokazy linoskoczków. Król był również miłośnikiem teatru lalkowego. Jeden z dokumentów z epoki wzmiankuje, że Stanisław August oglądał „komedie marionetek”. Znamy też dramatopisarzy ważnych dla króla: na plafonie w Starej Oranżerii uwiecznieni zostali Sofokles, Molier, Racine i Szekspir. Na attyce Amfiteatru wśród 16 posągów jest też Stanisław Trembecki i Julian Ursyn Niemcewicz.

Na ile historia zniszczyła pierwotną tkankę Amfiteatru?

W dużej mierze jest oryginalna – łącznie z rzeźbiarskimi elementami. Po okresie królewskim, w XIX wieku Łazienki stały się własnością rosyjskiej rodziny cesarskiej Romanowów. Oczywiście, dokonywano w tym czasie przekształceń w łazienkowskich obiektach, ale nie ingerowały one głęboko w oryginalną tkankę. Powstawały też nowe budynki, na przykład w innej części ogrodu postawiono neogotycką oranżerię.

Fot. NAC
Biel to przekłamanie
Teatr na Wyspie. Warszawa, Łazienki, grudzień 1946 r.

A w czasie II wojny światowej nie było strat?

Łazienki były wtedy zamknięte dla ludności Warszawy. Stacjonowali tutaj Niemcy. Wiadomo, że ludność niemiecka spotykała się na koncertach i przedstawieniach, w Amfiteatrze i przed Pałacem na Wyspie. Ze zdjęcia z Narodowego Archiwum Cyfrowego wiemy, że w podcieniach amfiteatru znajdowało się miejsce gloryfikacji Hitlera.

To znaczy, że Niemcy niczego nie zniszczyli w czasie wojny?

Łazienki miały pod tym względem znacznie więcej szczęścia niż wiele innych zabytków Warszawy, ale je też dotknęły zniszczenia w czasie wojny.

Duże znaczenie symboliczne miało wysadzenie w 1940 roku pomnika Fryderyka Chopina. Pod koniec wojny podpalony został Pałac na Wyspie. Amfiteatr jednak ocalał, podobnie jak Stara Oranżeria i znajdujący się w niej Teatr Królewski.

Fot. NAC
Biel to przekłamanie
Tylna elewacja Amfiteatru podczas renowacji, Warszawa, Łazienki, 1947 r.
Fot. NAC
Biel to przekłamanie
Amfiteatr podczas renowacji, Warszawa, Łazienki, 1947 r.
Fot. NAC
Biel to przekłamanie
Amfiteatr, figury Ejschylosa, Eurypidesa, Sofoklesa, Arystofanesa, Menondesa i Platona, Łazienki, Warszawa, 1947 r.

A upływ czasu i entropia nie zaszkodziły Amfiteatrowi?

Do lat 20. XX wieku rzeźby na attyce były oryginałami, potem je usunięto i zastąpiono ośmioma innymi posągami. Znamy losy rzeźby Flory, która od początku istnienia Amfiteatru stoi na scenie w niszy ruiny południowej. Za jej wzór posłużył posąg Flory z galerii rzeźby w Starej Oranżerii. Herkules stał na scenie przy południowym krańcu orkiestronu, jako odniesienie dla rzeźby lwa tryskającego wodą, a w okresie powojennym został przeniesiony do Ogrodu Królewskiego w okolice Białego Domu. Na szczycie arkady południowej sceny amfiteatru znajduje się oryginalna wapienna rzeźba Euterpe. Oryginalne są także: lew tryskający wodą, umierająca Kleopatra i umierający Gal.

Fot. NAC
Biel to przekłamanie
Prace przy rzeźbie Dramaturg (VI), Warszawa, Łazienki, lata powojenne

Jak często Amfiteatr był dotąd poddawany konserwacjom?

Przedostatnia odbyła się w latach 2012-2013 i była skoncentrowana na widowni i częściowo scenie. Obecna konserwacja zaczęła się od opinii i ekspertyzy inspektora nadzoru budowlanego, który stwierdził konieczność wzmocnienia statyki kolumn. Potem okazało się, że stratą czasu i pieniędzy będzie wzmacnianie ich bez naprawy fundamentów i wymiany betonowej płyty sceny z lat 60. XX wieku, której zbrojenie i beton uległy znacznej destrukcji tracąc właściwości techniczne i nośność. A to już gruntowny remont. Ten bieżący był największym i najdoskonalszym konserwatorskim remontem w historii tego miejsca: i widowni, i sceny, i podscenia, i orkiestronu, i całej oryginalnej scenografii rzeźbiarskiej. I nawet całego zagospodarowania wyspy – z faszynami, czyli elementami wzmocnienia brzegów stawów wykonanymi z pędów wikliny i gałęzi drzew liściastych, a także otoczeniem, miejscem do cumowania łódek i mostkiem łączącym wyspę z lądem.

Już po 13 latach widownia wymagała konserwacji?

Trzeba pamiętać, że widownia jest plenerowa, narażona na działanie wszelkich warunków atmosferycznych przez cały rok. Nie jest zadaszona czy zabezpieczana przed deszczem, śniegiem, ptactwem. Nic dziwnego, że wymaga regularnego odświeżenia.

I nadal ma 950 miejsc?

Nie ma i nigdy aż tylu nie miała. Jest ich o połowę mniej. Rysunek Norblina z inauguracyjnego spektaklu „Kleopatra” zdecydowanie przekłamuje realia budowli.

Fot. NAC
Biel to przekłamanie
Dzieci na przedstawieniu w teatrze w Łazienkach Królewskich. Warszawa, sierpień 1925 r.
Fot. Wiesław Prażuch / Muzeum Narodowe w Warszawie
Biel to przekłamanie
Występ zespołu folklorystycznego na scenie Teatru na Wyspie. III Światowy Kongres Studentów. Warszawa, wrzesień 1953 r.

Czy przy renowacji dokonano unowocześnień?

Nie ma możliwości unowocześnienia ani widowni, ani sceny czy kulis. Jesteśmy na to przygotowani i wiemy, że każde przedstawienie wymaga powstania odrębnego systemu  świateł, akustyki. Trzeba też pamiętać, że unowocześnienia w rodzaju choćby zadaszenia widowni – zniszczyłyby pierwotną koncepcję tego amfiteatru. Dla nas bazową informacją są archiwalia i oryginalne dokumenty. Siłą takiego muzeum jak nasze, jest wieloletnie doświadczenie naszych pracowników, wiedza i obecność pana Andrzeja Nowickiego, konserwatora, który pracując w Łazienkach od prawie 30. lat zna każdy detal i wie, gdzie sięgnąć do dokumentacji konserwatorskiej i do archiwów.

Konserwatorzy dążyli do posługiwania się pierwotnie użytymi materiałami starając się przywracać oryginalną warstwę i wygląd kolumn i detali rzeźb.

O wszystkich działaniach decydowała nasza komisja konserwatorska, wspierana opiniami zewnętrznych ekspertów. Oczywiście, korzystamy także z najnowszych osiągnięć techniki i technologii konserwatorskich i budowlanych, pod warunkiem, że są to najbezpieczniejsze i najlepsze rozwiązania dla zachowania zabytkowej materii.

Do jakiego stanu istnienia Amfiteatru prowadzona była jego renowacja?

Nie wracamy do rzeźb, które stały oryginalnie na attyce w okresie królewskim, tylko odczyszczamy i przywracamy świetność rzeźbom, które znajdowały się w Amfiteatrze w latach 20 . XX wieku.

Rzeźba Herkulesa, na przykład, znajduje się w innym miejscu ogrodu współcześnie i nie przywróciliśmy jej z powrotem na scenę.

Co było najtrudniejsze w czasie konserwacji?

Klimat, który za każdym razem wyznaczał granice postępu prac prowadzonych na otwartej przestrzeni. Trudny był też proces tworzenia kompletnej dokumentacji. Nie od razu koncepcje rozwiązań technologicznych zostały przyjęte i co zrozumiałe – musiały być negocjowane przez specjalistów. Kwestie technologii zastosowanej do wzmocnienia fundamentów i kolumn wymagały aktualizacji w dokumentacjach.

Wyzwaniem projektowym było opracowanie technologii wzmocnienia XVIII-wiecznych oryginalnych fundamentów.

Fot. Robert Neumann / Forum
Biel to przekłamanie
Łazienki Królewskie, Teatr na Wyspie (przed renowacją). Warszawa, czerwiec 2020 r.

Aby w czasie prowadzonych prac ograniczyć wstrząsy, które mogłyby pogłębić uszkodzenia mechaniczne już i tak naruszonych oryginalnych struktur budowli – szczególnie kolumn – zespół projektowy zaproponował rozwiązanie polegające na wzmocnieniu gruntu geopolimerami wokół i pod fundamentami. Po dogłębnej analizie możliwości zastosowania polimerów, w wyniku opinii eksperckich wycofano się z idei użycia tej technologii. Ostatecznie to rozwiązanie nie uzyskało akceptacji, bo nie było pewności, jak się tego typu materiały zachowają się w perspektywie kilkudziesięciu lat. Ta technologia była już wprawdzie stosowana w Wenecji czy Sandomierzu, ale w tych miejscach był to rodzaj eksperymentu. W Łazienkach, kierując się dobrem zabytku, zastosowaliśmy klasyczne metody konserwatorskie zabezpieczenia podziemnych struktur budowli. W przypadku kolumn otaczających scenę, wzmocnienie ich konstrukcji wykonano przy zastosowaniu nowoczesnych technologii poprzez wklejenie na ich rdzeniach pionowych pasów z włókien węglowych skonsolidowanych z fundamentem, by stabilizować konstrukcję.

Jakiego rodzaju specjaliści byli potrzebni do wsparcia konserwacji?

Spektrum było bardzo szerokie – od akustyków, poprzez konserwatorów dzieł sztuki, konstruktorów, fachowców z różnych dziedzin budownictwa, aż po ornitologów, ichtiologów, a także specjalistów zajmujących się zabytkowym drzewostanemi. Zakres prac przy scenie Amfiteatru to m.in. usztywnienie i zakotwienie kolumn otaczających scenę do ściany fundamentowej, naprawa ścian fundamentowych, wymiana zerodowanej płyty scenicznej, budowa nabrzeża dla gondolierów, odtworzenie drewnianego mostka, budowa chodnika z płyt piaskowcowych łączących mostek ze sceną amfiteatru, bo chodnik służyć będzie do transportu scenografii i urządzeń scenicznych, odtworzenie elementów podstawy kolumn itd. konserwacja elementów kamiennych, kanału na orkiestrę, posadzek, schodów, konserwacja obiektów rzeźbiarskich, posągów Euterpe i Flory, rzeźby lwa, rewaloryzacja zieleni wraz z remontem umocnień linii brzegowej wyspy scenicznej. A jeśli chodzi o widownię: remont koryta odwadniającego wraz z wykonaniem izolacji przeciwwodnej, remont tynków w pomieszczeniach pod arkadami, konserwacja drewnianych ławek z szczebelkami i metalową konstrukcją nośną, konserwacja metalowych balustrad, obiektów rzeźbiarskich, ośmiu piaskowcowych posągów dramaturgów, posągów umierającego Galla i umierającej Kleopatry. Staramy się odtwarzać historyczną roślinność, drzewostan jest analizowany według obrazów, starych zdjęć, a także raportów poprzednich ogrodników.

Co najbardziej zaskoczyło w czasie tej konserwacji?

Kolor ścian. Podczas prac konserwatorskich zostały odkryte miejsca pokazujące, że Amfiteatr wcale nie był biały, tylko miał pastelowe, lekko różowe odcienie, a w warstwie pierwotnej – odcień ugrowy. Zostawione zostały niewidoczne z widowni dla naszych oczu miejsca tzw. „świadki” pokazujące kolejne warstwy historyczne tego miejsca. Odkryliśmy także, jak pierwotnie zaprojektowane i wybudowane zostały fundamenty. Właściwie każdy element odsłonił przed nami swoją historię i podczas realizacji prac konieczne były nawet małe, ale jednak – zmiany w stosunku do założonego planu konserwatorskiego.

Na jak długo wystarczy ukończona konserwacja?

Proste oczyszczanie to kwestia kilku- lub kilkunastu lat. Ale tak poważny remont konserwatorski powinien wystarczyć na kilkadziesiąt. Ponadto po każdej zimie pojawia się potrzeba jakichś poprawek, gdy widać drobne rozszczelnienia. I na to trzeba być zawsze gotowym.

Kluczowa dla właściwego utrzymania zabytku jest stała profilaktyka. To proces ciągły.

Jesteście już po uroczystej inauguracji….

Amfiteatr uroczyście otworzyliśmy 8 maja koncertem Jakuba Józefa Orlińskiego i Michała Biela. Teatr jako przestrzeń w ogrodzie był już wcześniej dostępny dla wszystkich odwiedzających Łazienki Królewskie. Teraz można znowu spędzać czas na widowni przypatrując się elementom krajobrazu, teatralizacji przestrzeni, detalom architektury. Wydarzenia na deskach Amfiteatru będą się odbywać przez cały sezon ciepły, aż do września. 

Powstały już plany repertuarowe dla Amfiteatru?

Nie mamy swojego zespołu teatralnego, co daje wiele możliwości. Zależy nam na goszczeniu różnych spektakli. Dwa lata temu Teatr im. Wandy Siemaszkowej z Rzeszowa pokazał sztukę Stanisława Herakliusza Lubomirskiego „Ermida albo Królewna pasterska”, w zeszłym – „Parady” Potockiego. W tym roku będzie powiastka filozoficzna „Kubuś i jego Pan” Denisa Diderota. Z Operą Narodową pracujemy nad przedstawieniem „Mitologie”, nawiązującym do utworów opartych na wątkach mitologicznych, które wiążą się z łazienkowskimi rzeźbami, przestrzenią ogrodu i Amfiteatru.

Fot. Paweł Czarnecki / Muzeum Łazienki Królewskie.
Biel to przekłamanie
Teatr na Wyspie, Łazienki Królewskie, Warszawa, maj 2026 r.

Chcielibyśmy także zapraszać innych współczesnych twórców do tworzenia widowisk specjalnie dla naszego miejsca. Zawiązujemy kolegium ds. zabytkowych teatrów w Łazienkach Królewskich.

„Noc listopadowa” Wyspiańskiego pojawi się jeszcze w Amfiteatrze?

Wiele osób pyta o to widowisko, więc mam nadzieję, że uda nam się do niego wrócić. Mamy szczęście, że Stanisław Wyspiański napisał „Noc Listopadową”. Był tylko raz w Warszawie i na warsztat wziął właśnie Łazienki Królewskie, umieszczając w nich akcję swego słynnego dramatu. Zinterpretował w nim na nowo Amfiteatr. Połączył wydarzenia powstania listopadowego z dość skomplikowanymi losami Polski i antycznymi mitami. Amfiteatr stał się dla niego scenografią zainspirowaną „Wyspą umarłych”, czyli znanym cyklem obrazów XIX-wiecznego szwajcarskiego malarza symbolisty Arnolda Böcklina, który przedstawił w nim wciągającą mroczną wizję śmierci, ciszy i przejścia do innego świata.

Fot. Wikimedia Commons
Biel to przekłamanie
Akwarela Stanisława Wyspiańskiego reprodukowana na okładce pierwszego wydania “Nocy listopadowej” z 1904 r.

Prezentowana u nas już kilkakrotnie „Noc listopadowa” była niezwykłym widowiskiem. Około 300 widzów rozpoczynało uczestnictwo w widowisku przy Podchorążówce. Następnie przewodnik chóru, Eol, bóg wiatru, prowadził widzów poprzez taras południowy Pałacu, w okolice pomnika Jana III Sobieskiego. Później sceny rozgrywały się od strony północnej Pałacu i ostatnia scena zgodnie z dramatem Wyspiańskiego – odbywała się Amfiteatrze.

Zapraszamy też na innego rodzaju wydarzenie: 17 i 18 września 2026 roku, w Teatrze Królewskim w Starej Oranżerii odbędzie się czytanie performatywne pt. „NOC LISTOPADO/WA/JDY” w reżyserii Dariusza Błaszczyka z wybitnymi aktorkami i aktorami scen warszawskich. Wydarzenie zrealizowane zostanie z okazji Roku Andrzeja Wajdy. Scenariusz powstał na podstawie dramatu „Noc listopadowa” Stanisława Wyspiańskiego, a także notesów, szkiców, storyboardów i projektów Andrzeja Wajdy z realizacji scenicznej w Teatrze Starym w Krakowie (1974) oraz pamiętnego Teatru Telewizji (1978).

A już w lipcu zapraszamy na Festiwal Fredrowski, gdzie na deskach teatru zobaczymy najsłynniejsze dramaty Aleksandra Fredry, będziemy mogli wziąć udział w grze ogrodowej śladami mistrza komedii oraz obejrzeć wybitne inscenizacje dramatów Fredry, realizowane przez Teatr Telewizji.

Papierowa wersja magazynu „Spotkania z Zabytkami” ukazuje się jako kwartalnik. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!


Małgorzata Piwowar

Dziennikarka znana m.in. z łamów dziennika „Rzeczpospolita”. Współpracowała scenariuszowo i realizacyjnie przy filmach dokumentalnych „Stefan Gierowski” czy „Wanda Czełkowska”. Specjalizuje się w sztukach wizualnych, Teatrze Telewizji, filmie dokumentalnym. Członkini Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

Popularne