Fot. Barbara Zasowska
Wystawa prezentowana w Dworze Karwacjanów w Gorlicach nie jest jedynie świąteczną ekspozycją, ale zaproszeniem do wejścia w gęstą, wielowątkową opowieść o świecie widzianym z perspektywy Neapolu. Szopki neapolitańskie z kolekcji Tomasza Tajaka pokazują bowiem Boże Narodzenie nie jako statyczną scenę, ale jako zdarzenie zanurzone w codzienności, pełnej hałasu, ruchu, handlu, muzyki i drobnych ludzkich spraw. To Betlejem, które bardziej przypomina włoskie miasto niż grotę.
Tradycja szopki neapolitańskiej, określanej jako presepe napoletano, ukształtowała się w XVII i XVIII wieku, kiedy Neapol należał do największych metropolii Europy. W przeciwieństwie do uproszczonych, kontemplacyjnych szopek znanych z innych części Europy, neapolitańskie realizacje od początku miały charakter widowiska. Scena narodzin Chrystusa stawała się punktem centralnym, wokół którego narastał cały świat, z jego społeczną hierarchią, zawodami, obrzędami i przywarami.
To właśnie barokowy Neapol nadał szopce charakter rozbudowanej narracji. Artyści i rzemieślnicy nie dążyli do ascetycznego skrótu, lecz do maksymalnego zagęszczenia znaczeń. Sacrum i profanum nie były tu przeciwieństwami, lecz współistniały na jednej scenie, tak jak w realnym życiu miasta.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów szopki neapolitańskiej jest rozbudowane tło obyczajowe. Obok Maryi, Józefa i Dzieciątka pojawiają się postaci z pozoru przypadkowe, jak handlarze ryb, piekarze, kobiety niosące kosze z warzywami, muzycy, żebracy, a nawet figury znane z tradycji commedii dell’arte. Ich obecność jest przypomnieniem, że wydarzenie o wymiarze boskim rozgrywa się w scenerii zwykłego życia.
W kolekcji Tomasza Tajaka ta cecha wybrzmiewa szczególnie mocno. Każda figura wydaje się zatrzymana w trakcie rozmowy lub pracy. To nie są anonimowe typy, lecz małe portrety społeczne, w których można rozpoznać emocje, zmęczenie, ciekawość czy radość. Widz nie ogląda więc jednej sceny, lecz wiele równoległych historii.
Szopki neapolitańskie imponują również od strony czysto warsztatowej. Tradycyjne figurki wykonywane są z terakoty, drewna, gipsu czy papier-mâché, a ich głowy i dłonie często modelowane są osobno, z niezwykłą dbałością o rysy twarzy. Stroje szyte z prawdziwych tkanin – jedwabiu, lnu, wełny – układane są tak, by sprawiały wrażenie naturalnego ruchu.
W prezentowanych w Gorlicach realizacjach uwagę zwracają drobne akcesoria, jak miniaturowe narzędzia, naczynia, kosze, instrumenty.