Popularne
Poza wolą kilku ludzi nie było dosłownie niczego: ani pieniędzy, ani eksponatów, ani sal, a co gorsze brakowało w tutejszym społeczeństwie zrozumienia dla tego przedsięwzięcia...
Wyobraźmy sobie niewielkie studio w skromnej kamienicy ukrytej przed turystami w jednym z nielicznych zakątków paryskiego Montmartre’u, który – przynajmniej jak dotąd – zdołał nie poddać się disnejdalyzacji. We wnętrzu pnące się ku sufitowi bastiony książek, które – jakby wbrew fizyce – zdają się rozszerzać przestrzeń. Między nimi znalazło się miejsce dla naruszonego przez korniki XVII-wiecznego posągu św. Barbary, litografii Giacomettiego, olejnego portretu przedstawiającego Verlaine,a, jego żonę i Rimbauda, kilku starych fotografii… Pod oknem, za którym pojawia się solidnie rozgałęziony klon, znalazło się biurko: istna forteca broniona murem papierzysk i bibelotów...
Nie ma nic gorszego niż osobiste zwierzenia nieznanego bliżej autora. Zatem jak najkrócej: gromadzę groszową kolekcję varsavianów...