Fot. Magda Pater / Agencja Wyborcza.pl
- jak walczy się z nielegalnym wywozem dóbr kultury
- na czym polega współpraca Straży Granicznej i NID
- jak odnaleziono obraz skradziony 20 lat temu w Holandii
Jeśli weźmiemy pod uwagę dane statystyczne z ostatnich 20 lat, to liczba prób nielegalnego wywozu zabytkowych dóbr kultury zdecydowanie spadła – mówi Wojciech Krupiński z Zarządu Operacyjno-Śledczego Komendy Głównej Straży Granicznej. – Jednak przestępczość dotycząca zabytków ma bardzo szeroki kontekst – to także kradzieże, paserstwo, fałszerstwa, zniszczenia… Zatem diagnozowanie tej problematyki tylko w kontekście naszych działań byłoby niepełne – dodaje.

Czy pamięta pan czerwone Porsche 356B Super, rocznik ‘62, zatrzymane podczas wywozu na przejściu granicznym w Cieszynie?
Przypominam sobie tę sprawę,
i wśród nich było to Porsche. Jednak mieliśmy przypadki znacznie ciekawszych samochodów.

Na przykład?
Choćby Mercedes 170 V Cabrio z 1940 roku zatrzymany na przejściu granicznym w Medyce w 2007 roku. Samochód zachował się w bardzo złym stanie, mimo to został wyceniony przez ekspertów – wtedy – na 40 tys. zł.
Zatrzymana osoba tłumaczyła, że przywiozła ten pojazd do Polski w celu renowacji, co oczywiście nie było prawdą.
Sprawdziliśmy nagrania monitoringu, podjęliśmy czynności weryfikacyjne i okazało się, że ten obiekt nigdy nie przyjechał do Polski, za to miał ją opuścić i pojechać na Ukrainę. Przypomina mi się również sprawa z 2017 roku, kiedy przez przejście graniczne w Kuźnicy próbowano wywieźć do Rosji 80-letniego Rolls-Royce’a o wartości ponad 250 tys. zł. Zresztą na lawecie znajdowały się wtedy również inne auta: Franklin Airman z 1928 r. i Jaguar z 1951 r.


Próby wywozu samochodów zdarzają się często?
W tej chwili mówimy o mniej więcej jednym przypadku na trzy lata. Trendy się zmieniają – dawniej co roku można było spotkać zabytkowe auta na tej czy innej granicy, natomiast obecnie, jeżeli w ogóle spotykamy coś takiego, to mamy do czynienia wyłącznie z wywozem za granicę wschodnią.
Inną pamiętną historią była próba wywiezienia lokomotywy.
To słynny przypadek. Lokomotywa była transportowana w naczepie TIR-a i, aby się w niej zmieściła, ścięto jej komin. Sprawa dotyczyła obywatela Hiszpanii, który ściągał z całej Europy lokomotywy, drezyny i organizował sobie park maszyn kolejowych. W tym przypadku szanse powodzenia takiego transportu i tak były niewielkie, bo według ocen rzeczoznawców odkształcenia naczepy ciężarówki – z powodu masy ładunku – były już tak duże, że
Dodatkową ciekawostką było to, że wraz z lokomotywą transportowano pocisk lotniczy. Ostatecznie okazał się atrapą, ale wcześniej trzeba było zabezpieczyć przejście graniczne, wezwać saperów…

To wyjątek, a co jest regułą? Jakie dobra kultury są zatrzymywane na granicy najczęściej?
Jeżeli spojrzeć na ostatnią dekadę, zazwyczaj są to dzieła sztuki i książki, czasem również ceramika, meble, monety.
Jakie są zwyczajowe metody? Skrytki w pojazdach lub w bagażu? Czy raczej fałszywe dokumenty?
W ostatnich latach najczęściej mamy do czynienia z nieświadomością prawną – w zakresie przepisów wywozowych – u osób, które mają w bagażu zabytkowe obiekty. W drugiej kolejności są sfałszowane dokumenty.
Patrząc na sprawę w dłuższej perspektywie trzeba też wspomnieć o rozmaitych skrytkach. Pamiętam przypadek busa, który był specjalnie przygotowany do ukrytego transportu towarów. Wyposażono go w skrzynie wmontowane pod siedzeniami i podwójną ściankę w luku bagażowym, w których ukryto ikony.


Wspomniał pan, że w tej chwili możemy mówić głównie o zatrzymaniach na granicy wschodniej. A jak ujawnia się wywóz dóbr kultury w ramach strefy Schengen?
Tutaj kontrola graniczna, która jest najskuteczniejszym sposobem identyfikacji nielegalnego wywozu, jest niezwykle utrudniona. Zasadniczą rolę odgrywa zatem praca operacyjno-rozpoznawcza i wymiana informacji z innymi służbami, nie tylko w kraju, ale też za granicą.
Odpowiednio przetworzona informacja jest dziś kluczem do skutecznych działań.
Jak zmieniła się liczba prób nielegalnego wywozu w ostatnich 20 latach?
Jeżeli weźmiemy pod uwagę dane statystyczne Straży Granicznej, to zdecydowanie spadła. Prowadzimy znacznie mniej postępowań, a kluczowe są tu dwa czynniki. Pierwszy to przystąpienie Polski do układu z Schengen i zniesienie kontroli granicznej na granicach wewnętrznych. Po drugie,
To od nich zależy, czy dany obiekt może być wywieziony bez pozwolenia. Jeżeli weźmiemy pod uwagę te progi, okazuje się, że wiele rzeczy, które były zatrzymywane przed 2010 rokiem, obecnie nie stanowiłyby przedmiotu przestępstwa. Dawniej ujawnialiśmy na przykład żelazko z duszą czy inne drobne rzeczy. Dziś progi kwotowe i wiekowe decydują o tym, że wiele takich przedmiotów może być wywiezione legalnie.
Zatem malejąca liczba postępowań niekoniecznie jest powodem do radości?
Przestępczość dotycząca zabytków ma bardzo szeroki kontekst. Kradzieże, paserstwo, fałszerstwa, zniszczenia… Jest też oczywiście nielegalny wywóz, a raczej przewóz przez granicę, bo od paru lat mamy również definicję przestępstwa nielegalnego wwozu do Unii Europejskiej.
Straż Graniczna zajmuje się rozpoznawaniem i zwalczaniem nielegalnego wywozu, zatem diagnozowanie problematyki przestępczości związanej z dobrami kultury tylko w kontekście naszych działań jest niepełne.
Bo, na przykład, dla kwestii przewozowych – obok Straży Granicznej – właściwa jest także Krajowa Administracja Skarbowa.

To ile spraw związanych z nielegalnym wywozem dóbr kultury prowadziła Straż Graniczna w 2025 roku?
Jedno postępowanie, które zakończyło się umorzeniem. Wspomnę też jednak o roku 2024, kiedy wszczęliśmy trzy postępowania, ale jedno z nich było szczególnie ciekawe – i z punktu widzenia sposobu działań Straży Granicznej, i ze względu na ujawniony obiekt. Chodzi o obraz Jana Linsena pod tytułem „Rebeka i Eliasz”, z pierwszej połowy XVII wieku, który został skradziony 20 lat temu z Muzeum Westfries w Hoorn, w Holandii.
W tym przypadku kluczowe okazały się działania dochodzeniowo-śledcze – w ciągu 30 dni od otrzymania pierwszej informacji udało się ustalić, że obiekt jest poszukiwany przez Interpol, że istotnie znajduje się w Polsce, że jest w posiadaniu obcokrajowca…
Gdy funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej wkroczyli do mieszkania w Krakowie, znaleźli i obraz, i posiadacza, który później został skazany za paserstwo.
2. Fot. Straż Graniczna
Gdzie teraz jest ten obraz?
W Zamku Królewskim na Wawelu, który na czas postępowania przyjął go na przechowanie.
Jan Linsen wróci do Hoorn?
Tak. Z tego co wiem, przedstawiciele Holandii już go oglądali. Potwierdzili, że to jest obiekt skradziony w Hoorn, wraz z 25 innymi obrazami i srebrem. Najprawdopodobniej była to kradzież na zamówienie. Te obrazy co pewien czas wypływają z niebytu, tym razem zdarzyło się w Polsce.
Jak w praktyce wygląda ujawnienie zabytkowego obiektu?
Wiele zależy od miejsca, w którym to ujawniane następuje. Inaczej sytuacja wygląda, kiedy obiekt jest ujawniany na wschodniej granicy drogowej lub kolejowej, inaczej na lotnisku, gdzie czas determinuje możliwość podjęcia czynności weryfikacyjnych (bo samolot niebawem odlatuje), a jeszcze inaczej, kiedy ujawniamy zabytkowy obiekt przypadkiem, realizując inne działania wobec innych przestępstw. Podczas kontroli granicznej pierwsze czynności podejmuje funkcjonariusz, który weryfikuje przedmiot i decyduje, czy mieści się on pod progiem kwotowym i wiekowym, czy też nie. Jeżeli ma odpowiednią wiedzę (i dokumenty dostarczone przez osobę przewożącą), może ocenić, czy taki obiekt wymaga pozwolenia na wywóz. Jeżeli jego wiedza lub dokumenty są niewystarczające, prosimy o pomoc rzeczoznawców, ekspertów, aby wydali wstępną opinię, która może dać podstawę do podjęcia dalszych czynności, na przykład czynności procesowych.

Jakich?
Zazwyczaj są to czynności w sprawie, nie zaś czynności przeciwko osobie, u której znaleziono obiekt, a która jest przesłuchiwana w charakterze świadka. Następnie, już w toku postępowania karnego, ponownie prosimy o opinię biegłego.
Czy często zdarza się, że sprawa zostaje umorzona?
Umorzenia się zdarzają dość często i następują z powodu braku znamion czynu przestępczego, czyli wtedy, gdy obiekt nie wypełnia jednak progów kwotowych i wiekowych określonych w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.
Aby strażnik mógł ocenić charakter wywożonego przedmiotu, musi przejść szkolenie.
Funkcjonariusze Straży Granicznej zdobywają wiedzę podczas szkoleń kwalifikowanych (związanych z awansem na kolejne stopnie – przyp. red.). Jednak podstawą – i na to kładziemy duży nacisk – są kursy doskonalące realizowane cyklicznie przez Wyższą Szkołę Straży Granicznej w Koszalinie.

Podczas nich szkolimy funkcjonariuszy z pierwszej linii, którzy dokonują czynności kontrolnych na granicach, szkolimy też funkcjonariuszy, którzy dokonują czynności dochodzeniowo-śledczych. To są zajęcia nie tylko teoretyczne, ale również praktyczne. Współpracujemy tutaj z Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, Muzeum w Koszalinie czy Archiwum Państwowym w Koszalinie. Funkcjonariusze uczą się, jak rozpoznawać obiekty zabytkowe, ale również, jak je zabezpieczać, aby nie uległy destrukcji. Dodatkowo uczestniczymy w szkoleniach związanych z szerszym kontekstem, analitycznym i prawnym – i tutaj duży udział ma Narodowy Instytut Dziedzictwa – jego przedstawiciele dysponują wiedzą, która jest nam bardzo przydatna.
Współpraca z NID to jednak nie tylko szkolenia…
To także współpraca z ekspertami. Ich wiedza jest niezbędna do identyfikacji zjawisk czy czynów przestępczych lub też potwierdzania zabytkowości danego obiektu. Szczególnie w kontekście archeologii, bo w przypadku obiektów archeologicznych sprawa może być bardzo trudna do rozstrzygnięcia.


Jaki wpływ na pracę Straży Granicznej ma Krajowy Program Ochrony Zabytków i Opieki nad Zabytkami?
Ten program ma ogromne znaczenie dla działania systemu ochrony dóbr kultury w Polsce. Definiuje potrzeby i pozwala je później realizować. Pozwala też finansować rozwiązania, które mają budować efektywność służb czy organów ścigania w kontekście zwalczania tego rodzaju przestępczości. Cieszymy się, że Straż Graniczna może w nim – pośrednio i bezpośrednio – uczestniczyć. Ostatnim przykładem jest wspólna organizacja – przez Wyższą Szkołę Straży Granicznej, Narodowy Instytut Dziedzictwa i Uniwersytet Wrocławski – Sympozjum Naukowego „Bezpieczeństwo Dziedzictwa Narodowego – zagrożenia, ochrona, prewencja”, w dniach 24–25 września. To znakomita okazja do spotkania i szkolenia organów ścigania oraz podmiotów związanych z szeroko pojętą ochroną zabytków przed zagrożeniami i przestępczością.
Czy spośród oddziałów SG są takie, które wykazują się ponadprzeciętną skutecznością w kwestii dóbr kultury?
Może nie skutecznością, a aktywnością. Zacznijmy od tego, że
w każdym oddziale Straży Granicznej – jest ich dziewięć – działa nieetatowy koordynator do spraw przestępczości związanej z dobrami kultury.

Koordynatorzy są odpowiednio przeszkoleni i dbają, przede wszystkim, o współpracę z innymi służbami i instytucjami czy muzeami w regionie. Także z Narodowym Instytutem Dziedzictwa, który nie tylko pomaga Komendzie Głównej Straży Granicznej, ale też w działaniach podejmowanych przez jej oddziały. Podsumowując – od koordynatora wiele zależy i świadczy o tym przypadek Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej z siedzibą w Chełmie, który wykazuje się właśnie ponadprzeciętną aktywnością.
Wspomniał pan, że informacja i wiedza to klucz do sukcesu. Czy sztuczna inteligencja jest już w użyciu?
W mojej ocenie to chyba jeszcze nie ten moment, aczkolwiek jest to nieuniknione. Jednym z filarów systemu ochrony zabytków – obok systemu prawnego i odpowiednio przeszkolonej kadry – są właśnie rozwiązania teleinformatyczne. Dzisiaj bez systemów bazodanowych trudno identyfikować elementy dziedzictwa czy wymieniać informacje na ich temat. Gałąź teleinformatyczna będzie zatem bardzo mocno rozwijana.
A wiedza w postaci tak zwanej świadomości społecznej?
To czwarty – może niedoceniany – filar systemu ochrony zabytków w Polsce. Dziś świadomość społeczna stoi, w mojej ocenie, na niskim poziomie.

Obiekty zabytkowe są postrzegane bardzo często jako coś starego, czyli pewnie cennego, czyli coś, co można sprzedać – a nie chronić.
Budowanie tej świadomości jest niezwykle potrzebne, jednak potrwa lata, a może dekady.
Jak to robić?
Duża rola spoczywa tu z pewnością na Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Świadomość społeczną można budować na różne sposoby – zaczynając od szkoleń uświadamiających młodzież, z wykorzystaniem współczesnych rozwiązań, a na kampaniach społecznych i medialnych kończąc.
Przekazanie wiedzy o konieczności ochrony zabytków osobom niezwiązanym z tą tematyką nie jest sprawą łatwą, ale trzeba próbować.
W Wyższej Szkole Straży Granicznej wdrożyliśmy zajęcia dla studentów w formie ćwiczeń pokazujące w obrazowy sposób wiele różnych aspektów i narzędzi stosowanych w sferze dotyczącej zabytków, wraz z konsekwencjami ich stosowania. Symulujemy aukcje dzieł sztuki, dyskutujemy o kolekcjonerstwie, pokazujemy konsekwencje przewożenia przez granicę obiektu zabytkowego na czyjąś prośbę… To wszystko ma pokazać studentom, że bardzo łatwo można stać się nie tylko przestępcą, ale również, w określonych sytuacjach, także i ofiarą takich przestępstw.
24–25 września odbędzie się Sympozjum Naukowe „Bezpieczeństwo Dziedzictwa Narodowego – zagrożenia, ochrona, prewencja”. Szczegóły TUTAJ.
Papierowa wersja magazynu „Spotkania z Zabytkami” ukazuje się jako kwartalnik. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!








