Fot. KHM-Museumsverband
- jak powstały zbroje łączące elementy uzbrojenia polowego, turniejowego i paradnego
- na czym polegał unikatowy w Europie polski system sztuki wojennej
- kto i z jakiej okazji zafundował Zygmuntowi Augustowi arcydzieło sztuki płatnerskiej
Patrząc na zbroje, najczęściej – jeśli nie zawsze – myślimy wyłącznie o ich ochronnym charakterze. Trzeba jednak pamiętać, że od połowy XV wieku zbroje stają się także oficjalnym strojem dyplomatycznym, turniejowym, reprezentacyjnym i paradnym. Na dworach cesarskich, królewskich i książęcych zapanowała wręcz moda na strój bojowy w wersji luksusowej jako środek manifestacji potęgi i majątku. W XVI wieku, kiedy sztuka płatnerska osiągnęła szczyt możliwości technicznych, jeszcze bardziej zwiększyła się potrzeba na wykonywanie uzbrojenia o charakterze paradnym.
Rywalizacja płatnerska (zapoczątkowana dzięki potrzebie dworów europejskich) zaowocowała powstaniem zbroi kostiumowych, wzorowanych na tradycji antycznej czy o charakterze groteskowym, a także praktycznych kompletów uzbrojenia bojowego lub turniejowego o charakterze luksusowym.
Pan młody w spódnicy
Komplety uzbrojenia ochronnego określane kostiumowymi wywodzą swoją nazwę od dokładnego naśladownictwa form ówczesnych modnych strojów. Ze względu na przepych i wyrafinowanie kształtów, które panowały w modzie pierwszej połowy XVI wieku, płatnerze stanęli przed tak trudnym zadaniem, że tylko kilku najbardziej uzdolnionych rzemieślników potrafiło wypuścić ze swoich warsztatów zbroje kostiumowe i większości byli to mistrzowie niemieccy, w tym Kolman Helmschmid. Pochodząca z Augsburga rodzina Helmschmidów była jednym z czołowych rodów płatnerskich Europy. Samo nazwisko w luźnym tłumaczeniu oznacza kowala hełmów. Zapewne nazwisko wywodzi się od profesji, którą przedstawiciele rodziny parali się od pokoleń. Kolman Helmschmid pieczętował swoje wyroby puncą w kształcie hełmu przedstawionego z profilu, który w klejnocie posiada gwiazdę.

Wspaniałym przykładem zbroi kostiumowej jest obiekt ze zbiorów Kunsthistorisches Museum w Wiedniu (nr inw. A.78) należący niegdyś do Albrechta Hohenzollerna – byłego wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego.
najprawdopodobniej z okazji ślubu Albrechta z Dorotą Duńską, który odbył się dokładnie w tym roku. Obok płatnerskiego naśladownictwa tkaniny, która jest widoczna na naramiennikach i naręczakach oraz na szorcy (elemencie zbroi chroniącym brzuch i biodra – przyp. red.) w formie wydłużonej plisowanej spódnicy zbroja została zwieńczona hełmem w kształcie głowy groteskowego drapieżnego ptaka.


Na przełomie XV i XVI wieku turnieje rycerskie przeżywały swój rozkwit szczególnie na terenach Cesarstwa Niemieckiego i Burgundii. Obok zmagań sportowych rycerstwo, zaciężni i najemnicy byli zaangażowani w wojnę toczącą się na Półwyspie Apenińskim między cesarzem Maksymilianem I i władcami francuskimi. Osoba cesarza niewątpliwie, ze względu na swoje zamiłowania do sztuki wojennej i rycerskich dokonań, miała znaczący wpływ na rozwój płatnerstwa i uzbrojenia ochronnego, zarówno jeśli chodzi o zmagania turniejowe, jak i bitewne. Na dworze Maksymiliana I wytworzyły się nowe rodzaje pojedynków i turniejów oraz walk sportowych w postaci rywalizacji konnej i pieszej. Niektóre z nowo powstałych gier rycerskich wymagały od startujących zawodników specjalnych rodzajów broni i uzbrojenia ochronnego. Było to uzbrojenie polowe po odpowiednim przekształceniu i wzmocnieniu. A zatem do w pełni ukształtowanej zbroi płytowej zaczęto dodawać elementy umożliwiające zamianę rynsztunku w turniejowy lub paradny. Tak właśnie
narodziły się pierwsze garnitury zbroi łączące w sobie elementy uzbrojenia polowego, turniejowego i paradnego po odpowiedniej zamianie części wymiennych
(służących tylko poszczególnym dyscyplinom turniejowym bądź walce w warunkach bitewnych). Garnitur zbroi ze względu na swoją specyfikę konstrukcyjną należy uznać za najwyższe osiągnięcie techniczne w dziedzinie płatnerstwa (niektóre z zachowanych garniturów zbroi mają nawet ponad 70 części składowych!). Górą byli tu niemieccy płatnerze – a dokładnie Lorenz Helmschmid z Augsburga – którzy już pod koniec XV wieku wykonali pierwszy taki garnitur dla Maksymiliana Habsburga.



Zabiegi upiększające i wzmacniające
Prymat Niemców nie zawsze był oczywisty. W XV wieku włosko-niemiecką rywalizację zdecydowanie wygrywali Włosi, jednak pod koniec tego stulecia niemieckie manufaktury płatnerskie prześcignęły italskich mistrzów w dziedzinie produkcji uzbrojenia ochronnego i ta sytuacja utrzymała się do drugiej połowy XVI wieku. Wpływ na taki obrót sprawy miały kampanie włoskie Maksymiliana I. Cesarz po odniesieniu sukcesów na Półwyspie Apenińskim postanowił ograniczyć możliwości produkcyjne warsztatów włoskich wspomagających w konflikcie stronę francuską. Część z manufaktur została zamknięta, części ograniczono produkcję, a inne przeszły na cesarski wikt.
Ograniczenie roli włoskich płatnerzy to nie jedyny ślad pozostawiony przez Maksymiliana I w historii produkcji uzbrojenia. Do początku lat 40. XVI wieku najpopularniejszym rodzajem płytowego uzbrojenia ochronnego była bowiem zbroja zwana maksymiliańską. Powstały na początku XVI stulecia typ charakteryzował się żłobkowaniem niemal na całej powierzchni. Kanelowania biegły wzdłuż zbroi i nadawały jej jednostajny rytm dekoracyjny. Jednak kanelowanie nie było tylko efektem upiększającym. Żłobkowania na powierzchni płyt czyniły je odporniejszymi na ciosy.
Doskonałym przykładem tego typu uzbrojenia jest zbroja produkcji południowoniemieckiej wykonana w latach 1525–1530 zdobiąca zbiory Kunsthistorisches Museum (nr inw. A188). Ma ona wszelkie cechy typowe dla luksusowych zbroi w stylu maksymiliańskim, w tym bogate kanelowania oraz zasłonę od hełmu imitującą ludzką twarz. Zbroje na wzór niemiecki wykonywali nawet płatnerze z Włoch nazywając je armatura alla tedesca.
2. Fot. KHM-Museumsverband
Smoki, delfiny i rogi obfitości
Dwór polskich Jagiellonów w początkach XVI stulecia jak najbardziej zaliczał się do orbity najznamienitszych dworów europejskich.
Przenikanie się wzorców wojskowości wschodniej i zachodniej stworzyło nad Wisłą unikatowy w Europie system sztuki wojennej, w którym obok tatarskich metod szybkich rajdów bez uzbrojenia ochronnego, z łukiem w ręku na równi sprawdzały się przełamujące uderzenia ciężkiej jazdy kopijniczej uzbrojonej wzorem gotyckim i maksymiliańskim, a manewry piechoty jako samodzielnej formacji – wzorem niemieckich landsknechtów używającej jedynie broni drzewcowej i białej – występowały brawurowe szarże średniozbrojnej husarii mającej swoje korzenie w tradycji serbskich raców. Oprócz tego celny ogień z broni palnej oddziałów pieszych szedł ramię w ramię z wysokim wyszkoleniem, wzorem włoskim i niemieckim, artylerzystów oraz niekonwencjonalnymi „sztuczkami wojennymi” wojsk inżynieryjnych, znających swoje rzemiosło od bliźniaczych formacji w służbie Maksymiliana I i Karola V.
Niestety, jeśli chodzi o uzbrojenie ochronne, szczupłość polskiej i litewskiej bazy produkcyjnej zmusiła nasze rycerstwo i elity rządzące do składania zamówień w warsztatach zachodnioeuropejskich. Dokonywali tego zarówno panowie koronni, jak i litewscy. Choć za panowania Zygmunta Starego i Bony wpływy włoskie wyraźnie odcisnęły ślad na uzbrojeniu, to jednak orbita kultury niemieckiej okazała się znacznie silniejsza. Dwór królewski, możnowładcy polscy i litewscy chętniej zamawiali uzbrojenie ochronne w Norymberdze, Augsburgu czy Innsbrucku niż w Mediolanie. Przykładem tego są dwie wspaniale zbroje.
Pierwsza z nich została wykonana przez jednego z najdoskonalszych płatnerzy epoki, Jörga Seusenhofera, dla królewicza Zygmunta Augusta. (…)
Cały artykuł znajduje się w kwartalniku „Spotkania z Zabytkami” nr 2/2026, dostępnym na rynku od 1 kwietnia 2026 roku.
Zachęcamy do zakupu prenumeraty, bądź numeru pisma