- ile razy reaktywowano Muzeum Pokuckie?
- który wybitny znawca sztuki ludowej zgromadził unikalną kolekcję etnograficzną w Stanisławowie?
- kiedy nastąpił kres funkcjonowania pokuckiej instytucji?
Nie było to pierwsze takie muzeum. Miało ono swoje dwie odsłony w Kołomyi, gdy miasto znajdowało się na obszarze zaboru austriackiego, jednak żadne z nich nie przetrwało próby czasu. Brak szerszego zainteresowania Muzeum Pokuckim sprawił, że większość jego zbiorów zasiliło Muzeum Narodowe w Krakowie. Chwilę po odrodzeniu się instytucji wybuchła I wojna światowa – wojska rosyjskie zniszczyły eksponaty, a część z nich wywieziono do Rosji. Przyszedł czas na Stanisławów (obecnie Iwano-Frankiwsk, Ukraina), który w II Rzeczypospolitej awansował na stolicę nowego województwa stanisławowskiego. Myślano, że po dwóch niepowodzeniach, kolejna próba zostanie zwieńczona sukcesem.

Swoboda w działaniu
„Poza wolą kilku ludzi nie było dosłownie niczego: ani pieniędzy, ani eksponatów, ani sal, a co gorsze brakowało w tutejszym społeczeństwie zrozumienia dla tego przedsięwzięcia.
A jednak w ciągu roku opracowano ramy organizacyjne i program Muzeum, przeprowadzono na terenie województwa pewną akcję propagandową, uzyskano nieco pieniędzy i darów o charakterze zabytkowym, w końcu znaleziono prowizoryczne pomieszczenie. Stanęło to wszystko – jak pisał Józef Grabowski, jego przyszły kierownik – właściwie pracą i energią jednego głównie człowieka: dr. Czesława Chowańca”.

Jako młody historyk, Chowaniec po obronie doktoratu na Uniwersytecie Jagiellońskim wrócił do rodzinnego Stanisławowa. Swobodę w działaniu i niezależność zapewniał mu dobry status materialny. Był współwłaścicielem dużego majątku, na który składały się narożna kamienica, elektrownia blokowa oraz drukarnia i litografia. W dodatku jego starszy brat – Wacław pełnił funkcję burmistrza w tym mieście, co z pewnością ułatwiało dotarcie do różnych wpływowych osób.
Ekspozycja ukazywała przedrozbiorowe dzieje grodu od jego założenia w 1661 roku i zwracała uwagę na jego wielokulturowe dziedzictwo. Wystawa była wyjątkowym wydarzeniem w lokalnym życiu kulturalnym. Obejmowała ponad sto czterdzieści eksponatów – dziś nie sposób nawet pomyśleć o powtórzeniu tego przedsięwzięcia, gdyż duża część tych obiektów została bezpowrotnie utracona. Widzowie mogli na niej obejrzeć między innymi: wykonane z drzewa lipowego rzeźby ojca Stanisława „Rewery” Potockiego i syna Jędrzeja Potockiego, założyciela Stanisławowa, „stare księgi ormiańskie, wspaniale iluminowane”, przykłady „broni opryszków karpackich”, czy model plastyczny twierdzy stanisławowskiej z 1792 roku.

Trwająca przez dwa tygodnie wystawa przyciągnęła około trzy tysiące widzów, głównie uczniów. Towarzyszący jej katalog, szybko został uznany za „poszukiwaną pozycję bibliofilską”.

Niedługo po tym sukcesie Czesław Chowaniec wyjechał do Paryża, gdzie związał się z Biblioteką Polską, najpierw jako kustosz, a po wielu latach pracy objął stanowisko jej dyrektora.
Dzięki zaangażowaniu Czesława Chowańca przygotowano Wystawę Historyczną Miasta Stanisławowa, dającą początek Muzeum Pokuckiemu
Do Stanisławowa przybył Józef Grabowski. Magistrat mianował go na konserwatora Zbiorów Miejskich, co stawiało go przed dużym wyzwaniem. Powierzono mu kierowanie Archiwum Miejskim, Biblioteką Miejską im. Smagłowskiego i Muzeum Pokuckim
Uroczyste otwarcie muzeum odbyło się podczas Dni Ziemi Stanisławowskiej, zorganizowanych z okazji 250. rocznicy odsieczy wiedeńskiej.
Józef Grabowski zakończył pracę w Stanisławowie, następnie wyjechał do Warszawy, gdzie na kilka lat związał się z Muzeum Narodowym. Jego wyjazd zatrzymał na jakiś czas rozwój pokuckiej instytucji.
Wystawa stała została zamknięta w związku z reorganizacją muzeum. Rozpoczęto przygotowania do wystawy stałej w ratuszu, lecz nigdy nie doszło do jej otwarcia
Krótko po zajęciu Stanisławowa przez Armię Czerwoną zebrano w ratuszu eksponaty z różnych kolekcji. Oprócz zbiorów pokuckich do miasta zwieziono zbiory, między innymi Muzeum Huculszczyzny w Żabiem. Dziś w iwnano-frankiwskim ratuszu działa Muzeum Krajoznawcze, w którym znajduje się część eksponatów, należących wcześniej do Muzeum Pokuckiego
Kolekcja od zera
Z perspektywy lat myślę o tym, jak o wiele trudniej niż dzisiaj było pozyskiwać eksponaty do tworzącego się muzeum. W czasach gdy nie korzystano z Internetu, a Polskie Radio zaczynało dopiero co nadawać, polegano głównie na słowie drukowanym. Zespół ludzi organizujący muzeum wydał więc odezwę, która została wydana w nakładzie pięciu tysięcy egzemplarzy.

„Zwracamy się przeto – pisano – z gorącym apelem do wszystkich, którym leży na sercu sprawa ratowania pamiątek naszej kultury, wykazującej tyle cech charakterystycznych, by zechcieli się przyczynić do tego dzieła wielkiego.
W szczególności zaś prosimy o stałe zasilanie Muzeum okazami z wszelkich działów, składających się na obraz kultury i przyrody Pokucia od czasów przedhistorycznych do czasów dzisiejszych”. Autorem odezwy był Bohdan Janusz ze Lwowa, dawny konserwator Zabytków Przedhistorycznych w Małopolsce Wschodniej (do IX wieku), który miał wielu przyjaciół wśród stanisławowskich Polaków.


W 1930 roku do Stanisławowa przybył świeżo upieczony doktor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie Józef Grabowski, późniejszy wybitny znawca sztuki ludowej.
Magistrat mianował go na konserwatora Zbiorów Miejskich, co stawiało go przed dużym wyzwaniem. Powierzono mu kierowanie Archiwum Miejskim, Biblioteką Miejską im. Smagłowskiego i właśnie Muzeum Pokuckim, które stało się oczkiem w głowie nowego kierownika. Grabowski jeździł po terenie województwa stanisławowskiego, by poszukiwać ginących śladów dziedzictwa kulturowego, jakim było pokuckie malarstwo na szkle. Dzięki czemu
Korzystał z faktu, że na terenie województwa stanisławowskiego były prowadzone wykopaliska archeologiczne. Udało mu się pozyskać część eksponatów do ekspozycji, między innymi monety kufickie z XII wieku.



Akcja kompletowania zbiorów za czasów Grabowskiego przybrała na sile. W działania te włączyło się również społeczeństwo. Niezwykle hojny w tym przypadku okazał się właściciel ziemski, kolekcjoner Franciszek Biesiadecki, który przekazał zbiór dawnych monet polskich (około tysiąca sztuk srebrnych i miedzianych). Sporo różnych eksponatów ofiarowały w darze mniejsze ośrodki województwa stanisławowskiego. Na przykład z Halicza muzeum otrzymało ceramikę karaimską. Nie wolno zapomnieć, że Grabowski miał duży wpływ na integrację lokalnego środowiska artystycznego. Z jego udziałem, pod szyldem muzeum, urządzano pierwsze w historii wystawy stanisławowskich malarzy i rzeźbiarzy. Zaowocowało to powstaniem nieznanego dziś szerzej Polskiego Związku Artystów Plastyków i Miłośników Sztuki „Orion”.


W 1935 roku Grabowski zakończył pracę w Stanisławowie, następnie wyjechał do Warszawy, gdzie na kilka lat związał się z Muzeum Narodowym. Jego wyjazd zatrzymał na jakiś czas rozwój pokuckiej instytucji. Tym niemniej warto zauważyć, że w drugiej połowie lat 30. władze miasta pozyskały do muzeum w drodze zakupu unikatowy zbiór (głównie broń sieczna i palna) z kolekcji bronioznawcy Zbigniewa Hartleba. Znalazły się w nim „wszystkie zasadnicze typy broni, niemal z całego świata”. „Czapki, czaka, hełmy i odznaki mundurowe wszystkich jednostek Armii Polskiej, od organizacji niepodległościowych pod b. zaborem austriackim, przez Legiony do Armii Polskiej w Ameryce, Francji i dalekiej Syberii”.

Otwarcie, ale tylko na chwilę
Siedziba Muzeum Pokuckiego przez większość czasu działała tymczasowo w neorenesansowym gmachu Miejskiej Kasy Oszczędności przy ulicy Kazimierzowskiej, a docelowo miała przenieść się do modernistycznego ratusza, który przebudowano na przełomie lat 20 i 30.
Wystawa stała była wówczas czynna dla zwiedzających jedynie w niedzielę i święta w godzinach od 11.00 do 13.00. Goście zamiejscowi i wycieczki mogli zwiedzić ekspozycję w innym terminie, po wcześniejszym „uzgodnieniu”.
W pierwszym okresie wystawa stała obejmowała tylko jedną salę, lecz z czasem ekspozycja rozrosła się do trzech pomieszczeń. Zmianom uległy również zasady wstępu.
Wejdźmy zatem do środka Muzeum Pokuckiego, by zobaczyć, jak wyglądała jego ekspozycja.

„Sala pierwsza – jak pisał lokalny dziennikarz Tadeusz Kwaśniewski – poświęcona jest turystyce. Uwagę zwraca tu ogromna mapa plastyczna wojew. stanisławowskiego z oznaczonymi szlakami turystycznymi w Karpatach wschodnich”. Przestrzeń zdobiły fotografie ukazujące piękno tego regionu. W drugiej, a zarazem największej sali, położono nacisk na prezentację zbiorów etnograficznych.

Kwaśniewski pisał, że znaleźć tam można było między innymi „zbiór ceramiki pokuckiej świadczącej dobitnie o polskiej sztuce ludowej Pokucia”, a także kolekcję obrazów malowanych na szkle i huculskie wizerunki religijne, na których święci noszą regionalne stroje. „Modna tak dziś Huculszczyzna, zaprezentowana jest w całej swej okazałości” – podkreślał. „Na wyróżnienie zasługują tu wyroby mosiężne, oraz inkrustowane, broń zbójnika i przybory myśliwskie, hafty itp.” Salę tę dopełniły eksponaty z działów archeologicznego i przyrodniczego, oraz „nadzwyczajne bogate zbiory starych monet, pochodzących przeważnie z wykopalisk i skarbczyków”. Trzecia sala zabierała zwiedzających w podróż po dziejach Stanisławowa. „Oprócz pamiątek historycznych – według relacji Kwaśniewskiego – znachodzą się tam gipsowe modele kościoła, ratusza i dawnej twierdzy stanisławowskiej, […] szereg tablic statystycznych, obrazujących rozwój miasta na polu gospodarczo-przemysłowym, kulturalno-oświatowym”. Nie mogło zabraknąć również eksponatów dotyczących rodziny Potockich, dawnych właścicieli Stanisławowa.
Zwiedzający nie kryli zachwytu po obejrzeniu wystawy.
„Odchodzimy, z dumą myśląc o tym naszym skromnym muzeum regionalnym i oryginalnym zarazem, bo o ile mi wiadomo czegoś podobnego w Polsce nie ma”
– pisał Henryk Zasławski, stanisławowianin.
Mieszkańcy krótko cieszyli się możliwością oglądania eksponatów. W 1938 roku, lub nawet wcześniej, wystawa stała została zamknięta w związku z reorganizacją muzeum. Rozpoczęto przygotowania do wystawy stałej w ratuszu, lecz nigdy nie doszło do jej otwarcia.
Mieszkańcy Pokucia na przedwojennych fotografiach z ze zbioru Muzeum Etnograficznego w Krakowie (galeria zdjęć)
Epilog
Sowiecka agresja na Polskę we wrześniu 1939 roku wywołała głęboką dezorientację władz i mieszkańców. Instytucje publiczne w województwach wschodnich, takie jak muzea, nie były przygotowane na wypadek ewakuacji. Co prawda zbiory Muzeum Pokuckiego jeszcze w 1938 roku ubezpieczono od ognia, ale nie miało to żadnego znaczenia w obliczu nowych wydarzeń wojennych. Krótko po zajęciu Stanisławowa przez Armię Czerwoną zespolono w ratuszu eksponaty z różnych kolekcji. Oprócz zbiorów pokuckich do miasta zwieziono zbiory, między innymi Muzeum Huculszczyzny w Żabiem. Po II wojnie światowej eksponaty z Pokucia nadal znajdowały się na terenie miasta. Związek Patriotów Polskich starał się o ich rewindykację, ale nie odniósł żadnych rezultatów. Przypomnijmy:

Mimo upływu lat nadal trudno powiedzieć, jakie obiekty zostały zniszczone lub należy uznać je za zaginione, a które się zachowały. Sytuację komplikuje fakt, że brakuje nam dokładnych informacji (spisów inwentarzowych) o stanie posiadania polskich muzeów na tych terenach w przededniu wybuchu II wojny światowej. Niestety, ale trzeba się pogodzić z tym że w wielu kwestiach nasza wiedza pozostanie mocno ograniczona.
Dziś w iwnano-frankiwskim ratuszu działa Muzeum Krajoznawcze, w którym znajduje się część eksponatów, należących wcześniej do Muzeum Pokuckiego, w tym dawna kolekcja numizmatyczna.
Papierowa wersja magazynu „Spotkania z Zabytkami” ukazuje się jako kwartalnik. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!

![2__OBR Wystawa Historyczna Miasta Stanisławowa w gmachu Miejskiej Kasy Oszczędności. Przy ścianie stoją dwie rzeźby z drzewa lipowego przedstawiające Stanisława „Rewerę” Potockiego i Jędrzeja Potockiego. Reprodukcja: J. G. [J. Grabowski], Muzeum Pokuckie w Stanisławowie, „Ziemia”, 1932, nr 10-12.](https://spotkaniazzabytkami.pl/wp-content/uploads/2026/06/2--obr-800x599.jpg)
![3_OBR Wystawa Historyczna Miasta Stanisławowa. Na zdjęciu widać zarysy eksponatów nawiązujących do bogatej historii Żydów w Stanisławowie. Ścianę zdobi zasłona tory z szafy ołtarzowej (aron ha-kodesz) domu modlitwy Halpernów z 1799 roku ze złotymi zdobieniami na czerwonej tkaninie. Poniżej umieszczono dwie korony ze srebra, także z domu modlitwy Halpernów. Centralne miejsce zajmuje miednica do zlewania rąk kapłanów z 1573 roku z Wielkiej Synagogi. Reprodukcja: J. G. [J. Grabowski], Muzeum Pokuckie w Stanisławowie, „Ziemia”, 1932, nr 10-12](https://spotkaniazzabytkami.pl/wp-content/uploads/2026/06/3-obr-800x558.jpg)