Tell es-Sultan w Jerychu
Tell es-Sultan w Jerychu
Artykuły

Miasto księżyca, ciszy i daktyli

Z tego artykułu dowiesz się:
  • jakie kontrowersje towarzyszyły wpisaniu wykopalisk w Tell es-Sultan
  • kiedy potwierdzono w ramach badań historycznych istnienie Jerycha
  • w jakiej książce na polskim rynku szukać zestawienia historycznych faktów, potwierdzonych choćby przez archeologię, zestawionych z biblijnymi przekazami

We wrześniu 2023 roku – a więc na kilka miesięcy przed kolejną krwawą odsłoną konfliktu izraelsko-palestyńskiego –  podczas konferencji Światowego Komitetu Dziedzictwa ONZ w Rijadzie

ogłoszono wpisanie na listę UNESCO stanowiska archeologicznego Tell es-Sultan w Jerychu, mieście na Zachodnim Brzegu Jordanu, oddalonym o jakieś 25 km od Jerozolimy,
8 km od Jordanu
i 14 km od Morza Martwego.

W dokumencie  podkreślono, że chodzi o dziedzictwo kulturowe Palestyny.

Strona arabska zareagowała entuzjastycznie. Rula Maayah, minister Turystyki i Starożytności Autonomii, wysłała nawet oświadczenie do CNN, gdzie podkreśliła tożsamość tego miejsca z Palestyną i jej „różnorodnym dziedzictwem”. Zupełnie inaczej zachowały się władze Izraela. Tamtejsze Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziło dezaprobatę, stwierdzając, że chodzi o „kolejną oznakę cynicznego wykorzystywania UNESCO przez Palestyńczyków i upolitycznienia tej organizacji” (nawiasem mówiąc, „Jerycho” to także nazwa pistoletu samopowtarzalnego używanego od 1990 roku przez izraelską armię).

Fot. Nir Alon / Zuma Press / Forum
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
Widok na wspólczesne miasto Jerycho. Palestyna, 6 kwietnia 2026 r.

Znak wielkiej zmiany

Tymczasem wydawać by się mogło, że nie ma miejsca bardziej godnego słynnej Listy niż ruiny starożytnego Jerycha.To przecież najstarsze nieprzerwanie zamieszkałe miasto w historii, powstałe jakieś 11 tysięcy lat temu podczas rewolucji neolitycznej, do której doszło na Bliskim Wschodzie, kiedy zmiana klimatu sprawiła, że grupy zbieracko-łowieckie mogły zatrzymać się w jakiejś okolicy na dłużej. To wtedy ludzkość odkryła, że zboże można zasiać i poczekać, aż przyniesie plony, zaś zamiast polować na zwierzęta, można je udomowić. Tym sposobem pojawiło się coś, czego wcześniej nie znaliśmy: czas wolny, który można przeznaczyć np. na sztukę, rzemiosło czy po prostu na refleksję… Można też było zacząć budować większe społeczności. Symbolem tej wielkiej zmiany, która dała początek naszej cywilizacji jest właśnie stare Jerycho na Tel (wzgórzu) es-Sultan. Nawiasem mówiąc, nawet nazwa jest bardzo starożytna,

Jerycho oznacza „Miasto Księżyca” i odnosi się do prastarego semickiego kultu.

Ma 4 hektary (a więc mniej więcej tyle, ile Rynek w Krakowie) i kiedyś zamieszkiwało je
1000 osób
(najodważniejsi badacze potrajają tę liczbę, a najostrożniejsi mówią o jakichś 300 mieszkańcach).

Od początku otoczone było wałami. Wykop stratygraficzny na tym stanowisku archeologicznym ma aż 20 metrów głębokości! Jego częścią jest wieża zbudowana około 8300 lat p.n.e., która aż do powstania Piramidy Dżesera pozostawała najwyższą budowlą na świecie – jak wyliczyli uczeni, aby ją ukończyć stu ludzi w tamtych czasach musiałoby pracować przez sto dni. A więc społeczność ta umiała się dobrze zorganizować i miała poczucie wspólnoty.

Zev Radovan / AKG Images / Forum
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
Tell es-Sultan w Jerychu

Po kilkuset latach pierwsze Jerycho opustoszało. Druga osada wyrosła około 6800 lat p.n.e., być może w wyniku najazdu jakiegoś ludu, który zmieszał się z miejscową ludnością. Z tego okresu pochodzi m.in. 10 znalezionych w Jerychu otynkowanych i pomalowanych ludzkich czaszek z podkreślonymi indywidualnymi cechami. To zapewne terafim, popularne niegdyś na Bliskim Wschodzie wyobrażenia bóstw domowych (w Księdze Rodzaju pojawia się opowieść o tym, jak Rachela zabiera taki posążek ojcu, budząc jego gniew).

Od ok. 4500 roku p.n.e. powstawały kolejne osady, raz to burzone, raz to odbudowywane… Okres szczególnego rozkwitu przypadł na lata ok. 1700 – 1550 roku p.n.e. W tamtym czasie Jerycho było co prawda małe, ale bogate i silnie zurbanizowane. Poza solidnymi murami wzmocnionymi prostokątnymi basztami posiadało rozległy cmentarz z pionowymi grobowcami szybowymi, gdzie archeolodzy odnaleźli wyszukane ofiary pogrzebowe.

Fot. domena publiczna
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
XIV-wieczna mapa Jerycha wg. Estoriego ha-Farchiego

Być może rządzili tu wtedy jacyś lokalni królowie.

Miasto zostało zniszczone w XVI wieku p.n.e.. W czasach króla Achaba  (873-853 p.n.e.) wreszcie je odbudowano. W okresie Królestwa Północnego rozwijała się tu szkoła proroków odwiedzana przez Eliasza i Elizeusza. Do dzisiaj „Źródło Elizeusza” dostarcza okolicznym mieszkańcom wodę. Jego nazwa wzięła się stąd, że wedle legendy ten uczeń Eliasza miał w cudowny sposób uzdrowić wodę, przywracając jej słodki smak. Potem Marek Antoniusz podarował Jerycho Kleopatrze, która sprzedała je Herodowi Wielkiemu. Ten zbudował tu hipodrom, amfiteatr, dwa pałace, twierdzę, liczne ogrody i akwedukt. Urządził też swoją rezydencję zimową. Jezus przechodził przez nie wielokrotnie, gdyż było ostatnim etapem pielgrzymki do Jerozolimy.

Współczesne Jerycho, wyrosłe szeroko wokół Tel as-Sultan, miało zgodnie z decyzją ONZ z 1947 roku znajdować się w arabskim państwie w Palestynie, jednak w wyniku wojny żydowsko-arabskiej w 1948 roku znalazło się pod okupacją jordańską. W 1967 roku Izraelczycy zajęli Jerycho. W 1994 roku miasto zostało przekazane pod palestyńską administrację w ramach Autonomii Palestyńskiej.

Żeby tu przyjechać, trzeba przejść przez punkt kontrolny.

W poszukiwaniu trąb jerychońskich      

Jednak Jerycho kojarzy się przede wszystkim z trąbami, które obalić miały jego mury. To jedna z najpopularniejszych historii biblijnych, zapisana w 6. rozdziale Księgi Jozuego. Czytamy w nim o wodzu, który z Boskiego polecenia rozkazał kapłanom, by przez sześć dni okrążali oblężone Jerycho z Arką Przymierza;  siódmego dnia Izraelczycy obeszli je siedmiokrotnie, zadęli w szofary i wznieśli wojenne okrzyki – od przerażających dźwięków mury rozpadły się, a wojska Jozuego wymordowały mieszkańców (uratowała się tylko rodzina nierządnicy Rachab, która ukryła wcześniej zwiadowców Jozuego).

Fot. wikimedia commons
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
Upadek murów Jerycha – Rycina z „The Bible illustree” Gustave’a Dore’a

I to właśnie starotestamentowa opowieść – w czasach, gdy kształtowała się archeologia, a wraz z nią historyczna szkoła badań nad Biblią – stała się pretekstem, by podjąć poszukiwania zaginionego miasta. Choćby tylko po to, aby ją potwierdzić.   

Ogromną rolę w tych działaniach odegrał Brytyjczyk – generał Charles Warren, jeden z prekursorów współczesnej archeologii, a przy tym postać niezwykle malownicza. Karierę wojskową (jako oficer wojsk inżynieryjnych) budował głównie na południu Afryki, dowodził w wojnach burskich, prowadził badania geodezyjne na Gibraltarze, szefował policji metropolitalnej (w czasie, gdy po Londynie grasował Kuba Rozpruwacz; w ten sposób trafił zresztą do popkultury), wyśledził i postawił przed sądem morderców odpowiedzialnych za śmierć archeologa Edwarda Palmera (który zginął na Synaju w misji nie tyle naukowej, ile politycznej), stworzył prestiżowy klub żeglarski przy Królewskiej Szkole Inżynieryjnej, blisko współpracował z Baden-Powellem nad stworzeniem ruchu skautowego…

Fot. domena publiczna
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
Sir Charles Warren
Fot. domena publiczna
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
Charles Warren i członkowie jego ekipy w Jerozolimie w 1867 r. Od lewej: Charles Warren, biskup Barclay, sierżant Henry Phillips R. E. (fotograf). Leży p. Eaton, stoi Jerius Salame

Jako archeolog znany jest przede wszystkim za sprawą swoich odkryć na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie, które prowadził w latach 1867-1879 (później część z nich została zweryfikowana). Do dnia dzisiejszego używa się nazwy „Szyb Warrena”, która odnosi się do odkrytego przezeń naturalnego, niemal pionowego szybu przy źródle Gihon – zapewniającego wodę Jerozolimie już w epoce brązu.

Charles Warren dotarł też w tamtym czasie do Jerycha, gdzie przeprowadził pierwsze wykopaliska. Zobaczył zniszczone mury i doszedł do wniosku, że jego odkrycie potwierdza historię zdobycia miasta opisaną w Księdze Jozuego. Pamiętajmy, że archeologia tamtych czasów była jeszcze bardzo naiwna i marzycielska, de facto pozbawiona nowoczesnych metodologii: stratygrafii, datowania względnego, ceramicznego czy radiowęglowego…

Po Warrenie prace archeologiczne na terenie Tel es-Sultan kontynuował w latach 1907-1909 Ernst Sellin (we współpracy z Karlem Watzingerem), niemiecki teolog protestancki, jeden z prekursorów wykorzystania archeologii w badaniach biblijnych (odkrycia w Jerychu pozwoliły mu np. wyjaśnić pozorną sprzeczność między Ewangeliami Łukasza (18,35) a Marka (10,46) dotyczącą opisów uzdrowienia niewidomego przez Jezusa. Sellin również uważał, że realia potwierdzają opowieść z Księgi Jozuego.

Potem pojawił się kolejny Brytyjczyk, John Garstang, profesor Uniwersytetu w Liverpoolu, który przebywał tu w latach 1930-1936. Jego wykopaliska były dokładniejsze niż poprzednie, ale nie znano jeszcze metody datowania radiowęglowego – stąd błędne wnioski, jakie częściowo wysnuwał.

Archeolog odkrył cztery warstwy osadnicze, oddzielone spaloną materią. Poza ceramiką, grotami strzał, sierpami i innymi narzędziami znalazł budynek (który ze względu na liczne znajdujące się tam figurki zwierząt uznał za świątynię), budowlę pałacową w najwyższym punkcie miasta, a także nekropolię używaną nieprzerwanie od 3. tysiąclecia p.n.e. aż do około 1400 roku p.n.e.

Fot. dp
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
John Garstand podczas badań archeologicznych w Jerychu, ok 1930 r.

Odnalazł też mury czterech miast Jerycha – czasem nakładające się na siebie, czasem mające trochę inny obrys. Pierwszy, datowany na około 3000 lat p.n.e., otaczał w przybliżeniu 4 akry ziemi w podłużnym kształcie, tu znajdowały się budynki i źródło wody. Drugi, datowany na 2500 rok p.n.e., był zbudowany według tego samego planu, z dodatkowymi wałami. Trzeci mur miejski pochodzący z około 1800 roku p.n.e., był znacznie większy i obejmował około dziewięciu akrów.

Czwarta i ostatnia ściana uległa znacznej erozji. Mury zawaliły się na zewnątrz i nosiły ślady ognia, podobnie jak domy pochodzące z tego samego okresu. Czy miało to stanowić ostateczny dowód zniszczenia Jerycha przez Jozuego i jego wojska? Garstang doszedł do wniosku, że są to ślady trzęsienia ziemi, jednego z wielu, które nawiedziły te tereny (Jerycho leży na uskoku biegnącym wzdłuż zachodniej strony Doliny Jordanu) – np. w 1267 i 1927 roku n.e.

John Garstang był głęboko wierzącym chrześcijaninem – i bardzo chciał potwierdzenia biblijnej historii. Dlatego, choć w swojej książce pt. „Historia Jerycha” twierdzi, że czytelnik sam powinien sobie wyrobić zdanie w tej kwestii, dodaje natychmiast, że

„w Jerychu spotykają się dwa światy, świat, który żyje dla nas jeszcze w niezniszczalnych zapisach Starego Testamentu, i świat współczesnych badań naukowych, który wydobywa go z ciemności półlegendy i stawia w pełnym świetle historii”.

Wszystkie swoje odkrycia starał się więc niejako wpisać w historię biblijną. I tak np. trzęsienie ziemi – w interpretacji tego archeologa – nie byłoby niczym innym, jak wyrazem woli Boga, który w ten sposób chciał pomóc Izraelitom w zdobyciu miasta.

Fot. Abaca Press / Forum
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
Widok ze starożytnego miasta Jerycho (Tel es-Sultan), wrzesień 2023 r.

Archeologia – metafora – liturgia

Ostatecznie jednak archeologia ostatecznie zweryfikowała opowieść o „trąbach jerychońskich”.Pojawiła się Lady Kathleen Kenyon –  wielka dama brytyjskiej nauki. I kolejna nietuzinkowa postać. Urodziła się w rodzinie dyrektora Muzeum Brytyjskiego. Utalentowana zarówno intelektualnie, jak i sportowo, była trochę „chłopczycą”: uwielbiała łowić ryby, wspinać się po drzewach, a zarazem wygrywała konkursy historyczne (oraz strzelała gole w meczach hokeja na lodzie) w Somerville College (jednym z dwóch pierwszych uczelni żeńskich na Oksfordzie). Uparta jak osioł, została pierwszą kobietą pełniącą funkcję przewodniczącej Towarzystwa Archeologicznego Uniwersytetu w Oksfordzie. Studia ukończyła w 1929 roku i rozpoczęła pracę w ukochanym zawodzie.

W Jerychu poprowadziła 7 brytyjsko-amerykańskich kampanii archeologicznych w latach
1952
1958 .
Fot. Getty Images
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
Kathleen Kenyon podczas wykopalisk w Jerychu, lata 50. XX w.

I właśnie wtedy dowiedzieliśmy się o Jerychu najwięcej. Po pierwsze, Kathleen Kenyon ostatecznie potwierdziła, że Jerycho naprawdę jest najstarszym miastem świata: powstało w okresie kultury natufijskiej (tej samej, w której człowiek udomowił psa, o czym świadczą grobowce znajdywane na terenie Izraela, w których zmarli pochowani są razem z tymi zwierzętami), a więc rozwijającej się w okresie między 10 500 a 8300 p.n.e.. Po drugie: stwierdziła, że miasto w wielu okresach, także przedbiblijnym okresie późnego brązu, a więc jakieś 1700-1600 p.n.e., było otoczone murami.

I tu kończą się „dobre” wiadomości. Niestety, Kenyon jednoznacznie udowodniła, że w czasach, kiedy pokolenia protoizraelskie weszły do Kanaan, żadne trąby nie mogły zniszczyć murów Jerycha, te bowiem przynajmniej od 200, 300 lat były już zburzone. Innymi słowy:

Jerycho to bardzo starożytne, potężne, warowne miasto o podwójnych, grubych murach, ale w czasach Jozuego było już ruiną. Te konstatacje w latach 60. XX wieku okazały się szokiem. Ale choć wielu archeologów usiłowało je podważyć, nie dało się tego dokonać. Dowody są jednoznaczne. I jest to także oficjalne stanowisko uczonych chrześcijańskich.

Jednak archeologia Jerycha nie jest najlepszym argumentem dla wojujących ateistów. Kluczem dla opowieści o trąbach jerychońskich jest – jak podkreśla prof. Marcin Majewski, wybitny biblista związany z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II i Uniwersytetem Jagiellońskim – wydaje się właściwe rozpoznanie gatunku literackiego, jaki reprezentuje biblijna opowieść o zdobycia Jerycha. Jak podkreśla uczony, 6. Rozdział Księgi Jozuego nie jest dziełem kronikarza, ale teologa – liturgisty. Pamiętajmy, że teksty biblijne powstawały kilka wieków po wydarzeniach, które opisywały. Owszem, były ich reminiscencją, ale ubraną już w poetycką, metaforyczną, liturgiczną formę. Co tak naprawdę jest ważne w historii zdobycia Jerycha? To, że nie zostało zdobyte, ale dane Izraelitom bezpośrednio przez Boga.

Fot. dp
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
„Historia Jozuego” – przejście przez rzekę Jordan i upadek Jerycha. Płaskorzeźba dłuta Lorenzo Ghibertiego (powstała w latach 1425-52) ze wschodnich drzwi florenckiego baptystermim (zwanych Bramami Raju)

„Wyobraźmy sobie, jak to wszystko mogło się odbyć. Plemiona protoizraelskie pod wodzą Jozuego chcą wejść do Kanaan od południa, od strony pustyni Negew. Słyszą o wielkim, warownym mieście, które stoi im na drodze (przypomnijmy: otoczonym podwójnymi murami o grubości 2,5 metra i wysokości 6 metrów!). Boją się, wiedzą, że czekają ich ciężkie walki. Przekraczają Jordan. I co widzą? Opuszczone ruiny, wśród których być może żyją jakieś niewielkie grupki ludzi. I po prostu wchodzą do miasta – bez jakichś machin oblężniczych, taktyki, użycia broni, strat osobowych… No więc, komu przypisali więc sukces? Oczywiście Boskiej interwencji.

A reszta jest metaforą.

Jakąś formą zapisu liturgicznego świętowania dawnej historii”, mówił profesor na jednym ze swoich wykładów. 

Gdy zabytki są wszędzie…

Współczesne Jerycho jest miastem niezwykle urokliwym. I bardzo zielonym, jak na tutejsze warunki (a to ze względu na liczne źródła wody), sadzi się tu drzewka pomarańczowe i róże. Mnóstwo jest palm daktylowych. I warto u przydrożnego handlarza kupić trochę tutejszych daktyli, chyba najsłodszych na świecie.

Fot. Mussa Qawasma / Reuters / Forum
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
Palestynka Maria Khoury zbiera daktyle na farmie w okolicach Jerycha na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu, listopad 2025 r.

Ale wydaje się, że turyści i (liczniejsi) pielgrzymi dość rzadko odwiedzają stanowisko archeologiczne Tel as-Sultan. Przyjeżdżają zazwyczaj po to, żeby wjechać kolejką (jedyną chyba na świecie, która funkcjonuje pod poziomem morza) na Górę Kuszenia, zwaną też Górą Czterdziestu Dni, a po arabsku Dżabal Quruntul, wiązaną z opowieścią o walce Jezusa z szatanem, którą stoczył po okresie postu na Pustyni Judzkiej (Łk. 4,1-12). Czasami oglądają też kilkusetletnią sykomorę, łączoną tradycyjnie z Zacheuszem, który wspiąć się miał na to drzewo, by lepiej zobaczyć przechodzącego Jezusa. To prastare Jerycho widzą najczęściej jedynie z daleka, z Góry Kuszenia. Niestety.

Fot. Abaca Press / Forum
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
Starożytne Jerycho (Tel es-Sultan), wrzesień 2023 r.

Oczywiście, decyduje o tym tempo, które wynika z programu wycieczek. Ale przy okazji warto wspomnieć, wracając do początku tekstu, że w kraju takim jak Ziemia Święta,  gdzie materialne rudymenty naszej cywilizacji są wszechobecne, stosunek do nich bywa dość specyficzny: czasem nonszalancki, a często polityczny.

I tak np. zwiedzając Herodion – powstałą na planie zbliżonym do koła rezydencję, którą Herold Wielki zbudował w latach 24-15 p.n.e niedaleko Betlejem i która potem stała się siedzibą Szymona Bar-Kochby, przywódcy tzw. drugiej wojny żydowsko-rzymskiej, a gdzie po stuleciach kręcono film „Jesus Christ Superstar” – można odnieść wrażenie, że miejsce to jest zadbane, ale zarazem jakby niedowartościowane, „przykurzone”. Czy ma to coś wspólnego ze skomplikowaną sytuacją polityczną tego region?

Zupełnie inne wspomnienia pozostawia np. wizyta na szczycie Masady – potężnej twierdzy pomiędzy Pustynią Judzką a Morzem Martwym, której historia sięga połowy II wieku p.n.e. i która w roku 73 n.e. była jednym z ostatnich ośrodków oporu żydowskich powstańców od sześciu lat walczących przeciwko Rzymianom.

Jak pisze (to prawda, z pewnością nieobiektywny) Józef Flawiusz, rzymski historyk żydowskiego pochodzenia:

960 obrońców twierdzy, zdając sobie sprawę z tego,
że nie sprostają dłużej 5000 rzymskich żołnierzy
wspomaganych przez 9 tysięcy niewolników, postanowiło popełnić zbiorowe samobójstwo (ocalały tylko dwie kobiety i pięcioro dzieci, ukrytych w kanałach).

Dumni powstańcy pozostawili zapasy żywności, aby podkreślić, że nie zostali wzięci głodem…

Fot. Sefano Amantini / Simephoto / Forum
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
Masada

Wielu współczesnych Izraelczyków – w różnym wieku – ze łzami w oczach wspomina mement, kiedy na Masadzie składali przysięgę wojskową. Masada budowała ich izraelską tożsamość narodową. Jest to miejsce imponujące – i zagospodarowane tak, by miało zaimponować. Podobnie jest z „Białym Miastem” czyli bauhausową zabudową Tel Awiwu, powstałą w głównie w latach 30. XX wieku, wpisaną w roku 2003 na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. To mądrze używany i promowany symbol żywotności i innowacyjności państwa izraelskiego.

Fot. Cohen Magen / Xinhua / Forum
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
Nowo zrekrutowani żołnierze “najbardziej moralnej armii świata” wspinają sie na Masadę. Izrael, maj 2025 r.

Chcesz być na bieżąco z przeszłością?

Kłótliwość świętości

Polityczno-społeczna, rzec by można, sytuacja zabytków Ziemi Świętej to temat na grubą książkę. I ma bardzo różne konteksty. Sztandarowym przykładem jest Bazylika Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Niestety, o to najświętsze dla chrześcijaństwa miejsce konkurowały różne jego odłamy: katolicy i prawosławni, Koptowie i Etiopczycy… W rezultacie cała świątynia została podzielona i poszczególne kawałki należą do kogoś innego. Całymi latami dochodziło na tym tle do sporów, a nawet awantur, zawsze gorszących, a czasem absurdalnych: jak wtedy, gdy w 2002 roku mnich koptyjski, którego zadaniem jest siedzenie na dachu, by wyrazić roszczenia Koptów do etiopskiej części bazyliki, przesunął krzesło o kilka metrów by schować się w cieniu. Doszło do rękoczynów, a kilku mnichów wylądowało w szpitalu!

Do bójek dochodziło zresztą wcześniej: tragiczną datą w historii bazyliki pozostaje rok 1846 – Wielkanoc katolicka i prawosławna wypadały wtedy tego samego dnia i przedstawiciele obydwu Kościołów nie potrafili się dogadać, kto, kiedy i gdzie odprawi Mszę Św. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, padły strzały, były ofiary śmiertelne.

Tego było już za wiele: w 1852 roku podpisano porozumienie o status quo, które obowiązuje do dzisiaj. Na jego mocy w Bazylice nie wolno zmienić czegokolwiek bez zgody wszystkich obecnych w niej Kościołów,

nie dało się nawet usunąć drabiny, która pozostała po remoncie, przeprowadzonym w XIX wieku.

Fot. Bew
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
“Nieusuwalna drabina” w Bazylice Grobu Pańskiego w Jerozolimie

Owszem, sytuacja uległa znaczącej poprawie, ale czy pozwala ona podjąć jakiekolwiek skuteczne prace restauratorskie?

Inna emblematyczna historia dotyczy tzw. Grobowca Królów Judy na terenie słynnej francuskiej Szkoły Biblijnej, mającej ogromne zasługi dla archeologii Bliskiego Wschodu, działającej – za sprawą ojca Marie-Josepha Lagrange’a, pioniera badań historycznych nad Biblią – od 1890 roku przy klasztorze dominikańskim znajdującym się niedaleko Bramy Damasceńskiej, jakieś 800 metrów na północ od Starego Miasta w Jerozolimie w pobliżu kościoła z V wieku, w którym znalazły się relikwie św. Szczepana.

Ta historia fascynuje – i to na kilku poziomach. Pierwszy aspekt dotyczy dyplomacji: teren ten został zakupiony przez braci Emila i Isaaka Pereirów, wywodzących się ze starej, sefardyjskiej rodziny, która w 1741 roku osiadła we Francji i w okresie Drugiego Cesarstwa przyczyniła się walnie do uprzemysłowienia Francji. Bracia zajmowali się bankowością, obrotem nieruchomościami, spedycją, kolejnictwem, ubezpieczeniami… Byli nieprawdopodobnie bogaci – a zarazem w równym stopniu przywiązani do swojej żydowskiej i francuskiej tożsamości. W 1878 zakupili teren, na którym mieści się dzisiaj Szkoła Biblijna i przekazali go państwu francuskiemu – „aby zachować je dla nauki i czci wiernych dzieci Izraela”. Do dziś jest to jedna z czterech eksterytorialnych domen Francji w Jerozolimie (obok Bazyliki Pater Noster, kościoła św. Anny Jerozolimskiej i opactwa benedyktyńskiego w Abu Gosh), której status w 1949 roku potwierdziło państwo Izrael, a w 1997 – Autonomia Palestyńska.

Fot. domena publiczna
Miasto księżyca, ciszy i daktyli
Grobowce Królów Judy. Jerozolima, ok. 1890 r.

Przez XIX wiecznych mieszkańców okolicy miejsce to nazywane było „królewskim grobem”, nic więc dziwnego, że francuski badacz Louis Félicien de Saulcy podjął tu poszukiwania. I rzeczywiście: w 1895 roku odkrył monumentalny grobowiec z dwoma poziomami grobów skupionych wokół centralnej komory. XIX-wieczny archeolog był przekonany, że odkrył grobowiec królów Judy – i z tą wieścią pojechał do Paryża. Późniejsza nauka zweryfikowała jego poglądy i dziś każe miejsce to wiązać z królową Heleną z Adiabene (chodzi mniej więcej o tereny współczesnego Kurdystanu), która wraz z rodziną przeszła na judaizm i zmarła w połowie I wieku n.e.

Problem polega na tym, że wielu dla wielu ortodoksyjnych Żydów to nadal świadectwo dawnego Królestwa Judy, miejsce święte, w którym już w XIX roku obchodzili Paschę i Chanukę. Także niektóre środowiska polityczne chciałyby uczynić z Grobu symbol odwieczności praw Izraela do Jerozolimy (tymczasem konsulat francuski udostępniał go od 1997 roku także Palestyńczykom, którzy organizowali tu koncerty).

W dodatku przez 10 lat, aż do czerwca 2019 roku miejsce to pozostawało zamknięte ze względu na prace konserwatorskie i badawcze (koszt wyniósł, bagatela, 10 milionów euro), a i teraz – dla jego bezpieczeństwa – trzeba limitować liczbę odwiedzających. Co jakiś czas dochodzi więc do konfliktu. Ultraortodoksyjni Żydzi próbują wejść do środka nie rezerwując wcześniej wizyty (co jest obligatoryjne) i nie płacąc biletu, rabini modlą się pod bramą… Ba, w 2019 roku jedno z żydowskich stowarzyszeń religijnych pozwało do sądu państwo francuskie, kwestionując jego prawo własności do tej posesji.

*

I taka właśnie jest Ziemia Święta – w której głosy Żydów modlących się przy Murze Zachodnim mieszają się ze śpiewem muezzina i dźwiękami kościelnych dzwonów. Ale może w tym właśnie tkwi najgłębsza tajemnica jej świętości?        

Więcej o faktach historycznych i ich konfrontacji z zapisami w Piśmie Świętym m.in. w pracy zbiorowej „Atlas biblijny. Biblia. Historia. Geografia. Archeologia” (wyd. Edycja  Świętego Pawła, 2025) oraz książce „Ziemia Przymierza. Geografia i archeologia biblijna w zarysie” Stefana Szymika (2023)

Papierowa wersja magazynu „Spotkania z Zabytkami” ukazuje się jako kwartalnik. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!


Agnieszka Sabor

Jest historyczką sztuki i publicystką. Autorka recenzji, wywiadów oraz sylwetek artystów. Publikowała m.in. w “Tygodniku Powszechnym” oraz “Rzeczpospolitej”. Kuratorka wystaw.

Popularne

Gdzie diabeł mówi dobranoc, czyli zapomniane dzielnice Legnicy i Wałbrzycha

Nowoczesne dzielnice robotnicze, z udogodnieniami typu toalety na półpiętrze czy umywalnie na strychu i pralnie w piwnicy, z przestronnymi kościołami, szkołami, a nawet salami kinowymi, dawały najważniejszym przedstawicielom klasy robotniczej rozpędzonego przemysłowego świata - górnikom i kolejarzom - wszystko, czego mogli potrzebować, aby żyć komfortowo, higienicznie, z dostępem do edukacji i kultury. Jak i kiedy ich chwała przeminęła?

Świątynie ruchomych obrazów (część 1)

Kiedy pod koniec XIX wieku bracia Lumière po raz pierwszy wprawili fotografie w ruch, mało kto przypuszczał, że kino stanie się jedną z najważniejszych instytucji nowoczesnego miasta. W ciągu zaledwie kilku dekad sale projekcyjne wyrosły obok teatrów, dworców i domów towarowych na symbole nowoczesności. To tutaj po raz pierwszy oglądano odległe kraje, uczono się mody, poznawano nowe obyczaje, śledzono wielką historię i przeżywano pierwsze filmowe wzruszenia...