Po lewej: Etienne Parrocel, „Portret Henryka Benedykta Stuarta”, 1742 r., Muzeum Narodowe w Kielcach. Po prawej: Rosalba Carriera, „Portret księcia Karola Edwarda Stuarta”, papier, pastel, 1737 r.
Wystawa „Sobiescy i Stuartowie – blask i widmo korony”
Fot. Marcin Wielgo / Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Recenzje

Jak nie zostać królem

Wystawa w Muzeum Pałacu w Wilanowie przypomina o ważnych, ale dziś trochę zapomnianych związkach, jakie łączyły rody Sobieskich i Stuartów. Opowiada także o tym, jak w ich czasach sztukę wykorzystywano w polityce, do budowania poparcia i tworzenia wizerunku.

2 maja 1719 roku do Bolonii dociera Maria Klementyna Sobieska. Tam per procura poślubia Jakuba III Stuarta, syna Jakuba II, obalonego króla Anglii i Szkocji.

Był to ostatni etap długiej epopei związanej z tym małżeństwem. Ślub młodej księżniczki był zaplanowany jesienią 1718 roku. Jednak w czasie podróży na tę uroczystość Maria Klementyna wraz z matką Jadwigą Elżbietą Sobieską zostały internowane w zamku Ambras, w Innsbrucku. Doszło do tego na żądanie dworu hanowerskiego w Londynie zaniepokojonego planowanym ślubem.

Nie pomogły interwencje u cesarza Karola VI w sprawie uwięzionych kobiet. Ostatecznie zwolennicy Stuartów organizują ucieczkę Marii Klementyny. Wieczorem 27 kwietnia 1719 roku w przebraniu opuszcza ona swoje komnaty i pieszo dociera do Gospody pod Czarnym Orłem. Następnego dnia rano z grupą zaufanych osób wyrusza w dalszą podróż. Przez przełęcz Brenner, Trydent, Rovereto docierają do terenów Republiki Weneckiej. Za nimi podąża cesarski pościg. Wreszcie, po pięciu dniach, docierają do celu. Maria Klementyna po dramatycznej podróży jest już bezpieczna.

Fot. Marcin Wielgo / Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Jak nie zostać królem
Lodovico Stern według Martina van Meytensa (1725 r.), „Portret Marii Klementyny”, 1740 r., Zamek Królewski w Warszawie

Dolce vita

Po ślubie młodzi małżonkowie wraz z dworem zamieszkali w Rzymie. Osiedli w XVII-wiecznym Palazzo del Re przy Piazza dei Santi Apostoli, specjalnie odnowionym na polecenie papieża Klemensa XI pod nadzorem architekta Alessandra Specchiego, m.in. współautora słynnych Schodów Hiszpańskich. Otrzymali iście królewską siedzibę. Nieco ponad rok po zaślubinach urodził się pierwszy syn, Karol Edward. W 1725 roku przychodzi na świat drugi, Henryk Benedykt. Tym samym zostaje przedłużona królewska dynastia Stuartów.

Jakub Stuart jest tytułowany przez zwolenników jako Jakub III, król Anglii, albo jako Jakub VIII, król Szkocji. Maria Klementyna nosi z kolei tytuł królewskiej małżonki.

Jednak nigdy nie objęli tronu.

Podobnie jak ojciec Marii Klementyny, Jakub Sobieski, który zabiegał o koronę Rzeczypospolitej. Wystawa w Pałacu w Wilanowie opowiada – po raz pierwszy – o związku obu rodów, które miały nadzieję ponownie rządzić. O splendorze władzy i jej ułudzie.

Fot. Marcin Wielgo / Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Jak nie zostać królem
Po lewej: Etienne Parrocel, „Portret Henryka Benedykta Stuarta”, 1742 r., Muzeum Narodowe w Kielcach. Po prawej: Rosalba Carriera, „Portret księcia Karola Edwarda Stuarta”, 1737 r.

Jej twórcom udało się zgromadzić cenne dzieła, w tym wiele pochodzących ze zbiorów prywatnych i publicznie nieprezentowanych. Nie brakuje wśród nich prac o wyjątkowej klasie artystycznej, jak powstały w 1692 roku „Portret królewicza Jakuba jako księcia Walii z Walterem Stricklandem” autorstwa Nicolasa de Largillierre’a, nadwornego malarza Ludwika XIV, czy namalowany ponad dekadę później „Portret królewicza Konstantego Sobieskiego” François de Troya, jeden z najpiękniejszych wizerunków Polek i Polaków, jakie w ogóle powstały. Wreszcie w Pałacu w Wilanowie znalazł się „Portret księcia Karola Edwarda Stuarta”, dzieło działającej w Wenecji wybitnej pastelistki Rosalby Carriery.

Fot. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Jak nie zostać królem
Nicolas de Largilliere, „Portret królewicza Jakuba jako księcia Walii z Walterem Stricklandem”, 1692 r., ze zbiorów prywatnych
Fot. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Jak nie zostać królem
François de Troy, „Portret królewicza Konstantego Władysława Sobieskiego”, 1703 r., ze zbiorów prywatnych
Fot. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Jak nie zostać królem
Rosalba Carriera, „Portret księcia Karola Edwarda Stuarta”, 1737 r., ze zbiorów prywatnych

Sama ekspozycja bardzo dobrze wpisuje się w program muzeum, które od lat bardzo konsekwentnie dzięki wystawom czasowym, wydawnictwom i materiałom na internetowej stronie poszerza wiedzę o właścicielach pałacu oraz kontekście historycznym i kulturowym, w jakim przyszło im żyć.

Dzięki tej stale prowadzonej pracy znacznie więcej dziś wiadomo o obyczajowości od XVII do XIX wieku, o mecenacie artystycznym, zwyczajach, wreszcie kuchni tego czasu. Wystawie „Sobiescy i Stuartowie – blask i widmo korony” towarzyszy zresztą bardzo ciekawy wybór tekstów dostępnych w wersji elektronicznej na stronie wilanow-palac.pl.

Młodzi małżonkowie mieli bardzo dobre, królewskie pochodzenie. Jakub III Stuart należał do dynastii, która od 1371 roku panowała w Szkocji, a od 1603 roku także w Anglii. Jednak jego ojciec Jakub II (VII Szkocki) w 1689 roku został zdetronizowany w wyniku tzw. chwalebnej rewolucji. Maria Klementyna była zaś najmłodszą wnuczką Jana III Sobieckiego, z rodu niedawno podniesionego do rangi królewskiej, jednak nadal opromienionego wojenną sławą dziadka. Dodatkowo była skoligacona z najważniejszymi europejskimi rodami, w tym władającymi m.in. Badenią Wittelsbachami.

Fot. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Jak nie zostać królem
Modlitewnik królowej Marii Stuart, ilum. mistrza arcybiskupa Franciszka de Rohan, 1535–1540 r., ze zbiorów prywatnych

O tej przeszłości przypominają na wystawie niezwykłe, wręcz unikatowe obiekty. Pierwszy to modlitewnik Marii Stuart, który powstał w latach 1535–1540 na zamówienie Louisa de Bourbon-Vendôme. Zdobią go miniatury jednego z najwybitniejszych artystów pracujących dla króla Franciszka I, tzw. Mistrza arcybiskupa Franciszka de Rohan. To jedna z najpiękniejszych książek powstałych w tamtych czasach. Drugim są płaskorzeźby z niezachowanego sarkofagu hetmana Stanisława Żółkiewskiego, wybitnego wodza i pradziada Jana III Sobieskiego.

Kres nadziei

Fot. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Jak nie zostać królem
Joseph Bolzern, „Jakub Edward Stuart”, 1858 r., obraz z kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Jakub Edward po śmierci swojego ojca w 1701 roku ogłosił się królem Anglii i Szkocji.

Został uznany przez kilku europejskich władców, w tym Ludwika XIV, króla Francji. To jednak nie przełożyło się na realną władzę mimo zabiegów dyplomatycznych, ale na wielokrotne spiski i powstania zwolenników Stuartów, jakie wybuchały w Szkocji w pierwszych dekadach XVIII wieku.

Ostatnią, najważniejszą próbę podjął w 1745 roku jego syn, książę Karol Edward. Udało mu się nie tylko zająć Edynburg, lecz także najechać Anglię. Jednak w kwietniu kolejnego roku poniósł klęskę pod Culloden. Był to ostateczny kres nadziei na rządy Stuartów, a samo powstanie stało się jednym z narodowych szkockich mitów i weszło do literatury za sprawą „Waverley” Waltera Scotta, a potem „Porwanego za młodu” Roberta Louisa Stevensona.

Sami Stuartowie do końca podkreślali swoje prawa do tronu.

Świadczy o tym m.in. zaprezentowany na wystawie medal upamiętniający królewicza Henryka Benedykta, kardynała i księcia Yorku, który po śmierci swojego starszego brata Karola Edwarda w 1788 roku został kolejnym pretendentem do tronu. Napis w otoku głosi (w tłumaczeniu): „Nie z pragnień ludzkich, lecz z woli Boga”. Przypomina on, że godność królewska Stuartów nie opiera się na uznaniu ludzi, lecz na boskim ustanowieniu.

Fot. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Jak nie zostać królem
Medal upamiętniający królewicza Henryka Benedykta księcia Yorku. Gioacchino Hamerani, 1788 r., zbiory prywatne

Ślub Jakuba III Stuarta i Marii Klementyny Sobieskiej był motywowany względami politycznymi i finansowymi. Ten drugi czynniki miał zresztą duże znaczenie. Żyjący na wygnaniu Stuartowie nieustannie potrzebowali gotówki, a

Maria Klementyna wniosła imponujący posag, w tym 1400000 liwrów
plus 250 tysięcy liwrów, jakie elektor saski był należny jej ojcu.

Związek ten, jak podkreślają twórcy wystawy, „połączył dwoje ludzi różnych narodowości, wywodzących się z odmiennych kultur”. I którzy z czasem coraz bardziej od siebie się oddalali.

Nie pomogły narodziny synów. Między małżonkami wybuchały spory. Z jednej strony dotyczyły faworytów króla, którzy zaczęli mieć wpływ nie tylko na Jakuba III, lecz także na wychowanie królewskich dzieci. Z drugiej zaś – samodzielności samej Marii Klementyny, która zgodnie ze zwyczajami obowiązującymi w szlacheckiej Rzeczypospolitej chciała odgrywać znaczącą rolę w zarządzaniu domem i majątkiem (jej własnym zresztą). Tymczasem

Fot. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Jak nie zostać królem
William Mosman, wg Francesca Trevisaniego (1719), „Portret Marii Klementyny Sobieskiej”, 1733 r.
Fot. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Jak nie zostać królem
William Mosman, wg Francesca Trevisaniego (1719), „Portret Jakuba III/VIII”, 1733 r.

Jakub III, przyzwyczajony do obyczajów w ówczesnej Anglii i Szkocji, jej jako kobiecie odmawiał prawa do posiadania własnego dworu i pieniędzy.

Ostatecznie w 1725 roku Maria Klementyna opuściła Palazzo del Re i zamieszkała w klasztorze benedyktynek Santa Cecilia in Trastevere. Do męża i dzieci powróciła dwa lata później, po zawarciu ugody dającej jej większą niezależność. Nie żyła jednak długo. Zmarła 18 stycznia 1735 roku, w wieku zaledwie 34 lat.

Fot. domena publiczna
Jak nie zostać królem
Herby Stuartów i Sobieskich. Rycina pochodzi z dzieła „Jan Sobieski, jego rodzina, towarzysze broni i współczesne zabytki” autorstwa Józefa Łoskiego. Warszawa 1883 r.

Pożegnanie iście królewskie

Jej pogrzeb, na życzenie papieża Klemensa XII, był niezwykle uroczysty. 10 lutego z Bazyliki św. Dwunastu Apostołów przeszła uroczysta procesja do Bazyliki św. Piotra, gdzie spoczęło jej ciało. Tam też siedem lat później, także na życzenie papieża, wzniesiono jej monumentalny nagrobek – jest jedną z zaledwie czterech kobiet pochowanych w tej świątyni. Zaprojektowany przez Filippa Barigioniego, z rzeźbami autorstwa Pietro Bracciego – spod jego dłuta wyszły też Neptun i trytony zdobiące Fontannę di Trevi – jest jednym z arcydzieł późnego baroku w Rzymie.

Jakub III zmarł w 1766 roku.
Jego starszy syn Karol Edward został nowym pretendentem do tronu jako Karol III. Zmarł 22 lata później.
Młodszy syn Henryk wstąpił zaś do stanu duchownego i w 1747 roku został kardynałem.
Po jego śmierci w 1807 roku wygasła męska linia królewskiej rodziny Stuartów.

Ostatnim jej przedstawicielom – Jakubowi III Stuartowi i jego dwóm synom – wzniesiono także nagrobek w Bazylice św. Piotra. Wykonał go Antonio Canova, najwybitniejszy rzeźbiarz doby klasycyzmu. I powstał on, paradoksalnie, dzięki wsparciu finansowemu Jerzego, księcia Walii i przyszłego Jerzego IV. Członka dynastii hanowerskiej, z którą przez lata walczyli o tron Stuartowie.

„Sobiescy i Stuartowie – blask i widmo korony” opowiada o historii obu rodów. Jednak – i to niemniej ważny wątek – o sztuce jako narzędziu politycznym. O tym, w jaki sposób wykorzystywali ją Sobiescy i Stuartowie do kreowania własnego wizerunku, zdobywania poparcia i wpływów. Jak za pomocą sztuki zabiegano o realizację własnych celów politycznych.

Jakuba III i Marię Klementynę wielokrotnie przedstawiano jako parę królewską.

Na portretach autorstwa Antonio Davida, malarza związanego ze Stuartami, on jest w zbroi okrytej płaszczem na podbiciu gronostajowym, z najważniejszymi orderami – angielskim Podwiązki, czyli św. Jerzego, oraz szkockim Ostu, czyli św. Andrzeja. Ona na ramionach ma także królewski płaszcz. Podobnie ich synów od dzieciństwa portretowano z najważniejszymi odznaczeniami Anglii i Szkocji, by podkreślić prawa młodych Stuartów do tronu.

Fot. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Jak nie zostać królem
Antonio David, wg Martina van Meytensa (1725) „Portret Marii Klementyny”, 1730 r., zbiory prywatne
Fot. Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Jak nie zostać królem
Antonio David, wg Martina van Meytensa (1725) „Portret Jakuba III/VIII”, 1730 r., zbiory prywatne

Narzędzia propagandy

Nie ograniczano się do malarstwa. Wykorzystywano grafikę, która szerzej docierała do odbiorców. Bardzo szybko po ślubie pojawiły się wizerunki Marii Klementyny jako królewskiej małżonki. Na wystawie znalazł się m.in. jej portret rytowany przez Johanna Martina Bernigerotha. Jest na nim w haftowanej, ozdobionej klejnotami sukni z głębokim dekoltem i obowiązkowo w gronostajowym płaszczu. Dodatkowo inskrypcja zamieszczona na grafice opisuje Marie Klementynę jako żonę pretendenta do tronu Wielkiej Brytanii. Stuartowie, nawet pozbawieni tronu, mieli być postrzegani przez im współczesnych jako władcy.

Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie
Jak nie zostać królem
Johann Martin Bernigeroth, „Portret Marii Klementyny Sobieskiej”, 1725–1750 r. Muzeum Narodowe w Warszawie

Narzędziami politycznej propagandy były też rzeźby, medale, a nawet przedmioty codziennego użytku. Jednak wystawa przypomina o jeszcze jednej ze sztuk, którą bardzo sprawie wykorzystywali Stuartowie: muzyce.

Co więcej, została ona potraktowana jako autonomiczna, ważna część ekspozycji. To nadal rzadka praktyka w muzeach poświęconych sztuce. Sprawia też, że wilanowska wystawa jest wyjątkowa.

Chcesz być na bieżąco z przeszłością?

Jakub III Stuart i Maria Klementyna Sobieska odgrywali szczególną rolę w życiu muzycznym Wiecznego Miasta lat 20. i 30. XVIII wieku. Szczegółowo opisuje ją wydana niedawno przez wilanowskie muzeum książka Anety Markuszewskiej „W cieniu korony. Muzyka w polityce Jakuba III Stuarta i jego żony Marii Klementyny Sobieskiej w Rzymie (1719–1735)”. Parze królewskiej zadedykowano aż 18 oper, w tym tak wybitne, jak „Didone abbandonata” (1726) Leonarda Vinciego i „Siroe Re di Persia” (1727) Nicola Porpory. Obie skomponowano do libretta Pietra Metastasia, najwybitniejszego autora tekstów operowych tej epoki. W karnawale 1727 roku wystawiono też operę „Gismondo, re di Polonia”, dedykowaną Jakubowi III, skomponowaną również przez Leonarda Vinciego, jednego z najważniejszych neapolitańskich twórców pierwszej połowy XVIII wieku. To dzieło unikatowe – w 2020 roku wydano po raz pierwszy jego nagranie – bo poświęcone zawarciu unii lubelskiej. Dzieje Polski bardzo rzadko pojawiały się bowiem w dawnej muzyce operowej.

Na wystawie można posłuchać utworów w bardzo dobrych wykonaniach, m.in. Musica Antiqua Köln pod dyrekcją Reinharda Goebela. Jednak wystawa, a przede wszystkim książka Anety Markuszewskiej, zwraca również uwagę na pomijane zazwyczaj libretta oper, uznawane za drugorzędne, a często też za słabe literacko. A to one pozwalały formułować przekaz polityczny. W przypadku Stuartów wspierały ich roszczenia do tronu, kreowały ich pozytywny obraz jako strażników praw i cnót, do tego przedstawiane w nich opowieści można odbierać jako odzwierciedlenie losów samej rodziny królewskiej. I słuchając arii „Vò solcando un mar crudele” opery „Artaserse” (1730) Leonarda Vinciego, trudno nie pomyśleć o Marii Klementynie, której zadedykowano ten utwór:

„Przemierzam okrutne morze bez żagli i bez lin:
Fala drży, niebo ciemnieje, wiatr się wzmaga,
I brakuje mi umiejętności,
Za pragnieniami losu jestem zmuszony podążać.
Nieszczęśliwy, w takim stanie jestem opuszczony przez wszystkich:
Towarzyszy mi tylko moja niewinność,
Która prowadzi mnie do katastrofy”
Jak nie zostać królem

„Sobiescy i Stuartowie – blask i widmo korony”

                  Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, Warszawa, do 31.05.2026,               kuratorzy: Marta Gołąbek, Alicja Łoboda, Agnieszka Pawlak, Michał Witkowski

Artykuł ukazał się drukiem w kwartalniku „Spotkania z zabytkami” nr 2/2026   

Zachęcamy do zakupu prenumeraty, bądź aktualnego numeru pisma


Piotr Kosiewski

Krytyki sztuki, który publikuje m.in. na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Jest też laureatem Nagrody Krytyki Artystycznej im. Jerzego Stajudy. W przeszłości zajmował się też m.in. wymiarem historycznym ochrony zabytków. Jest współautorem antologii „Zabytek i historia”, XIX-wiecznych tekstów poświęconych konserwacji i ochronie zabytków.

Popularne

Oczy szeroko zamknięte już otwarte

„Sposoby widzenia” w Muzeum Sztuki w Łodzi są wystawą, która nie poddaje się widzowi od razu. Trzeba w nią wejść, wdrapywać się przez trzy piętra, czasem nawet potknąć się o przyzwyczajenia własnego wzroku. To nie jest ekspozycja, która chce być czytelna od razu, zmuszać do miłości od pierwszego wejrzenia...

Zza zamkniętych oczu

Było ich pięciu: Leopold Gottlieb, Wlastimil Hofman, Mieczysław Jakimowicz, Jan Rembowski i Witold Wojtkiewicz. Od sierpnia 1905 do lutego 1908 roku tworzyli nieformalną – bo nigdy nie ogłosili żadnego manifestu – grupę artystyczną, która w dobie rozpoczynających się wielkich geopolitycznych przetasowań dążyła do uwolnienia się od narodowościowych, tożsamościowych czy społecznych obowiązków sztuki...