Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie
- dlaczego Rozalia ks. Lubomirska uciekała z Kresów do Paryża
- czemu polska arystokracja patrzyła na nią krzywo
- kto jest autorem lub autorką jej portretu
Kiedy 16 października 1768 roku w czarnobylskim pałacu na świat przyszła córka hrabiego Jana Mikołaja Chodkiewicza i Marii Ludwiki Rzewuskiej, córki hetmana Wacława, imię dostała po babce, Rozalii z Czapskich. Uważano, że w spokoju i luksusie dożyje sędziwego wieku, z czasem stając się otoczoną powszechnym szacunkiem matroną.
Nie przypuszczano, że jej udziałem będzie życie namiętne i krótkie.
Wyrosła na interesującą kobietę „wzrostu średniego, włosów blond, wielkich oczów niebieskich, nosa kształtnego, drobnych ust” (jak zapisał w paszporcie urzędnik). Z kresowych dóbr – Czarnobyla, Szkłowa, Nowej Myszy i Młynowa, bogatego świata zasiedziałej magnaterii – wyrwało ja małżeństwo. 1 października 1785 roku poślubiła kasztelana kijowskiego Aleksandra Lubomirskiego (z linii przeworskiej). Ale atrakcje prowincji, takiej czy innej, były dla niej zbyt jałowe. Co innego Warszawa, w której inteligentną, śliczną i dowcipną arystokratkę kręgi bon vivantów przyjęły z otwartymi ramionami. Dosłownie. Dopasowała się ochoczo do libertyńskiego stylu wielkiego miasta i jego ulubieńców.

„Podczas Sejmu Wielkiego trzy najpiękniejsze kobiety Warszawy: [Katarzyna] Kossakowska, podskarbina koronna, z domu Sanguszkówna, Rozalia ks. Lubomirska i Julia Potocka, z domu Lubomirska, dobijały się o względy i serce księcia Józefa Poniatowskiego”
– pisał Kajetan Koźmian. Kiedy na prowincję zaczęły docierać pikantne plotki, mąż podjął próbę wyrwania swawolnej połowicy z kręgu patentowanych grzeszników.
Paryż jak magnes
Latem 1789 małżonkowie wyjechali do Paryża. Zatrzymali się u księżnej marszałkowej Izabeli Lubomirskiej z Łańcuta, krewnej Aleksandra. W jej apartamentach, w jednym ze skrzydeł Palais Royal, Rozalia powiła córkę Aleksandrę. Mąż rychło zorientował się, że wepchnął żonę z warszawskiego deszczu pod paryską rynnę. „La charmante princesse” zaprzyjaźniła się z hrabiną du Barry (metresą Ludwika XV) i księżną Marią Luizą de Lamballe, przyjaciółką Marii Antoniny [1]. Stała się przelotną, ale jednak gwiazdeczką wersalskiego pałacu, a
Lubomirski – potupawszy ze złości, mógł co najwyżej wyjechać obrażony i zaszyć się w swych przeworskich dobrach.
Do wyjazdu z Paryża zmusił żonę zakręcając kurek z pieniędzmi. Francuskie przyjaciółki nie miały zamiaru jej utrzymywać, więc wiosną 1791 zjechała do kraju. Zatrzymała się w Warszawie, bo o powrocie do mężowskiego domu słyszeć nie chciała. Małżonek też przestał o to zabiegać.
Bawiła się świetnie, a szeroko komentowane romanse księżnej (wśród jej kochanków wymieniano m.in. Stanisława Augusta, ceniącego panie z paryską edukacją) przerwała dopiero strzała Amora.

Rozalia zakochała się w Tadeuszu Mostowskim, senatorze młodym, przystojnym i majętnym. Razem wyjechali – w sierpniu 1792 roku – do ogarniętego już gorączką rewolucji Paryża. On jako dyplomata (w rzeczywistości próbował zniknąć z oczu liderom konfederacji targowickiej), ona – jako jawnogrzesznica. Filip Mazzei, agent Stanisława Augusta, obserwator poczynań Polaków na obczyźnie, donosił, że nawet obecność córeczki nie przeszkadza matce prowadzić swobodnego trybu życia. Wydawało się, że jej znajomości pomogą Mostowskiemu w misji, ale tylko ściągnęły na Rozalię podejrzliwy wzrok radykałów. Kontakty z niedobitkami dworu Marii Antoniny, narastające obsesje liderów rewolucji, przejęte listy z pogardliwymi wobec nich uwagami, skończyły się jej aresztowaniem we wrześniu 1793 roku i osadzeniem w więzieniu La Petite Force. W tym samym, w którym rok wcześniej miejski plebs zlinczował księżną de Lamballe za to tylko, że była przyjaciółką królowej.
Wkrótce po aresztowaniu Rozalii Mostowski wrócił do kraju, przedkładając możliwe szykany carskiego ambasadora nad ostrze gilotyny. Władze nie reagowały na interwencje Polaków mieszkających w Paryżu, zlekceważyły nawet szanowanego w kręgach jakobińskich Kościuszkę. Lubomirskiej pozwolono jedynie na zatrzymanie przy sobie córki, osładzającej w ten sposób pobyt w więzieniu.
Robespierre, stroniący od kobiet mizantrop, uczciwy, niepijący i bezduszny dołączył ją do długiego orszaku niepotrzebnych ofiar Wielkiej Rewolucji. Córkę Rozalii umieszczono w więziennym szpitalu, skąd wykupili ją wysłannicy ojca i przez Szwajcarię wywieźli do Berlina [2].

Bezgłowe widmo
W spływającej krwią Francji śmierć Lubomirskiej przeszła bez echa. Co innego w Polsce, przez którą przebiegł dreszcz zgrozy. Arystokracja była wstrząśnięta, nie tyle śmiercią towarzyskiej „czarnej owcy”, co tym, jak łatwo się to stało.

Rozalia przeżyła chwile pośmiertnej sławy. W powielanych gazetkach i listach do kuzynek pisano o tajemniczych znakach, o bezgłowym widmie w młynowskim pałacu i tym podobnych ezoterycznych nonsensach modnych w ostatnich latach I Rzeczypospolitej.
W obiegu pojawiły się jej wizerunki. Znany jest malarski portret [3] i wykonane według niego miniatury, ze zbiorów XX. Czartoryskich [4]. Portretowała ją (1789-1790) Anna Rajecka (repr. powyżej), bywalczyni obiadów czwartkowych, domniemana córka (lub kochanka – w zależności od źródła plotki) Stanisława Augusta [5]. Znana jest akwaforta z końca XVIII stulecia pokazująca Lubomirską „w popiersiu, w prawym profilu, w modnej fryzurze i nakryciu głowy (poniżej).

Jest to, może wykonany w Paryżu ad vivum, mały portrecik pięknej młodej kobiety, bezpretensjonalny i bardzo kameralny” [6]. Przez 200 lat nie znano autora, bo grafika nie była sygnowana [7].
Kilka lat temu na aukcję w krakowskiej galerii Nautilus trafiła odbitka stanowa (fot. poniżej), bez podpisu w języku francuskim, z innym modelowaniem szczegółów, bardziej eteryczna niż wersja ostateczna. Wymiary identyczne (60×62 mm), ale rysunek delikatniejszy. W lewym dolnym rogu pojawiły się inicjały CR. Nie udało się, mimo sięgnięcia do specjalistycznej literatury, przyporządkować ich żadnemu francuskiemu grafikowi z tego czasu. Albo daty życia inne, albo styl, albo tematyka.
A może szukano zbyt daleko? Może CR to Konstancja Małgorzata z Lubomirskich Rzewuska, zapomniana, a utalentowana, rysowniczka i graficzka [8]. Urodziła się w 1761 roku. Córka Stanisława Lubomirskiego i Izabeli z Czartoryskich, pokochała Jerzego Wielhorskiego, ale wydano ją w 1782 roku za kuzyna, Seweryna Rzewuskiego, późniejszego hetmana i jednego z liderów konfederacji targowickiej. Jako młoda dziewczyna Konstancja parała się malarstwem i rysunkiem, a specjalizowała w portretach. Wykonała też, już w początkach XIX wieku, dwa ekslibrisy przez siebie autoryzowane: własny i Henryka Lubomirskiego [9]. Zachowała się także akwaforta przedstawiająca popiersie brodatego starca [10].
Czy nie mogła narysować portretu Rozalii? To więcej niż prawdopodobne.

Na początku 1789 roku małżonkowie mieszkali w Paryżu. Rzewuski rychło wyjechał, ale ona została dłużej. Mieszkała u matki, u której zatrzymali się także próbujący ratować małżeństwo Lubomirscy. Skoligacone panie doskonale się znały. Kiedy córka Rozalii – Aleksandra, po śmierci ojca, zaczęła bywać w arystokratycznym świecie, znajdowała się pod opieką Konstancji Rzewuskiej. W 1805 roku syna Konstancji – Wacława Seweryna Rzewuskiego, i córkę Rozalii, połączył węzeł małżeństwa [11].
Zawiązany ze względów majątkowo-rodzinnych, nie dał im szczęścia. Wacław zwany „Emirem” przebywał miesiącami na Ukrainie, później na Bliskim Wschodzie; żonę widywał rzadko, w 1811 roku de facto opuścił ją, choć rok później zapisał „najukochańszej małżonce” dożywocie na całości swych dóbr. W 1831 roku ostatecznie przepadł bez wieści.
Co do pewnego ustalenia autorstwa akwaforty – może ślad znajdzie się kiedyś w przepastnych rodowych archiwach. Dziś cieszmy się nieznaną wersją rzadkiego graficznego polonicum z XVIII wieku, portretem kobiety pięknej i wyzwolonej.
[1] http://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/aleksandra-franciszka-teofila-rzewuska.
[2] Zob. M. Jastrzębska, „Rokoko, dama i gilotyna. Historia księżnej Rozalii z Chodkiewiczów Lubomirskiej”, Warszawa 2005.
[3] http://cyfrowe.mnw.art.pl/dmuseion/docmetadataprint?id=17708 3/3.
[4] A. Chiron‑Mrozowska, „Króla Stanisława Augusta kolekcja miniatur”, „Rocznik Historii Sztuki”, Warszawa 2004, t. XXIX, s. 125, 136, il. 8, 9, 10, s 156, nr kat. 89, s 180. Autorka pisze, że Stanisław August nie życzył sobie wiernej repliki. W liście do Bacciarellego udzielał mu wskazówek: „Drogi Marcello, zrób u Lesseura kopię przesłanego Ci tutaj portretu zmarłej księżnej Aleksandry Lubomirskiej. Powiedz mu jednakże, aby odmalował ją w ten sposób, żeby szyja wyszła znacznie mniej gruba, a w tym celu należy zwrócić głowę nieco w prawo i niech nie będzie tak szeroka. Ponadto trzeba zrobić prawy policzek mniej wydatny, wówczas podobieństwo będzie bliższe”.
[5] J. Guze, „Dziewczyna z gołąbkiem”, [w:] A. Grochala, J. Sikorska (red.), „Mistrzowie pastelu”, Warszawa, 2015.
[6] H. Widacka, ‘Różyczka z Czarnobyla”, http://www.wilanow-palac.art.pl/rozyczka_z_czarnobyla.html.
[7] Katalog portretów…, poz. 2986.
[8] A. Jakubowska, „Artystki polskie”, Warszawa, 2011.
[9] M. Grońska, „Ekslibrisy. Wiadomości zebrane dla kolekcjonerów”, Warszawa 1992, s. 35.
[10] SAP t. IX, s. 415.
[11] „Mémoires de la contesse Rozalie Rzewuska”, Rzym 1939.
Papierowa wersja magazynu „Spotkania z Zabytkami” ukazuje się jako kwartalnik. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!