Zalipie w trzech pokoleniach
Od lewej: Gabriela Miś – młodsza córka Pani Bogusławy, Magdalena Bochenek (z domu Miś) – córka Pani Bogusławy, Maria Chlastawa – seniorka rodu, Bogusława Miś – córka Pani Marii. Zalipie, czerwiec 2025 r.
Fot. Karolina Jonderko
Artykuły

Zalipie w trzech pokoleniach

Dzięki malowanym kwiatom małopolska wieś Zalipie zyskała światową sławę i została wpisana na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego (powstałą w wyniku ratyfikowania przez Polskę Konwencji UNESCO w sprawie ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego z 2003 roku). W jednym z domów – zagrodzie „Malowany Miś” – słynne kwiaty maluje się nieprzerwanie od wielu pokoleń.

Z Tarnowa do Zalipia, najbardziej kolorowej wsi w Polsce, jest niecałe 35 kilometrów.
Fot. Robert Neumann / Forum
Zalipie w trzech pokoleniach
Zalipie, kwiecień 2020 r.

Już chwilę po wjeździe na główną drogę wsi wszystko się zmienia. Malowane kwiaty są wszędzie. Na domach, płotach stodołach, studniach, ulach czy psich budach. Zdobią też wnętrza budynków: ściany, meble, piece i ceramikę.

Tradycja malowania kwiatów liczy sobie tutaj już ponad sto dwadzieścia lat.

Wszystko zaczęło się na przełomie XIX i XX wieku, kiedy mieszkanki Zalipia znalazły sposób na upiększanie swoich domów. Farby i sposób malowania podpatrzyły u malarza w kościele parafialnym we wsi Gręboszów. Na pobielone wapnem ściany izb zaczęły nanosić nieregularne plamki, czyli tak zwane „packi”. Wykorzystywały w tym celu rozdrobnioną w mleku sadzę. I tak stopniowo po wewnętrznych ścianach izb, zaczęły zdobić w końcu swoje domy z zewnątrz. Ich ściany coraz częściej przypominały kolorową łąkę. Nie było i nie ma jednego wzoru czy szablonu.

Każdy bukiet jest jednocześnie wizytówką autorki.

Taką właśnie kolorową wieś zobaczył Władysław Hickel, urzędnik z Krakowa, który był w Zalipiu z wizytacją. I w 1905 roku napisał o wsi artykuł do czasopisma „Lud”.

Fot. wikimedia commons
Zalipie w trzech pokoleniach
Felicja Curyło, autoportret

Jednak o prawdziwą sławę kolorowej wsi zadbała dopiero Felicja Curyłowa, najbardziej znana malarka, która w Zalipiu spędziła prawie całe życie. To ona w zainicjowała budowę Domu Malarek, gdzie twórczynie miały się spotykać oraz dzielić doświadczeniami. Budynek ostatecznie oddano do użytku w 1977 roku. Dzisiaj jest ośrodkiem artystów z całego Powiśla Dąbrowskiego, miejscem, które każdego roku tłumnie odwiedzają turyści i w którym można spróbować swoich sił na warsztatach z malowania słynnych kwiatów.

Fot. Henryk Bielamowicz / Wikimedia Commons
Zalipie w trzech pokoleniach
Dom Malarek w Zalipiu

Podczas swojej kolejnej wizyty w Zalipiu zaglądam do zagrody  „Malowany Miś”. Mieszka tutaj wielopokoleniowa rodzina zalipiańskich malarek, w tym jedna z najstarszych Maria Chlastawa. W domu tej 88-letniej kobiety tradycje malarstwa zalipiańskiego przekazywane są od wielu pokoleń. Jej mamą była Felicja Wolańska z domu Curyło. Maria Chlastawa będąc dzieckiem malowała na kartkach papieru kwiaty tak jak jej matka i inne kobiety w Zalipiu. Swój dom ozdabiała kwiatami z bibuły i wycinankami. Zadebiutowała w 1960 roku w konkursie na „Malowane Chaty” w Zalipiu uzyskując drugą nagrodę.

Przez lata reprezentowała swoje umiejętności i zalipiańskie rękodzieło na całym świecie między innymi we Włoszech, Szwecji czy Niemczech. W 2019 roku została wyróżniona za propagowanie kultury oraz ciągłe kultywowanie tradycji Zalipia.

W 2025 roku została uhonorowana  nagrodą im. Oskara Kolberga za zasługi dla kultury ludowej. Swoje umiejętności przekazała córce Bogusławie Miś i wnuczkom, Magdalenie Bochenek i Gabrieli Miś. To właśnie one witają mnie w zagrodzie „Malowany Miś”. We wnętrzu jednego z budynków jest rozstawiona sztaluga, przy której na co dzień pracuje Bogusława Miś. To na jej cześć powstała nazwa zagrody.

Zagroda „Malowany Miś” jest nie tylko jedną z tradycyjnych zagród na mapie Zalipia, to również kolebka narodzin firmy, która bazuje na tradycji malarstwa i zdobienia kwiatami zalipiańskimi różnych produktów. Bogusława Miś od najmłodszych lat, pod okiem babci i mamy, zapoznawała się z tradycyjnymi technikami dekorowania domów wewnątrz i na zewnątrz, wykonywania malowanych „dywanów”, „rogówek” (na papierze i tkaninie), obrusów, a przede wszystkim wycinanek (malowanych).

Dzisiaj twórczość Bogusławy Miś wyróżniają jednobarwne białe kwiaty na budynkach drewnianych. To jednocześnie jedna z najstarszych technik zdobniczych. Wnętrze jej warsztatu to ekspozycja z malowanych mebli, talerzy, filiżanek, szklanek, wazonów, drewnianych desek, pisanek, ale też odzieży.

Na co dzień Bogusława prowadzi w „Malowanym Misiu” warsztaty dla turystów.

Fot. Karolina Jonderko
Zalipie w trzech pokoleniach
Malowany Miś. Od lewej: Gabriela Miś – młodsza córka Bogusławy, Magdalena Bochenek (z domu Miś) – córka Bogusławy, Maria Chlastawa – seniorka rodu, Bogusława Miś – córka Marii. Zalipie, czerwiec 2025 r.

Jej twórczość kontynuują córki Magdalena i Gabriela. One też malują, a jednocześnie czynnie promują sztukę ludową Zalipia. Bogusława, Magdalena i Gabriela wyjeżdżają na wystawy i jarmarki, prowadzą warsztaty dla dzieci i osób starszych. „Malowanego Misia” założyły z myślą o turystach poszukujących śladów historii oraz o osobach twórczych, wrażliwych na nowe inspiracje.

– Ostatnio malowałyśmy na wyjeździe u aktorki Joanny Jabłczyńskiej pomagając spełnić jej marzenie o odrobinie Zalipia we własnym domu. Każdy namalowany u niej kwiat to tradycja, która od pokoleń żyje w naszej rodzinie. Takie chwile przypominają nam, że zalipiańskie malarstwo to coś więcej niż piękne wzory – to historia, pasja i dziedzictwo, którym chcemy się dzielić z innymi. Cieszymy się, że możemy przenosić ten wyjątkowy klimat do kolejnych miejsc – opowiada Magdalena Bochenek.

Bogusława i Magdalena ozdobiły zalipiańskimi kwiatami kurnik i studnię w ogrodzie Joanny Jabłczyńskiej, ale najbardziej spektakularnym elementem całego projektu okazała się brama wjazdowa. Powstały na niej wyjątkowe skrzydła z przepięknym zalipiańskim motywem w szafirowym kolorze. To autorski projekt Bogusławy Miś, który po raz pierwszy pojawił się na drzwiach pracowni w Zagrodzie „Malowany Miś”.

Wszystkie kobiety z rodziny często są też przewodniczkami po rodzinnym Zalipiu.

– Oprowadzamy turystów, aby pokazać, że ta wyjątkowa miejscowość to nie skansen, ale przede wszystkim żywa wieś. Mieszkają tu ludzie, którzy na co dzień pielęgnują tradycję malowania kwiatowych ornamentów na swoich domach, stodołach i budynkach gospodarczych.

Fot. Karolina Jonderko
Zalipie w trzech pokoleniach
Malowany Miś. Zalipie, czerwiec, 2025 r.

Podczas zwiedzania można zobaczyć, jak wygląda codzienne życie mieszkańców oraz poznać historię i znaczenie tej niezwykłej sztuki ludowej. Wielu gospodarzy z dumą otwiera swoje domostwa dla odwiedzających, dzieląc się opowieściami o tradycji, rodzinnych zwyczajach i procesie tworzenia charakterystycznych malatur.

– Moim celem jest pokazanie prawdziwego Zalipia – dodaje Magdalena.

Papierowa wersja magazynu „Spotkania z Zabytkami” ukazuje się jako kwartalnik. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!


Magdalena Magdalena Gorlas

Dziennikarka specjalizującą się w zagadnieniach związanych z fotografią i kulturą wizualną, designem polskim i zagranicznym. Publikowała m.in. w Gazecie Wyborczej oraz pismach wnętrzarskich.

Popularne

Dywany z płatków wiary

Co roku w Boże Ciało kilkuset mieszkańców niewielkiego Spycimierza w woj. łódzkim wstaje bladym świtem, by zamienić wiejskie ulice w ponadkilometrowy kobierzec utkany z róż, maków i jaśminu. Podobne kwietne cuda tworzy się też m.in. w Kluczach (woj. małopolskie), Zalesiu Śląskim, Olszowej, Zimnej Wódce. Ta trwająca blisko 200 lat tradycja – od 2018 r. wpisana na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego, a od 16 grudnia 2021 r. na Listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości UNESCO – stała się symbolem siły wspólnoty i żywego dziedzictwa, które wciąż rozkwita...