Afera wybuchła w lutym tego roku. Kilku polityków oburzyło się czasową wystawą „Re: Średniowiecze 1000 lat, 1000 wersji” w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Otwarta w styczniu ekspozycja za cel obrała sobie zdarcie ze średniowiecza etykiety z napisem „nędza, ciemnota i zabobon”, ukazanie złożoności i atutów tej długiej epoki oraz uzmysłowienie odbiorcom, jak przetwarzano ją i wykorzystywano w późniejszych okresach aż do dzisiaj. I właśnie to „dzisiaj” zabolało krytykujących. Poszło o wieńczącą wystawę galerię memów – współczesnych grafik z żartobliwym komentarzem wykorzystujących średniowieczną ikonografię – w tym często religijną.
Wszystko za zgodą ich twórczyni, historyczki sztuki Zofii Załęskiej, która komentując sprawę, przytomnie zauważyła, że jej dzieła, zamówione zresztą przez muzeum, są „normickie”, czyli odzwierciedlają poziom bezpiecznych, niekontrowersyjnych obszarów internetu.
Jak często bywa, dzięki skandalowi wystawa zaistniała silniej w zbiorowej świadomości, co – być może – przełoży się na większą liczbę widzów. Z jaką opowieścią są konfrontowani?
Czy zmienią swój stosunek do średniowiecza, jeśli przyjąć za twórcami wystawy – że niemal wszyscy uważają tę epokę za dno nie do przebicia?

W promocyjnym filmie jeden z autorów ekspozycji, Kacper Grześkowiak, mówi, że wystawę stworzyli ludzie, „którzy kochają średniowiecze, dla ludzi, którzy chcą je pokochać”. Czy odnajdą się zatem na niej widzowie bez miłosnych zamiarów?
Przekaz niedokończony
Wystawa klarownie dzieli się na dwie części. Pierwsza rozjaśnia „wieki ciemne” i stara się je przedstawi jako migotliwą i różnorodną mozaikę. Druga pokazuje, co ludzie kolejnych epok robili i robią ze średniowieczną spuścizną oraz po co. Za wstęp służy syntetyczna wymiana zdań na planszach stylizowanych na ekran smartfonu. Dialog sceptyka i eksperta entuzjasty kończy się konkluzją:
„To nie średniowiecze jest nudne, tylko to, co o nim powtarzamy”.

Potem dostajemy nieszablonowo podane informacje o zróżnicowanych, zależnie od terytorium, granicach czasowych wieków średnich i ograniczeniu epoki do obszaru rzymskiej, a potem chrześcijańskiej Europy. Na marginesie, trochę zbyt wąskim, wybrzmiewa informacja o rozkwitającym wówczas kulturalnie i naukowo świecie islamu.
Wyliczanie atutów epoki zaczyna się od… renesansu. Tyle że krótkotrwałego renesansu karolińskiego. Potem dowiadujemy się o powiązanej z nim ewolucji pisma, aż po – stanowiące jedną z granic epoki – wynalezienie druku. Są też inne „wynalazki” średniowiecza, których doświadczamy i dziś, m.in. miejski samorząd, cechy rzemieślnicze i… monarchie (jest ich w Europie jeszcze dwanaście). Czytamy o uniwersytetach i intelektualnej różnorodności, choć przytomnie
wybrzmiewa informacja, że owa różnorodność była jednak możliwa jedynie w ciasnych granicach chrześcijańskich doktryn.
Później jednak niewiele na ten temat, choć z punktu widzenia rehabilitacji średniowiecza dobrze byłoby więcej dowiedzieć się o uczelniach i ich ówczesnej roli.
Wypadałoby też pokazać, że w architekturze gotyk z jego konstrukcyjną finezją był oryginalnym wynalazkiem epoki, niezwiązanym – odmiennie niż romanizm – ze światem antycznym. Można by nawet wspomnieć o pokrewieństwie eterycznych niekonstrukcyjnych ścian gotyku z architekturą modernizmu. Słabo wybrzmiewa też przekaz o miastach, choć to one były przede wszystkim matecznikiem wynalazków i postępu w dzisiejszym jego rozumieniu.
Dobrze by też uzmysłowić widzom, że tak lubiane dziś rynki starówek i ich przestrzenna klarowność to właśnie scheda po średniowieczu.
Oczywiście nie wszystko da pokazać. By pierwsza część wystawy nie była jedynie planszówką, są na niej historyczne artefakty, ale rzecz ograno wygodniejszymi w eksponowaniu drobiazgami w postaci igieł, monet, kości do gry czy szachów (są również topór i replika korony).
Jeden z materialnych dowodów na długie trwanie średniowiecza stanowią dzbany i garnki, których forma przypomina dzisiejsze naczynia.
W zasadzie się zgadza, tyle że nasza ceramika podobna jest także do starożytnej. Ciekawszym zobrazowaniem tezy o materialnych zdobyczach średniowiecza byłoby pokazanie tego, co jest dla niego unikatowe. Choćby modelu mechanizmu zegarowego i jego tarczy, których pierwsze europejskie wersje powstały właśnie w późnych wiekach średnich. Ciekawie byłoby wspomnieć, że wybijanie godzin było pierwszym niezależnym od położenia słońca nadaniem rytmu codziennym czynnościom (dziś staliśmy się niewolnikami tak odmierzanego czasu). Gdy dodać do tego skomplikowane mechanizmy zegarów astronomicznych, możemy mówić o średniowiecznym rodowodzie automatyki (zrodzonej niezależnie od starożytnych wynalazków z tej dziedziny).

Nie dla maluczkich
Do części drugiej, znacznie ciekawszej i lepiej przemyślanej, prowadzi rodzaj bramy. Każde jej „przęsło” mówi o postrzeganiu średniowiecza w innej epoce – bądź jako źródła prestiżu i legitymizacji pozycji na drabinie społecznej, bądź jako romantycznego natchnienia dla poetów, pisarzy i architektów. Na Karola Wielkiego stylizował się Napoleon, na pradawne rycerskie rody powoływali się barokowi arystokraci. Występuje też średniowiecze jako źródło kreacji państw narodowych oraz baza kulturowej tożsamości, na której próbowano oprzeć kształtowanie społeczeństw. Ten ostatni wątek silnie wybrzmiewa w treściwym, zajmującym oraz bogato ilustrowanym przeglądzie ikonografii i haseł politycznych zatytułowanym „Średniowieczna Atlantyda”. Są tu odwołania i do rycerskiego etosu, i do honoru, i do wikińskiej siły czy pogłębionego życia religijnego i duchowego. Wieki średnie służyły przy tym za broń obosieczną: podobnymi hasłami i obrazami posługiwały się w ostatnich dwóch stuleciach konkurujące z sobą państwa i narody, które ze Średniowiecza wywodziły swoje przewagi kulturalne i prawa do panowania czy do terytoriów. W zaborze rosyjskim neogotyk funkcjonował jako styl rdzennie polski, w Cesarstwie Niemieckim – jako germański. Ochoczo po waleczne wątki z dawnych wieków sięgali z jednej strony Stalin, a z drugiej – Hitler, Salazar czy Franco. Ci drudzy sakralizowali działania swoich państw, nawiązując do krucjat. Nie tylko zresztą oni, ten rys był obecny i w międzywojennej Polsce.

Po II wojnie światowej średniowieczne czasy Piastów idealnie nadawały się, by podkreślać polskość Ziem Zachodnich.
Interesujących krajowych wątków jest w tej części wystawy znacznie więcej…
(…)
Cały artykuł w kwartalniku „Spotkania z Zabytkami” 3/2026. Na rynku od 1 lipca. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!
„Re: Średniowiecze. 1000 lat 1000 wersji”
Wystawa w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie, do 4 października 2026 r.
Kuratorzy: prof. dr hab. Maciej Michalski, Michał Gniadek-Zieliński, Kacper Grześkowiak,
autorka memów: Zofia Załęska