Szyb Staszic (dawniej Adolfschacht) w Tarnowskich Górach
Szyb Staszic (dawniej Adolfschacht) w Tarnowskich Górach
Zabytki techniki

Skok na głębszą wodę

Z tego artykułu dowiesz się:
  • na czym polega wyjątkowość stacji Staszic w Tarnowskich Górach
  • które obiekty zespołu zostały rozebrane, a które przetrwały do dziś
  • jakie funkcje planuje się w odnowionych podziemiach

Stacja Wodociągowa Staszic w Tarnowskich Górach to jeden z ciekawszych zabytków techniki na Śląsku. Rozpoczęły się prace nad jej udostępnieniem. Będzie tu ścieżka zwiedzania i ekspozycja mówiąca o tym, że bez wody ani rusz.

Wpis na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, który w 2017 roku uzyskały Tarnowskie Góry, obejmuje kopalnie ołowiu, srebra i cynku wraz z systemem gospodarowania wodami podziemnymi. Mamy tu bowiem świadectwo trwających przez trzy stulecia wysiłków nad osuszeniem podziemnej strefy wydobywczej i wykorzystaniem niepożądanej wody z kopalń do zasilania miast i przemysłu. Na miejscowy system składa się kilkadziesiąt, przede wszystkim podziemnych obiektów.

Fot. ArtService / Forum
Skok na głębszą wodę
„Lodowe Srebro” – Tarnogórska Podziemna Sztafeta Pływacka. Uczestnicy zawodów podczas zmagań w Sztolni Czarnego Pstrąga. Tarnowskie Góry, styczeń 2026 r.

Część z nich – jak Zabytkowa Kopalnia Srebra czy Sztolnia Czarnego Pstrąga – udostępniono zwiedzającym, część czeka na adaptację do celów edukacyjnych i turystycznych. Jaka przyszłość rysuje się przed Stacją Wodociągową Staszic? Z pozoru niewielka, kryje podziemne skarby techniki.

Para buch!

Rewolucja przemysłowa na Górnym Śląsku rozpoczęła się właśnie w Tarnowskich Górach.

1. Fot. domena publiczna
2. Fot. domena publiczna
Kopalnia Fryderyk w Tarnowskich Górach
Kopalnia Fryderyk w Tarnowskich Górach
Kopalnia Fryderyk w Tarnowskich Górach

Był rok 1788 , kiedy uruchomiono tu sprowadzoną z Walii maszynę parową.

Miała pomóc w odwodnieniu wyrobisk miejscowej Królewskiej Kopalni Fryderyk, gdzie od kilku lat wydobywano rudy ołowiu i srebra. Poszło aż za dobrze – brytyjska technologia w połączeniu z podziemną siecią sztolni, przekopów i chodników odwadniających okazała się na tyle skuteczna, że przy okazji spowodowała obniżenie lustra wody lub jej zupełny zanik w miejskich studniach.

W 1797 roku odpowiedzialna za taki stan rzeczy kopalnia uruchomiła na swój koszt pierwszy żeliwny wodociąg.

Wtedy też maszyny parowej użyto po raz pierwszy do napełnienia zbiorników wodnych na tarnogórskim rynku. Tak zaczyna się pierwszy rozdział tej opowieści.

Fot. domena publiczna
Skok na głębszą wodę
Przekrój – rysunek maszyny parowej systemu Newcomena / Watta zainstalowanej w Kopalni Fryderyk (Friedrichsgrube) w Tarnowskich Górach

Drugi rozpoczął się blisko dziewięćdziesiąt lat później – w roku 1884. Wybudowano wówczas rurociąg Adolfschacht – Königshütte, dostarczający wodę z szybu Adolf (o nim za chwilę) do Huty Królewskiej, czyli dzisiejszego Chorzowa, oddalonego o około 25 kilometrów. Uruchomiono też istniejącą do dziś stację wodociągową (Wasserwerk Adolfschacht). W jej skład wchodziły zarówno budynki, jak i podziemne hale. Rewolucja przemysłowa postępowała szybko, zatem niespełna dwie dekady później – w latach 1902 i 1903 – stację trzeba było rozbudować.

– Jesteśmy w obiekcie z Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO, który powstał po to, by zapewnić ludziom świeżą wodę, bo industrializacja, w tym przypadku górnictwo, spowodowała, że wody podziemne zaczęły się „gubić”.

Z drugiej strony, ta sama industrializacja przyczyniła się do wzrostu liczby robotników, czyli rosnącego zapotrzebowania na wodę – przy jej niedostatku pogarszały się warunki higieniczne, wybuchały epidemie cholery i czerwonki. Wody wciąż potrzebował także miejscowy przemysł. To wszystko spowodowało, że ówczesne, pruskie władze stanęły przed wyzwaniem budowy systemu gospodarowania wodami podziemnymi i dostarczania wody pitnej. Stąd pomysł i potrzeba budowy tej stacji – opowiada dr Adam Hajduga, który pokieruje przemianą Stacji Wodociągowej Staszic we współczesną instytucję kultury.

Staszic to pierwsza przemysłowa stacja wodociągowa na terenie Górnego Śląska, a przez wiele kolejnych dekad – jeden z punktów węzłowych w regionie. Przez blisko dwa stulecia dostarczała mieszkańcom wodę ze Sztolni Głębokiej Fryderyk (to z kolei jeden z głównych elementów systemu odwadniającego w Królewskiej Kopalni Fryderyk), jednak już po roku pracy, z powodu coraz większego zapotrzebowania, trzeba było sięgnąć także po złoża głębinowe. Na przełomie XIX i XX wieku wykonano cztery odwierty, z których najgłębszy sięgał dwustu metrów. Umożliwiały skorzystanie z wód triasowych.

Fot. domena publiczna
Skok na głębszą wodę
Pierwszy, zbudowany w 1821 r. odcinek sztolni – ok 4,6 km chodnika między szybem Staszic a portalem wylotu (na zdjęciu). W czasach świetności zakładu, w ciągu doby wypływało tędy niemal 50 tyś metrów sześciennych wody

Staszic zamiast Adolfa

Stacja powstała z pobliżu wydrążonego jeszcze w 1796 roku szybu Adolf (Adolfschacht) służącego z początku do transportu urobku z pobliskich komór wydobywczych. Od niego wzięła też pierwszą nazwę. W latach 20. XX wieku, krótko po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, „Adolf” stał się „Staszicem”. Zmiana imienia była jednak najmniejszym z wyzwań. Po plebiscycie na Górnym Śląsku Tarnowskie Góry znalazły po polskiej stronie. Stąd – jak wspomnieliśmy – biegnie rura z wodą pitną dla Chorzowa, który również przypadł Polsce. Jednak po drodze rura przechodzi przez Bytom, który znajdował się wówczas po stronie niemieckiej.

Sama stacja była na tyle ważna, że mowa o niej w podpisanej, już po zawarciu Traktatu Wersalskiego, Polsko-niemieckiej konwencji górnośląskiej (podpisanej w Genewie, w maju 1922 roku). „Zakłady wodociągowe Adolfschacht pod Tarnowskiemi Górami, jak również części rurociągów, oraz stacje wodne, znajdujące się na polskiej części obszaru plebiscytowego, o ile należą one do Prus, przechodzą z dniem zmiany suwerenności na własność Polski wraz z wszelkiemi prawami i zobowiązaniami, do nich przywiązanemi” – zapisano. I dalej: „W czasie, w którym Polska korzystać będzie z zakładów Adolfschacht dla zaopatrywania w wodę Górnego Śląska polskiego, nie dłużej jednak jak na lat piętnaście od dnia zmiany suwerenności, Niemcy zobowiązują się, iż wydajność szybu Adolf nie zostanie zmniejszona przez roboty poszukiwawcze, wydobywawcze lub wiertnicze, prowadzone na niemieckiej części obwodu ochrony źródeł (…) Gdyby tem niemniej wskutek (wspomnianych) robót nastąpiło zmniejszenie się wydajności szybu Adolf, Niemcy wyrównają to zmniejszenie (…)”.

Zapisy konwencji dotyczyły nie tylko samej stacji, ale też rurociągów: „Niemcy przyznają Polsce na przeciąg lat piętnastu od dnia zmiany suwerenności wyłączne prawo użytkowania rurociągów z Adolfschacht (…) przez Bytom do Królewskiej Huty (Königshütte) i do Chropaczowa (Schlesiengrube), jakoteż rurociągów z Adolfschacht, przeprowadzonych z Pawłowa (Paulsdorf) przez Zaborze, o ile rurociągi te znajdują się na obszarze niemieckim”.

Część zapisów Polsko-niemieckiej konwencji górnośląskiej obowiązywała do roku 1924, gdy podpisano Umowę między Polską a Niemcami o zniesieniu wspólnego zarządu państwowego zakładu wodociągowego na Górnym Śląsku. Wówczas wyłączny zarząd nad stacją Staszic przejęli Polacy.

– Dokument został podpisany przez ówczesnego naczelnika państwa, Józefa Piłsudskiego, co pokazuje nam, jak długa i ciekawa jest historia tego obiektu – mówi Adam Hajduga.

fot. domena publiczna
Skok na głębszą wodę
Szyb Staszic (dawniej Adolfschacht) w Tarnowskich Górach

Wtedy nad wejściem do budynku nadszybia pojawił się napis „Szczęść Boże”, który być może zastąpił niemieckie „Glück auf”. Rozpoczął się kolejny rozdział historii stacji wodociągowej, w którym też nie brakowało trudnych pytań. Część zapisów konwencji z 1922 roku nadal obowiązywała, o czym przypominał w połowie lat 30. XX wieku „Technik Polski”, pismo Związku Techników RP: „Na tym terenie wyłania się jednak poważna trudność, ponieważ szyb Staszica ma zastrzeżony rejon ochronny tylko do roku 1937, na mocy konwencji genewskiej. Rejon ten rozciąga się po stronie niemieckiej około 30 km wgłąb, przy szerokości przeszło 15 km. Ponieważ woda, pobierana z szybu, jest wodą tryjasową, i, przy otwarciu kopalni po stronie niemieckiej, czy przy użyciu tej wody do celów wodociągowych, powstała stąd depresja obniżyć może bardzo znacznie ilość wody w szybie, a nawet zupełnie pozbawić szyb wody”.

Nie zdążyliśmy się jednak przekonać, czy zmiany, jakie mogłyby po 1937 roku zajść po stronie niemieckiej, wpłynęłyby na zaopatrzenie w wodę miast po stronie polskiej.

Chcesz być na bieżąco z przeszłością?

Wejście przez kotłownię

Na powierzchni obiekt nie wygląda imponująco – dwa niewielkie, ośmiokątne budynki nadszybia (nad szybami Staszic i Maszynowym), połączone zabudowania warsztatowe (magazynu oraz portierni i łaźni), kotłownia oraz budynek rozdzielni elektrycznej. Nie ma już budynku administracyjnego ani komina przy kotłowni – nieodłącznej części podobnych zakładów. Oba obiekty rozebrano trzy dekady temu – stały jeszcze w latach 90. XX wieku.

Fot. domena publiczna
Skok na głębszą wodę
Szyb Staszic, kotłownia

– Kotłownia nie jest wyjątkowym dziełem architektury, ale dobrze, że w ogóle pozostała, bo tego typu obiekty wyburzano przy okazji wprowadzania napędu elektrycznego – mówi Adam Hajduga, przewidując, że to właśnie ten budynek, największy ze wszystkich, będzie miejscem wystawy stałej, która powinna opowiadać i wyjaśniać fenomen miejscowego systemu gospodarowania wodami podziemnymi. Bo to jest właśnie powód, dla którego tarnogórskie kopalnie srebra, cynku i ołowiu zostały wpisane na listę UNESCO i zasadniczy element unikalnej wartości tego miejsca. W końcu bez wody nie ma ani przemysłu, ani pracowników, którzy pracowaliby w tym przemyśle. – Po drugie – dodaje dyrektor – nie ma chyba w tej chwili zasobu cenniejszego niż woda. Dawniej wojny toczyły się o ziemię, potem o ropę, a być może wkrótce będą się toczyły o wodę. W dodatku Polska pozostaje w stanie suszy hydrologicznej. Tymczasem w regionie nie ma obiektu „interpretującego” wodę i jej znaczenie.

Scenariusz wystawy to kwestia dość dalekiej przyszłości, ale wiadomo już, że artefaktów trzeba będzie szukać w archiwach Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów – czyli operatora stacji – i Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej. Zapewne powstanie też archiwum historii mówionej – dawni pracownicy mogą mieć do opowiedzenia ciekawe rzeczy, bo w tym zakładzie często „dziedziczyło się” miejsce pracy. – Liczę zatem na odzew ze strony społeczności lokalnej. Zresztą, jestem przekonany, że jakiekolwiek funkcje zostaną temu obiektowi nadane i cokolwiek będzie przy nim robione, musi odbywać się przy udziale i informacji zwrotnej ze strony społeczności lokalnej – podkreśla Adam Hajduga.

Prace adaptacyjne dopiero się rozpoczynają, a dyrekcja liczy się z tym, że potrwają dekadę.
– W perspektywie mamy stworzenie studium wykonalności i planu funkcjonalno-użytkowego, konkurs architektoniczny, uzyskanie pozwoleń budowlanych, zdobycie zewnętrznych środków na sfinansowanie przebudowy… Wszystkie te kroki są od siebie zależne: aby starać się o dofinansowanie, trzeba mieć prawomocne pozwolenie na budowę. A żeby mieć prawomocne pozwolenie na budowę, trzeba mieć projekt architektoniczny – wylicza dyrektor, dodając, że konkurs architektoniczny – od ogłoszenia do rozstrzygnięcia – może potrać nawet dwa lata. – A to dopiero początek, zatem starania o pieniądze będą zapewne możliwe dopiero w kolejnej perspektywie unijnej. Jednak wyzwanie jest jedyne w swoim rodzaju. W Polsce nie ma innego obiektu UNESCO, który wciąż czekałby na udostępnienie zwiedzającym. One są albo udostępnione, albo ogólnodostępne – zauważa.

Fot. Karolina Herman / Zabytek.pl
Skok na głębszą wodę
Stacja Wodociągowa Staszic w Tarnowskich Górach

Siła stowarzyszenia

Powstająca instytucja kultury ma trzech gospodarzy – miasto Tarnowskie Góry (główny organizator), samorząd województwa śląskiego i wspomniane Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej. Oni też zapewniają finansowanie działalności bieżącej. – Warto tu wspomnieć zwłaszcza o stowarzyszeniu, bo to, z wielu powodów, ewenement na skalę ogólnopolską. Może się pochwalić ponad siedemdziesięcioletnią tradycją.

Samo się finansuje. Prowadzi przy tym dwa duże, miejscowe obiekty dziedzictwa przemysłowego i atrybuty światowego dziedzictwa kulturowego:

Zabytkową Kopalnię Srebra i Sztolnię Czarnego Pstrąga. To staraniem jego członków udało się wpisać cały zespół Kopalni rud ołowiu, srebra i cynku wraz z systemem gospodarowania wodami podziemnymi w Tarnowskich Górach na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – wylicza Adam Hajduga dodając, że sama Instytucja Kultury Szyb Staszic także powstała dzięki zabiegom działaczy stowarzyszenia i ich udanej współpracy z władzami miejskimi i wojewódzkimi. W efekcie strona samorządowa na poziomach gminy i województwa oraz organizacja pozarządowa powołały wspólną instytucję, której następnie Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągowe (GPW) przekazało w dzierżawę zabytkową stację wodociągową na cele muzealno-edukacyjne. Na czym, jak się wydaje, zyskało także samo GPW – w końcu rolą takiej spółki jest dostarczanie wody, a nie utrzymywanie zabytkowych, historycznych obiektów, które tylko przysparzają kosztów. Powołanie instytucji kultury może zatem odciążyć dotychczasowego właściciela, pozwolić na zachowanie światowego dziedzictwa kulturowego, a turystom dać w przyszłości wyjątkową sposobność do wizyty w podziemnym zabytku z listy UNESCO.

Podziemny spacer

Zaglądamy do kotłowni, w której pozostała obudowa jednego z dziewięciu pracujących tu dawniej kotłów. To w nich tworzyła się para zasilająca maszyny, które z kolei napędzały pompy. – I tu dochodzimy do sedna, ponieważ w tym obiekcie maszyny parowe znajdowały się pod ziemią. To jest ewenement na skalę europejską. Do dzisiaj zostało nam jedno takie urządzenie, uruchomione w 1903 roku na poziomie minus pięćdziesiąt. Wyprodukowano je, zresztą, niedaleko, bo w Gliwicach – tłumaczy Adam Hajduga.

Zjeżdżamy zatem pięćdziesiąt metrów w dół osobową – komfortową, ale jednak niewielką – windą. Później czeka nas jeszcze zejście dwadzieścia metrów niżej. Schody są wąskie i śliskie, ściany i sufity obu komór – wilgotne, bo maszyny od dawna nie wytwarzają tu już ciepła. Słychać, że wokół jest woda, bo to jednak stacja wodociągowa. W niektórych przejściach trzeba uważać na niski strop. Charakter miejsca oznacza, że zwiedzanie będzie się odbywać raczej w niewielkich grupach. Ograniczenia dla gości będą także związane z tym, że zostanie tu zachowana działalność „produkcyjna”. Miejscowe studnie artezyjskie pozostają bowiem zapasowym źródłem wody, a niewielkie pompy widoczne w jednej z podziemnych komór nadal pracują i muszą pozostawać odpowiednio zabezpieczone.

– Trzeba sobie powiedzieć: taki obiekt nie utrzyma się z biletów. W przyszłości upatrywałbym tu wsparcia między innymi ze strony rządu, jako że sygnatariuszami Konwencji UNESCO w sprawie ochrony światowego dziedzictwa kulturalnego i naturalnego są państwa

– argumentuje dyrektor. – Mamy w kraju rozwiązania pozwalające na dofinansowanie wyrobisk pogórniczych – ustawę o dotacji przeznaczonej dla niektórych podmiotów z 2013 roku, znowelizowaną w roku 2020 – dzięki której utrzymywane są m.in. dawne kopalnie soli w Wieliczce i Bochni czy podziemne obiekty Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu. Tarnowskie Góry, wcześniej czy później, również powinny się w niej znaleźć. Bo koszty utrzymania miejscowych podziemi są gigantyczne. Na dole nadzór powinien sprawować urząd górniczy, bo skoro mamy podziemia, to w grę wchodzi prawo geologiczne i górnicze – dodaje.

Fot. domena publiczna
Skok na głębszą wodę
Pracownicy przed wejściem do szybu Staszic. Tarnowskie Góry, przed 1936 r.

Dziedzictwo do odkrycia

Zajrzyjmy jeszcze do samej treści wpisu na Listę UNESCO. „Systemy wydobywczy i zarządzania wodą zostały zbudowane na płaskim i technicznie trudnym terenie – łagodnie falującej wyżynie na wysokości pomiędzy 270 a 300 m n.p.m.; różnica między najwyższym a najniższym punktem wynosi mniej niż pięćdziesiąt metrów. Jest to niezwykłe, ponieważ większość europejskich złóż metali znajduje się na terenach górskich, co w znacznym stopniu wpływało na stosowane techniki odwadniania” – czytamy w opisie wyjątkowej uniwersalnej wartości (outstanding universal value), która zadecydowała o uznaniu klasy obiektu. I dalej:

„Podziemny system w Tarnowskich Górach doświadczał nawet trzykrotnie większego napływu wody w porównaniu do innych dużych europejskich kopalń metali z tamtego okresu i ostatecznie składał się z ponad 50 kilometrów głównych sztolni odwadniających
oraz 150 kilometrów tuneli pomocniczych, szybów, chodników i wyrobisk wydobywczych.

Zachowana sieć jest uzupełniona przez znaczne pozostałości głównej infrastruktury zarządzania wodą, zarówno podziemnej, jak i naziemnej, wraz z bezpośrednio powiązanymi elementami powierzchniowymi, które stanowią istotne cechy krajobrazu górniczego”.

Fot. Jacek Łagowski / Forum
Skok na głębszą wodę
Zabytkowa Kopalnia Srebra w Tarnowskich Górach, lipiec 2017 r. (rok wpisania jej na listę światowego dziedzictwa UNESCO)

Chętnych do bliższego zapoznania się z tym dziedzictwem nie brakuje. Pobliską Zabytkową Kopalnię Srebra odwiedza rocznie około 90 tys. gości. – Myślę, że w stacji Staszic będziemy mogli liczyć na mniej więcej 20 tys. osób rocznie, wliczając w to imprezy na powierzchni, bo mamy tu spory teren zielony – przewiduje Adam Hajduga, dodając jednak, że zanim zjawi się tu owe 20 tys., potrzebna będzie długa droga i kampania informacyjna

– obiekt jest bowiem praktycznie nieznany poza Tarnowskimi Górami.

Mamy tu zatem światowe dziedzictwo, które jest do odkrycia – zarówno na ziemi, jak i pod jej powierzchnią.

Papierowa wersja magazynu „Spotkania z Zabytkami” ukazuje się jako kwartalnik. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!


Bartosz Klimas

Dziennikarz, pisze o historii Warszawy, architekturze poprzemysłowej i zabytkach (po)kolejowych. Stworzył portal o dziejach stołecznego przemysłu – wawtech.pl. Publikował m.in. na łamach „Rzeczpospolitej”, „Stolicy” i „Kroniki Warszawy”.

Popularne