Grodzisko Stradów, 2015 r.
Fot. Katarzyna Gritzmann / Forum
Artykuły

Matecznik Wiślan

Z tego artykułu dowiesz się:
  • czym Marian Wawrzeniecki naraził się naukowcom i obrońcom moralności
  • jaką powierzchnię ma grodzisko w Stradowie
  • co z dawnego ośrodka przetrwało do dziś

Wzmianki o grodzisku w Stradowie pojawiają się w XIX-wiecznych publikacjach, m.in. w popularnych „Dziejach powszechnych ilustrowanych” wydanych przez Feliksa Bondego w 1894 roku w Wiedniu oraz u Ambrożego Grabowskiego, o którym jeszcze będzie mowa. Pierwsze badania archeologiczne (powierzchniowe) prowadził w okolicy Włodzimierz Demetrykiewicz, konserwator „zabytków starożytnych” w Krakowie, który uwzględnił obiekt w rozprawie z 1895 roku pt. „Doba przedhistoryczna w Galicji”. O gruntowne przebadanie grodziska apelował w 1899 roku na łamach „Światowida” ks. Tomasz Czerwiński. 

Fot. Henryk Sadura / Bew
Matecznik Wiślan 
Grodzisko Stradów, 2016 r.

Na wyniosłem wzgórzu dostrzegłem wały 

Pierwszym, który pokusił się o obszerniejszą analizę grodziska, był Marian Wawrzeniecki. Poruszony widokiem monumentalnego założenia, pisał w pełnym emocji sprawozdaniu: „Dnia 3 lipca 1903 r. z bocznej drogi od Skalbmierza poza wsią Ciuślice, na wyniosłem płasko wzgórzu dostrzegłem ponad wsiami Michałowice i Stradów olbrzymie wały, odbijające swoją szaro-rudawą barwą na tle lasu Lipówka, oraz pól uprawnych, stanowiące grodzisko, zwane przez lud «Zamczysko», położone we wsi Stradów, na polu, noszącem nazwę «Waliki». Prowadzony przez zagrodnika, Pawła Wojtasika, minąłem zabudowania wsi Stradów i udałem się drogą ku północy. Droga ta, przytulona u stóp płaskowzgórza, idzie razem z niewielkim strumieniem, jaki w tym wąwozie ze źródeł bierze początek. Nieopodal tych źródeł począłem się wdzierać na prostopadłe niemal, naturalne zbocze, które na oko szacować mogę na 40-60 m. przy niezmiernie nagłym spadku. W narożniku wydostałem się na wierzch płaskowzgórza i tu stanąłem przed sterczącą niemal pionowo ścianą wału. Z trudnością wdarłem się na tę ścianę i rzuciłem okiem do wnętrza. Imponujący to był widok. Nierówna część płaskowzgórza, ujęta w siedmioboczne olbrzymie wały, które na oko już wydały mi się ogromnymi, a których wymiary w następstwie wywołały mój podziw”1. Każdy z nas może to doświadczenie powtórzyć. I nikogo, kto pierwszy raz ujrzy pozostałości grodziska w Stradowie, jego widok nie pozostawi obojętnym.  

A kim był Marian Wawrzeniecki (1863–1943)? Archeolog, etnograf, malarz i historyk sztuki, członek Akademii Umiejętności w Krakowie, w środowisku „badaczy starożytności” stanowił postać kontrowersyjną.

Fot. domena publiczna
Matecznik Wiślan 
Marian Wawrzeniecki, 1912 r.

Kierownik działu wykopalisk przedhistorycznych Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie (1906–1919), jednen z prekursorów słowiańskiego rodzimowierstwa. Odkrywca pierwszych na ziemiach polskich zabytków z obsydianu czy pierwszego pochówku z okresu wędrówek ludów (VI–VIII wiek)2 bulwersował publiczność swym malarstwem. Nawiązywał śmiało do kultury słowiańskiej (m.in. obrazy „Uroczysko słowiańskie”, „Los”, „Smok”, „Ofiara”), malował posągi Swarożyca, święte gaje i drzewa, głazy ofiarne, stele, swastyki i inne. Zawsze też – ku zgorszeniu wielu – w jego obrazach znalazło się miejsce na pogańską kapłankę. Zawsze dorodną, długowłosą i nagą, raz czyniącą tajemnicze rytuały, raz wiązaną i torturowaną przez prześladowców pradawnych religii3. Jego kontrowersyjne poglądy wywoływały w świecie nauki i wśród artystów wiele sporów, zwłaszcza, że Wawrzeniecki miał tendencję do fanatycznej zaciekłości w obronie swoich opinii. Brutalna walka środowiskowa doprowadziła do tego, że zwalczało go krakowskie środowisko archeologiczne związane z Akademią Umiejętności (zwłaszcza Włodzimierz Demetrykiewicz). Był reprezentantem totalnej krytyki obcości w kulturze polskiej. Ta pierwotna, rodzima, reprezentowała jego zdaniem wartości bezcenne, zaprzepaszczone przez interwencję Kościoła. 

Polak Chorwat dwa bratanki? 

Nic dziwnego, że Stradów Wawrzenieckiego olśnił. To największy i najbardziej reprezentatywny z tzw. wielkich grodów wiślańskich charakterystycznych dla wczesnośredniowiecznej Małopolski.

Fot. Katarzyna Gritzmann / Forum
Matecznik Wiślan 
Grodzisko Stradów, 2015 r.

Było ich niewiele, a ich znak rozpoznawczy stanowiły  ogromne rozmiary, często przekraczające 10 hektarów.

Badania archeologiczne wykazały niewielki stopień wewnętrznej zabudowy (lub zupełny jej brak), co wskazuje, że mogły pełnić funkcję refugialną, tzn. służyły za schronienie okolicznej ludności na czas wojny. Prahistoryczny kompleks obronny w Stradowie leży w południowej części województwa świętokrzyskiego, niedaleko Wiślicy i Buska Zdroju, w dorzeczu Nidy4. Tereny wokół to malowniczy świat dolin poprzecinany głębokimi jarami, urozmaicony stromymi stokami wzgórz. Wyniosłe położenie sprawia, że wzgórze stanowi idealny punkt widokowy, pozwalający podziwiać okolicę w promieniu wielu kilometrów, świat malowany kolorami pastwisk, pól i gęstych lasów. Krajobraz ciągle harmonijny, czyli taki, jak mawiał profesor Janusz Bogdanowski, „w którym sposób użytkowania dostosowany jest do środowiska przyrodniczego i geograficznego oraz zgodny jest z prawami nimi rządzącymi”.  

Na stradowski zespół osadniczy (ok. 25 ha) składają się: gród datowany na VII lub VII/VIII wiek do początku XI wieku, osada garncarska funkcjonująca w wiekach VIII–IX oraz XII–XIII, osada wiejska, w obrębie której obok chat znaleziono pochówki ludzkie datowane na wieki VII–VIII i X–XI, osada wiejska wielofazowa datowana na wieki VI–VII, IX–X/XI, XII–XIII oraz cmentarzysko szkieletowe z XI–XIII wieku na wzgórzu Sobótka. W obrębie kompleksu osadniczego odkryto ślady produkcji hutniczej, metalurgicznej, tkackiej, garncarskiej oraz pozostałości po obróbce kości i kamienia. A przecież część kompleksu nie została jeszcze przebadana.

Właściwy gród, zlokalizowany w północno–zachodniej części założenia, zajmował powierzchnię ok. 1,7 ha. Otoczony był wałem o długości ok. 500 m (w części również fosą) i miał kształt pięciokąta. Otaczały go podgrodzia: Mieścisko, Barzyńskie (ok. 16 ha) i Waliki.

Najnowsze dane ze zdjęć lotniczych wskazują, że cały kompleks może mieć nawet 50 ha powierzchni.
„Sprawozdania Archeologiczne” 1996, t. 48.
Matecznik Wiślan 
Stradów, plan grodziska; legenda: a – zachowane wały, b – wały zniszczone, c – fosy; A. Tyniec-Kępińska, „Nowe spojrzenie na fortyfikacje grodu właściwego w Stradowie”

Pierwszą wzmiankę o Stradowie zamieścił w swym przewodniku wspomniany już Ambroży Grabowski, uznając je za warownię Władysława Łokietka5. Jednak istnienie grodziska sięga czasów znacznie wcześniejszych, epoki państwa wielkomorawskiego, kiedy liczne w okolicy grody wchodziły w skład „proto-państwowego” organizmu znanego pod nazwą księstwa Wiślan, wymienianego w trzech niezależnych źródłach: „Geografie Bawarskim”, „Germanii” króla Alfreda i „Legendzie Panońskiej”.  

Plemiona słowiańskie zaczęły osiedlać się w dorzeczu górnej Wisły, także na Ponidziu, w połowie VI wieku. Wiślan, zachodniosłowiańskie plemię z grupy lechickiej, nazwano od rzeki, a to jedna z najbardziej tajemniczych nazw na obszarze Polski6.

Na słowiańską tradycję Wiślan nakładana się też teoria o tzw. Białej Chorwacji i domniemanie ich pochodzenia od sarmackich, zeslawizowanych Chorwatów.

Konstantyn VII Porfirogeneta w dziele „De administrando imperio” wspomina krainę w dorzeczu Wisły, miejsce, skąd w VII wieku kilka plemion wyruszyło na Bałkany, zaciągnąwszy się na służbę wojskową Bizancjum. Ale część ludu pozostała w starej ojczyźnie. W polskiej historiografii utarł się pogląd, że Wiślanie byli jednym z dwóch plemion zdolnych dokonać zjednoczenia tzw. ziem polskich i tylko splot okoliczności sprawił, że osiągnięcie to stało się udziałem Polan7. Z poglądem tym polemizuje Przemysław Urbańczyk, który wręcz kwestionuje istnienie Wiślan (tak jak i Polan), choć – zdaniem profesora Andrzeja Buko – czyni to wbrew wymowie źródeł archeologicznych: „wielkie grody” oraz charakterystyczna „biała ceramika” nie występują nigdzie dalej, nawet na sąsiedzko położonej przyszłej ziemi sandomierskiej8.  

Przypuszcza się, że głównym grodem Wiślan był Kraków. Wskazują na to rozmiary zabudowy na Wzgórzu Wawelskim, monumentalne kopce i późniejsze znaczenie tego ośrodka.

Odkryty u podnóża Wawelu tzw. skarb księcia Wiślan, złożony z siekieropodobnych grzywien żelaznych, bywa interpretowany jako dowód rozwiniętego fiskalizmu9. Na wszelkie sposoby interpretuje się nieliczne zapiski, choćby wzmiankę w „Żywocie św. Metodego”10. W latach 30. IX wieku kraj Wiślan znalazł się w prawdopodobnie orbicie politycznych wpływów Państwa Wielkomorawskiego, pod koniec stulecia mógł zetknąć się z misją metodiańską i liturgią słowiańską, związaną z kręgiem wielkomorawskim. Według autora kroniki: „Był zaś w nim [Metodym] także dar proroczy, tak że spełniało się wiele przepowiedni jego […]. Książę pogański, silny bardzo, siedzący w Wiślech11, urągał wielce chrześcijanom i krzywdy im wyrządzał. Posławszy zaś do niego [kazał mu] powiedzieć [Metody]: Dobrze będzie dla ciebie synu ochrzcić się z własnej woli na swojej ziemi, abyś nie był przymusem ochrzczony na ziemi cudzej i będziesz mnie [wtedy] wspominał. I tak też się stało”12. Prawdopodobnie wiślański książę został pochwycony przez Świętopełka Wielkiego i zmuszony do przyjęcia chrztu podczas drugiego pobytu Metodego na Morawach, w latach 873–885.  

Matecznik Wiślan 
Austriacka Mapa Miega, ok. 1780 r. (fragment) – widoczne grodzisko z czytelnymi wałami podgrodzia

Religijny miszmasz 

Jak wiślański władca miał na imię, nie wiemy. Jak dotąd żaden nie został przez mediewistów bezspornie zidentyfikowany.

Część badaczy podejrzewa, że owym księciem wiślańskim był Wysz, ojciec Michała, który od 910 roku rządził Zahumlem. Wskazywany jest także Dobromir, ojciec Emnildy, trzeciej żony Bolesława Chrobrego. 

Wschodnie chrześcijaństwo nie utrzymało się długo. W 885 roku papież Stefan V wydał zakaz liturgii w języku słowiańskim, a ok. 888 roku uczniowie św. Metodego zostali wygnani. Państwo wielkomorawskie rozpadło się po śmierci Świętopełka w 894 roku, a na początku X wieku (ok. 906 roku) zniszczyli je ostatecznie Węgrzy, zapędzający się aż w rejon Krakowa13. Domniemana chrystianizacja w obrządku bizantyjskim, faktyczny chrzest w rycie rzymskim, trwające wśród ludu przywiązanie do dawnych bogów nakładały się, a codzienne życie i nawyki nie uległy zmianie.  

O początkach Polski mamy równie niewiele wiarygodnych informacji.

Chcesz być na bieżąco z przeszłością?

Fot. domena publiczna
Matecznik Wiślan 
Stanisław Jakubowski, „Bogowie Słowian (Mitologia słowiańska)”, drzeworyt, 1919 r.

Połączenie państwa Piastów i Małopolski z Krakowem nie jest datowane tak jednoznacznie jak np. Śląska. Gerard Labuda14 przypisuje Wiślanom szczególną rolę w tym procesie, zwracając uwagę, że ich ziemie były w czasach Mieszka I terytorium spornym, o które trwały walki z czeskimi Przemyślidami15, ze względu na wielką wartość ekonomiczną i kontrolę szlaków między Zachodem a Rusią Kijowska. Połączenie ziem Wiślan i Polan wiąże się ze wspomnianym małżeństwem Bolesława Chrobrego z Emnildą, córką Dobromira (z ich związku urodził się m.in. Mieszko II).  

Rola, jaką odegrał Stradów w systemie grodów wiślańskich, a następnie wczesnopiastowskich, pozostaje zagadkowa.

Wielkość i charakter kompleksu wskazują, że było ważnym elementem w systemie plemiennym tej części Polski. Nie został poświadczony w źródłach pisanych, nie mamy pewności, czy był „stolicą” Wiślan16, ale badacze uznają go za typowy zalążek miasta. Nawet burzliwe wieki IX–XI nie przerwały tu ciągłości osadniczej. Generalnie kataklizm wielkich grodów wiślańskich nastąpił w czasie zamieszek dynastycznych w latach 30. XI w., nazywanych dawniej buntem pogańskim. W czeskiej kronice Benedykta Minoryty pod rokiem 1031 zanotowano: „działo się w Polsce prześladowanie chrześcijan, paliły się kościoły i klasztory”. Autor ruskiej „Powieści minionych lat” pod rokiem 6538 kalendarza bizantyjskiego (1030 lub 1031 rok) pisał:

„I był bunt w ziemi lackiej. Ludzie powstawszy pozabijali biskupów i popów i bojarów swoich”. 

Ale kariera Stradowa jeszcze się nie kończy. O jego istotnej roli, także administracyjnej i militarnej, świadczą późniejsze źródła potwierdzające jego związek z dobrami Awdańców – rodu o wielkim znaczeniu w monarchii wczesnopiastowskiej17. Przypuszczalnie w okresie świetności Stradowa pełnili tu urzędy, a z czasem otrzymali z nadania książęcego tereny na podgrodziu i w najbliższej okolicy. Aby rządzić, władcy musieli mieć wsparcie miejscowej elity. Także materialne, pozwalające na budowę grodów i fundowanie chrześcijańskich świątyń. 

Dla wnuka Chrobrego, Kazimierza Odnowiciela ważna była polityka wspierania akcji misyjnych przeciwstawiających się tendencjom do odradzania się pogaństwa. Z nowych badań jasno wynika, że

chrystianizacja, tak w Polsce, jak i w krajach sąsiednich, postępowała opornie18. Nowa wiara upowszechniała się głównie w grodach władcy, na jego dworze i nikomu ten stan rzeczy nie przeszkadzał. Wciąż urządzane były tradycyjne pochówki, płonęły sobótkowe ognie a opór wobec nowej wiary był powszechny.

Fot. domena publiczna
Matecznik Wiślan 
Władysław Skoczylas, „Krajobraz z prasłowiańskim zamkiem”, drzeworyt, odb. pł.: 212 x 215 mm, sygn. oł.
Fot. Domena Publiczna
Matecznik Wiślan 
Zofia Stryjeńska, „Słowiański obrzęd”, litografia, wym. komp.: 230 x 175 mm, sygn. oł. l.d.

Kiedy do podkrakowskiej Mogiły – dzięki fundacji możnowładcy Wisława i biskupa Iwona Odrowąża – przybyli z Lubiąża mnisi, zaczęli swą misję od zatknięcia krzyża na tzw. kopcu Wandy, który ciągle był miejscem pogańskich obrzędów. A był to już rok 1225 i niemal przedmieścia Krakowa. 

Kres użytkowania Stradowa wyznaczają zbadane warstwy pożarowe z końca XI wieku. Przez kolejne wieki nad grodami wiślańskimi zalega głucha cisza. Zauważali je tylko kartografowie. Miejscowa ludność czyniła wiele, by się ich z krajobrazu pozbyć.  

I tak w przypadku Stradowa osadnictwo średniowieczne rozwijało się na południe od kompleksu grodowego. Nie wiadomo, czy wnętrze grodu wykorzystywane było w celach rolniczych, jak to miało miejsce później. Na pewno od XVIII stulecia na obszarze podgrodzi znajdowały się pola orne, co skutkowało powolnym niszczeniem ich pozostałości. Gród właściwy użytkowany był jako bezpieczne pastwisko gminne19.  

Na szczęście do dziś zespół zachował rozplanowanie z czasów rozkwitu: wielkość i kształt układu nie zmieniły się, a przekształcenia, jakie zaszły w pierwotnej kompozycji, są wynikiem zmian w użytkowania terenu.

Katarzyna Gritzmann / Forum
Matecznik Wiślan 
Stradów, widok z wałów grodziska, 2015 r.

Czytelne dziś formy wałów odpowiadają najmłodszym fazom systemu obronnego. Relikty podgrodzi przetrwały słabiej, miejscami zostały niemal całkowicie zatarte przez wielowiekową uprawę roli.  

Przed dwoma laty teren przystosowano do ruchu turystycznego. Obiekt wyposażono w alejki spacerowe, bezpieczne pomosty, drewniane kładki, tablice informacyjne oraz punkty widokowe. Auto zostawić można na wyznaczonym parkingu w pobliżu miejscowości, skąd trasa prowadzi bezpośrednio pod górę. Miejsce jest idealne na długie spacery, wyprawy fotograficzne oraz pikniki na łonie natury.  

O grodzisku w Stradowie czytaj też na portalu Zabytek.pl

Papierowa wersja magazynu „Spotkania z Zabytkami” ukazuje się jako kwartalnik. Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź aktualnego numeru!


Roman Marcinek

Od 1992 do 2022 roku pracownik krakowskiego oddziału Ośrodka Dokumentacji Zabytków (a później jego kolejnych, instytucjonalnych mutacji), w latach 2000-2007 dyrektor tej placówki. Po 2022 roku ekspert Narodowego Instytutu Konserwacji Zabytków. Od 1994 do 2007 roku redaktor „Tek Krakowskich” i serii „Krajobraz kulturowy Polski”. Kierował zespołami przygotowującymi wnioski wpisu na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO małopolskich kościołów drewnianych oraz polskich i ukraińskich cerkwi. Autor wniosków o nadanie rangi pomnika historii dla m.in. Lipnicy Murowanej, Nowej Huty, Biecza, Kamieńca Ząbkowickiego i Nowego Wiśnicza. Rzeczoznawca Ministra Kultury (w latach 2001–2009) i Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków (od 2012 roku). Wiceprezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków (od 2022 roku). Uhonorowany Złotą Odznaką za Opiekę nad Zabytkami, Złotą Odznaką Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków, medalem Gloria Artis, Medalem Honorowym za Zasługi dla Województwa Małopolskiego, srebrnym Krzyżem Zasługi oraz Nagrodą im. Gerarda Ciołka. Autor wielu pozycji książkowych, ostatnio – „Ogródki kawiarniane w zabytkowym otoczeniu” (NIKZ, Warszawa 2024). Ekspert Narodowego Instytutu Dziedzictwa.

Popularne