Fot. Maciej Wiktor / Reporter / East News
- dlaczego oślepiono twórcę zegara z gdańskiej bazyliki Mariackiej
- gdzie w Polsce można przejść cały Układ Słoneczny
- do czego służyła olsztyńska tablica astronomiczna Kopernika
Jak ludzie minionych wieków wyobrażali sobie ledwo widoczne planety? Czy były one zaledwie przyklejonymi do firmamentu ciałami niebieskimi, w otoczeniu gwiazd? Nocą na niebie niezakłóconym sztucznym światłem rozgwieżdżony, pulsujący nieboskłon zdawał się bardzo bliski, niemal namacalny. Gdy nie istniały żadne wiarygodne mapy, marynarze, patrząc w niebo, potrafili określić swoje położenie. I to najczęściej oni używali dość prostych jeszcze narzędzi astronomicznych nie w celach naukowych, ale praktycznych. W dobie jesieni średniowiecza z jednej strony w Akademii Krakowskiej rozwijała się nauka o astronomii, z drugiej – planety, gwiazdozbiory, Słońce i Księżyc dla artystów, a za nimi dla prostych ludzi, stanowiły abstrakcyjne byty, którym nadawano rozmaite znaczenie symboliczne. I tak Słońce symbolizowało Chrystusa, Księżyc, czyli Luna, zarówno Matkę Boską jak i sam Kościół, Merkury – mądrość i erudycję, Wenus – Miłość Bożą, Mars – męstwo chrześcijańskie, Jowisz – sprawiedliwość, a odległy Saturn, blady i ledwo dostrzegalny na nieboskłonie – kontemplację i mądrość. Jak te symbole zaistniały w sztuce i architekturze? Oto kilka przykładów.
Gdańsk, czyli mściwy zegarmistrz

Arcydzieła myśli technicznej i zarazem astronomicznej jesieni średniowiecza oraz doby odrodzenia stanowiły zegary astronomiczne, w których bardzo często odnajdujemy przedstawienia Słońca i Księżyca. Były to urządzenia tak drogie i skomplikowane, że mogły sobie na nie pozwolić jedynie najbogatsze miasta. W granicach dzisiejszej Polski ten najbardziej znany znalazł się w Gdańsku, który po inkorporacji Prus do Polski urósł do rangi jednego z najpotężniejszych emporiów północnej Europy.
Jego niezwykle skomplikowany mechanizm wskazuje nie tylko godziny, lecz także dni, daty świąt ruchomych i fazy Księżyca. W dodatku ukazuje się w nim korowód postaci: Adam i Ewa wybijają pełne godziny i kwadranse, w południe zaś z zegara wyłaniają się figury czterech ewangelistów i 12 apostołów. Korowód zamyka Śmierć.
Autorem dzieła był sprowadzony z Torunia mistrz Jan Düringer. Stworzenie zegara wymagało nie tylko wielkiej biegłości, lecz także potężnej wiedzy astronomicznej i matematycznej.
Legenda głosi, jakoby po ukończeniu budowy zawistni rajcy kazali oślepić konstruktora, by nie dopuścić do zbudowania podobnego zegara w innym mieście. Düringer popełnił samobójstwo, rzucając się z galerii na posadzkę świątyni, wcześniej jednak zemścił się, tak przestawiając maszynerię swojego dzieła, że przestało funkcjonować.

W trakcie II wojny światowej, w obawie przed skutkami nalotów alianckich, zegar został zdemontowany. Niestety, w 1945 roku i tak uległ znacznemu zniszczeniu. Z jego unikatowego mechanizmu ocalał jedynie wieniec zębaty. Znacznie lepiej, bo aż w 70 proc., zachowała się obudowa. Przetrwały m.in. dwa zespoły tarcz – trzy tarcze kalendarium i dwie tarcze planetarium – stanowiących najbardziej efektowną plastycznie część urządzenia. To na nich dziś możemy oglądać rzeźbione znaki zodiaku (poza oryginalną Wagą i Skorpionem reszta została odtworzona podczas prac w 2019 roku). Oryginalne są też figurki symbolizujące przemijanie: Młodzieniec i Starzec.
Po wojnie odbudowany kościół Mariacki przez wiele dekad był pozbawiony zegara. Dopiero w 1983 roku z inicjatywy Andrzeja Januszajtisa powstał Społeczny Zespół Odbudowy Zegara Astronomicznego. Odtwarzając mechanizm, konserwatorzy wzorowali się na przechowywanym w Muzeum UJ XVI-wiecznym zegarze astronomicznym z zamku w Szczekocinach oraz na zegarze w niemieckim Rostoku. Dziś nad mechanizmem gdańskiego zegara czuwa Grzegorz Szychliński.
(…)
Cały artykuł znajduje się w drukowanym kwartalniku „Spotkania z Zabytkami” nr 1/2026, dostępnym na rynku od 31 grudnia 2025 roku.
Zachęcamy do zakupu prenumeraty bądź numeru pisma